From: =?iso-8859-2?Q?Ma=B3gorzata_Krzy=BFaniak?= <zuzanka transilvania.eu.org>
Subject: Re: Prezent na 10 rocznice =?iso-8859-2?Q?=B6lubu?=
Pewnego dnia, a było to Mon, 27 Aug 2007 14:12:26 +0000 (UTC), przyszła do mnie
wiadomość z adresu <aniatg NOSPAM.poczta.onet.pl> i powiedziała:

>> Z rad konstruktywnych - fajne AGD pozwalające na rodzinne spędzanie
>> czasu (raclette).
>
> To chyba zależy, ja raczej nie chciałabym otrzymać jakiegoś AGD czy
> innej nowinki ułatwiającej mi życie.

"Pozwalające na rodzinne spędzanie czasu" to zupełnie co innego niż
"nowinka ułatwiająca życie" (AGD było użyte niejako zakresowo). Np.
znajoma dostała z okazji parapetówki w domku huśtawkę ogrodową i hamak,
zadowoleni byli oboje.

>> Może warto spytać, czego by sobie życzyli.
> Nie każdy chce się pytać, jeśli ma to być niespodzianka.

Skoro zainteresowany nie wie, co kupić, to znaczy, że nie jest w stanie
wymyślić sensownej niespodzianki ("sensownej" = "dopasowanej do
zainteresowań i stylu życia"). W takiej sytuacji zdecydowanie wolę
zapytać prezentobiorcę, co chce, niż wymyślać coś w ciemno (szansa na
trafienie w gust niewielka).

> Natomiast sam prezent powinien zależeć od ich zainteresować i stylu życia.

Owszem. Ale to powinien wiedzieć prezentodawca, a nie czytelnicy grupy.

Ogólnie prezenty dla par są trudne - niewiele par ma wspólne
zainteresowania poza dziećmi i domem, kupno książki/filmu/muzyki raczej
trafi w gust jeden z osób, nie obu. Odpada biżuteria, kosmetyki (chociaż
jakiś fajnie luksusowy zestaw kąpielowo-zapachowy może byłby dobrym
pomysłem, ale to zależy od układów między prezentodawcą i -biorcą).
Zdecydowanie bezpieczniej kupować coś neutralnego "do domu".

Zuzanka
--
.:*Z*:._.:*U*:._.:*Z*:._.:*A*:._.:*N*:._.:*K*:._.:*A*:.
Małgorzata Krzyżaniak ..... http://www.pawnhearts.eu.org/~zuzanka/
We Are a Non Prophet Organization


From: "Nehrebecka" <neostil wp.pl>
Subject: Re: Sponsorowanie dziewczyny - co sadzicie?

Użytkownik "jaroslaw" <jarek gimeil.pl> napisał w wiadomości
news:f1o2b1$ipf$1 node1.news.atman.pl...
> Witam!
>
> Niech mi ktos wytlumaczy, bo ja nie potrafie zrozumiec.
> Mam dziewczyne o odmiennych od moich pogladach jesli chodzi o kase.
> Przejawia sie to w sytuacjach nastepujacych:
>
> dziewczyna placi za jakies produkty spozywcze, szuka grosikow bo chce
> sie ich pozbyc z portfela. Ma kase ale troche trwa znalezienie
> odpowiedniej sumy. Gosciu za nia, co rowniez stoi do kasy proponuje, ze
> on zaplaci zaplaci za nia i to nie problem. Dziewczyna sie zgadza.
>
> No i teraz niech mi ktos wytlumaczy, bo dla dziewczyny to fajny gest w
> spolecznosci ludzi. Dla mnie natomiast jest to zwykly podryw, na ktory
> dziewczyna sie lapie.
>
> Nie wiem co bym zrobil ale ja w takiej sytuacji ostatnia rzecza, na
> ktora bym sie zgodzil bylo by to aby obcy gosc za mnie placil.
> Pytam dziewczynay, czy kasy ma za malo? czy szuka sponsora? czemu nie
> potrafi odmowic? Skad sie bierze jej moralna akceptacja do takich
zachowan?
> Przeciez sie trzeba kurde jakos cenic i szanowac, a nie za 20 gr
> sprzedawac innym.
>
> ehh..
>
> Nie potrafie okreslić kwestii spornej materii. Na pewno jestem
> zazdrosny, ale tez wolalbym miec bardziej asertywna dziewczyne, ktora
> wie czego chce i nie potrzebuje atrakcji.
>
> Taki brak zdolnosci odmowienia kojarzy mi sie, ze z innymi sytuacjami w
> ktorych dziewczyna tez nie umie odmowic, bo to bedzie fajne spolecznie.
>
> Dziewczyna wyraza tez opinie, ze facet musi zarobic na wszystko..
> ogolnie wiadomo - jej pracowac sie nie chce.
>
> Pomijajac moja zazdrosc chcialbym abyscie wypowiedzieli sie czy sie
> czepiam? czy to jest normalne? czy ja jestem jakis oderwany od
> rzeczywistosci? i co sie dzieje w jej glowie czego ja nie potrafie
> zrozumiec.



Witam,

na podstawie tego co piszesz twierdzę, że głównym problem nie jest wyrażenie
zgody na dofinansowanie kilkunastoma groszami, bo to raczej wynikło z
głupoty czy euforii wobec "szarmanckiego" gestu klienta.(chyba, że chciała
dać Ci do zrozumienia, że to jednak Ty powinienes dawać jej kasę na zakupy-
a gdy tego nie robisz, musi liczyc na łaskę panów z kolejki ;)
Mnie najbardziej jednak dziwi stereotypowy, a zatem idiotyczny pogląd
Twojej leniwej dziewczyny- dlaczego to" facet musi zarobic na wszystko" !?
Proponuję powaznie z nią porozmawiac, bo potem mogą byc problemy... :)
Pozdrawiam.

--
Nehrebecka


From: "Jasko Bartnik" <adres sygnaturka.nadole>
Subject: Re: =?iso-8859-2?B?UHJlemVudCBuYSAxMCByb2N6bmljZSC2bHVidQ==?=
Dnia 29-08-2007 o 17:39:35 Małgorzata Krzyżaniak
<zuzanka transilvania.eu.org> napisał(a):

> Dalej obracamy się w kręgu laurki pracowicie wylepionej z papieru. Nie
> wątpię, że dla robiącego to spory wysiłek, ale nie o ten wysiłek chodzi,
> a o efekt końcowy (oczywiście znam kilka osób, których rękodzieło w
> prezencie sprawiłoby mi autentyczną przyjemność, ale raczej nie byłaby
> to amatorsko zmontowana płytka DVD).

Nie rozumiem co mialo znaczyc owe "amatorsko"? A da sie inaczej? Tzn.
sprzedac to pozniej parze mlodej? Poza tym, jest to juz kwestia gustu. Ja
od dawien dawna dostaje laurki i sprawiaja mi znacznie wieksza radosc niz
kupne prezenty. Przynajmniej wiem, ze sie czlowiek staral i mu zalezalo...
albo pieniedzy zabraklo ;)

--
Pozdrawiam, Jasko Bartnik.
Adres email: http://www.cerbermail.com/?XGffJlCqWO
Nem minden szarka farka tarka, csak a tarka fajta szarka farka tarka.


From: "makiavelli" <no spam.pl>
Subject: Re: zaproszenie na wesele

Użytkownik "brujos" <fuzzi o2.pl> napisał w wiadomości
news:f6gkmf$9uv$1 atlantis.news.tpi.pl...
> Witam,
>
> Moja dziewczyna dostała zaproszenie na wesele (wraz z osobą tow.) Czy ja,
> jako jej chłopak powinienem sie dokładac do prezentu czy moze wystarcza
> ode mnie tylko kwiaty?
>
> Pozdrawiam,


A na weselu bedzie jadla i pila tylko twoja dziewczyna czy ty tez?
Koszt zaproszenia jednej osoby na wesele to 100-300zł w zaleznosci od tego
czy wesele jest w miescie czy na wiosce.
Sam sobie odpowiedz na swoje pytanie.


Kosmetyki odmładzające - sklep internetowy z kosmetykami


From: "Dominik Jan Domin" <dominik.jan.domin gmail.com>
Subject: Re: obowiazki chrzestnego
Użytkownik "dziadek" <ashhh tlen.wytnijto.pl> napisał w wiadomości
news:f2uftc$mmt$1 atlantis.news.tpi.pl...
> witam
> niedlugo chrzest, zostalem ojcem chrzestnym, ale nie wiem co z tego tytulu
> mi przysluguje ;)
> a raczej jakie obowiazki spoczely na moich barkach!
> prosze o pomoc, poki co wiem, ze musze zalatwic swiece na chrzest hihihi

Wspierac rodziców w duchowym wychowaniu potomka. To twój pierwszy, główny i
jedyny obowiązek.

Skoro masz kupic świecę - kup porządną, długa, woskową, bo to, co czasem
widze w kosciele, wygląda jak zdjęte na chybcika z tortu...

DJD


From: "e-Shrek" <e-shrek po_malpce_tylko_to--.sgh.waw.pl>,
Subject: Re: ile dać w pieluchę?!
"Anna" <lenczykk wp.pl> wrote in news:ffpiq8$771$1 nemesis.news.tpi.pl:

> Mówi się, że trzeba dać coś słodkiego, ubranko lub zabawkę i "coś w
> pieluchę".

;-) szczegolnie to slodkie sie dziecku przyda ... za kilka lat ;-)

W moim gronie po prostu kupuje sie cos dal dziecka, zabawka, moze byc cos
z ubrane bo tego nigdy za duzo i tyle.


--
Pozdrawiam,
e-Shrek


From: "Mania" <mbninWYTNIJTO onet.pl>
Subject: Re: obowiazki chrzestnego

>
> Dodatkowo: szarpnąć się na super prezent na 1. komunię, bierzmowanie
> i ślub.
>
> Pozdrowienia,
> MKi
Warto pamietac, ze tradycyjnym prezentem od chrzestnych na chrzest jest ryngraf.
A na Pierwsza Komunie medalik (dla dziewczynki) lub krzyzyk (dla chlopca). A nie
komputer, rower, itp....
Mania

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: "Mania" <mbninWYTNIJTO onet.pl>
Subject: Re: Prezent dla kolezanki z pracy z okazji jej slubu
Proponuje gustowny drobiazg "do domu". Zawsze wyjsciem w takiej sytuacji jest na
przyklad ladna, stara cukiernica lub cos w tym rodzaju. nawet w domach
urzadznych bardzo nowoczesnie jeden lub dwa takie stare drobiazgi ladnie
wygladaja i pasuja.

Mania

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: =?iso-8859-2?Q?Kud=B3aty?= Na Klacie <kudlatynaklacie gazeta.pl>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?Dzie=F1_dobry_obcym_s=B1siadom=2E=2E=2E?=
Dnia Fri, 27 Jul 2007 22:10:24 +0000 (UTC), aa napisał(a):

> Mam następujące pytanie. Jest sobie dwóch kolegów. Wpadają do siebie co
> jakiś czas itp. itd. Jeden ma swoich sasiadow, a drugi swoich. Czesto u
> siebie przesiaduja. Czy spotykajac sasiada/sasiadke kolegi nalezy
> koniecznie powiedzieć mu "Dzień dobry"? Czy idac z kolegą i spotykając
> sasiada/sasiadke kolegi należy razem z nim powiedzieć "Dzień dobry"? Z
> jednej strony wydaje mi się, że tak. W końcu jest się w pobliżu tych
> sąsiadów dość czesto. Mam rację?

No jasne! Mam serdecznego przyjaciela, jak wyjeżdża to opiekuję się jego
domem i psem, wtedy często - z powodu psa - nocuję u niego. Nie wiem jak
miałbym się nie przywitać z sąsiadami. Wtedy wiedzą, kim mniej więcej
jestem, nie dziwią się, że chodzę po nocy po klatce, że wbijam się jak do
siebie. Poza tym jakoś jest wtedy serdeczniej i normalniej. Nie wiem czy
trzeba i czy należy, wiem, że warto.

Pzdr
Kudłaty Na Klacie
--
- Co otrzymamy po skrzyżowaniu żółwia z kozą?
- Blondynkę w hełmie.


Sklep z biżuterią


From: "Jasko Bartnik" <adres sygnaturka.nadole>
Subject: Re: obowiazki chrzestnego
Dnia 25-05-2007 o 03:10:59 b2 <USUNTObart.g gmx.net> napisał(a):

>> Chrzestni powinni pomagać rodzicom w wychowaniu dziecka, a gdy zajdzie
>> potrzeba zastąpić ich.
> tak było kiedyś
> dzisiaj to już najczęściej

>> Dodatkowo: szarpnąć się na super prezent na 1. komunię, bierzmowanie
>> i ślub.
> i każdą inną okazję :/

W zasadzie, jesli rodzice wybieraja chrzestnych pod katem innym niz pomoc
w wychowaniu dziecka w danej wierze, to powinni jeszcze raz przemyslec
wybor kandydatow albo wstrzymac sie z chrztem az sami wydorosleja.

--
Pozdrawiam, Jasko Bartnik.
Adres email: http://www.cerbermail.com/?XGffJlCqWO
Nem minden szarka farka tarka, csak a tarka fajta szarka farka tarka.


From: "Mateusz \"amkacz\"" <amkacz EmpE3.pl.invalid.pl>
Subject: Re: Sponsorowanie dziewczyny - co sadzicie?

Użytkownik "jaroslaw" <jarek gimeil.pl> napisał w wiadomości
news:f1o2b1$ipf$1 node1.news.atman.pl...
> Witam!
>
> Niech mi ktos wytlumaczy, bo ja nie potrafie zrozumiec.
> Mam dziewczyne o odmiennych od moich pogladach jesli chodzi o kase.
> Przejawia sie to w sytuacjach nastepujacych:

Widze, że mam szczęście, bo moja w pełni się ze mną zgadza.

> dziewczyna placi za jakies produkty spozywcze, szuka grosikow bo chce sie
> ich pozbyc z portfela. Ma kase ale troche trwa znalezienie odpowiedniej
> sumy. Gosciu za nia, co rowniez stoi do kasy proponuje, ze on zaplaci
> zaplaci za nia i to nie problem. Dziewczyna sie zgadza.

Zarówno moja dziewczyna, jak i ja na jej miejscu bym się zgodził.
Ponieważ oboje mamy pełną wiedzę na temat zasady działania reguły
wzajemności.
To pozwala chociażby w takiej sytuacji najnormalniej przyjąć pieniądze i nie
dać nic w zamian.
Całkowicie na miejscu jest uśmiech, podziękowanie i odejście.
Następnym razem taki kolo sie dwa razy zastanowi czy taki podryw ma sens, a
jeśli to nie był podryw a dobra wola to w pełni go to usatysfakcjonuje.
Po co to roztrząsać? Przecież logiczne, że za jakieś drobniaki nie powinna
czuć się zobowiązana do czegokolwiek.

Czuję, że bardziej to ty się boisz, że twoja dziewczyna nie mysli o tobie
jako jedynym, skoro masz takie do niej zastrzeżenia. Więcej pewności siebie!
:)

> No i teraz niech mi ktos wytlumaczy, bo dla dziewczyny to fajny gest w
> spolecznosci ludzi. Dla mnie natomiast jest to zwykly podryw, na ktory
> dziewczyna sie lapie.

I niech go w pełni wykorzysta!
Po co nie, jak dają? No chyba, że to kiosk w ponurej dzielnicy a podrywacz
to wielki dresiarz.

> Nie wiem co bym zrobil ale ja w takiej sytuacji ostatnia rzecza, na ktora
> bym sie zgodzil bylo by to aby obcy gosc za mnie placil.
> Pytam dziewczynay, czy kasy ma za malo? czy szuka sponsora? czemu nie
> potrafi odmowic? Skad sie bierze jej moralna akceptacja do takich
> zachowan?
> Przeciez sie trzeba kurde jakos cenic i szanowac, a nie za 20 gr
> sprzedawac innym.

Gdzie tu sprzedawanie?
Ja np bym sie czuł bardzo miło sprawiając komuś przyjemność - a nuż mam
więcej pieniędzy i akurat miałem kaprys je wydać na przyjemność w postaci
zaspokojenia swoich ciągot altruistycznych a zarazem sprawienai przyjemnośći
komuś.

> Nie potrafie okreslić kwestii spornej materii. Na pewno jestem zazdrosny,
> ale tez wolalbym miec bardziej asertywna dziewczyne, ktora wie czego chce
> i nie potrzebuje atrakcji.

Hmm, a nie wolałbyś takiej, która wie czego chce i nie ucieka atrakcji?
W tym przypadku chcąca oszczędzić i potrzebująca jakiejś odmiany (Chociażby
wymiany 2 zdań z obcym mężczyzną by uciec od życia pod kloszem - oczywiście
zakończonej jednoznacznie - bo nie chciała NIC WIĘCEJ niż oszczędzić)

> Taki brak zdolnosci odmowienia kojarzy mi sie, ze z innymi sytuacjami w
> ktorych dziewczyna tez nie umie odmowic, bo to bedzie fajne spolecznie.

Naucz ją nie odmawiać, a przyjmować nie dając w zamian jeśli nie musi.
No chyab, że ktoś mi powie, że szybki numerek kosztuje 2zł :P

> Dziewczyna wyraza tez opinie, ze facet musi zarobic na wszystko.. ogolnie
> wiadomo - jej pracowac sie nie chce.

No to aurat toalnie karygodne myślenie. Jeśli ma więcej niż 12 lat to
powinno jej wystarczyć powiedzenie "NIE MASZ RACJI".

> Pomijajac moja zazdrosc chcialbym abyscie wypowiedzieli sie czy sie
> czepiam? czy to jest normalne? czy ja jestem jakis oderwany od
> rzeczywistosci? i co sie dzieje w jej glowie czego ja nie potrafie
> zrozumiec.

Jest jej z tobą wygodnie ale opuści cię jak będzie okazja ;(
Smutne ale prawdziwe - znajdź godną ciebię niewiastę.
Całkiem też możliwe, że po prostu demonizujesz z tej właśnie zazdrości.
Może ona serio jest całkowicie spoko i to ty nie jestes pewien swojej
wartości, choć ona ją dostrzega?
Tak czy siak, troche zrobiłem z tego pl.soc.psychologia ale z pewnością w
tym przypadku twój problem nie tkwi w savoir vivre twojej dziewczyny, lecz w
relacjach między wami.

--
Mateusz "amkacz" | "rasz mację"
gg#35961 v 2467 | icq#34038532 | callto:amkacz
amkacz[na]mp3.pl amkacz[na]amkacz.pl
www.amkacz.pl | www.grubo.pl


From: gophi.at.chmurka.net nospam.invalid (Adam Wysocki)
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?Dzie=F1?= dobry obcym =?ISO-8859-2?Q?s=B1siadom=2E=2E=2E?=
Spinacz biurowy, aa <kukur1 op.pl>!

> Czy spotykajac sasiada/sasiadke kolegi nalezy koniecznie powiedzieć mu
> "Dzień dobry"? Czy idac z kolegą i spotykając sasiada/sasiadke kolegi
> należy razem z nim powiedzieć "Dzień dobry"?

Nie wiem, co na to savoir-vivre, ale ja zawsze się witam, podobnie jak
idę ze znajomym, spotykamy jakichś jego znajomych, też podaję rękę. Do
tej pory nikt nie protestował :)

--
g.


From: "Nehrebecka" <neostil wp.pl>
Subject: Re: Panie... czy Piotrze ?

Użytkownik "Marcin Frankowski" <ab anti.spam.com.invalid> napisał w
wiadomości news:1rooke4itc7qn.dlg komp.pana.marcina...
> Thu, 19 Jul 2007 16:11:52 +0000 (UTC), Nehrebecka <neostil wp.pl>
> napisał(a):
>
> > Witam,
> >
> > czy zawsze szefowi ( z racji tego, że jest szefem) przysługuje
prawo
> > zwrócenia się do mnie (pracownika) na "ty", mimo ze wczesniej tego nie
> > ustaliliśmy? I czy zatem, mimo to, muszę potulnie: ..."panie Piotrze",
choć
> > jest całkiem młody? Dodam, ze może być starszy ode mnie max 15 lat.
Znamy
> > się od tygodnia, bo to nowe miejsce pracy, a nie wiem czy moje
(ewentualne)
> > zwrócenie się do niego równiez po imieniu ( bo bardzo mnie to kusi :)
nie
> > zostanie uznane za zuchwalstwo...
> > Pozdrawiam.
> >
> > --
> > Nehrebecka
>
> Z racji samego bycia szefem nie... Sama różnica wieku to trochę mało,
> by wnioskować o czymkolwiek (sytuacja wygląda trochę inaczej, gdy Ty
> masz 19, a on 34, a trochę inaczej, gdy Ty masz 50, a on 65). W wielu
> wypadkach szef przechodząc od razu na ty oczekuje tego samego od
> podwładnego i ja na Twoim miejscu też bym zaczął go tykać.
>
> BTW jak wyglądają relacje szefa z innymi pracownikami? Są ze sobą na
> ty? On do nich po imieniu, a oni do niego per pan? Jeżeli boisz się
> konsekwencji, to najbezpieczniej dla Ciebie będzie wzorować się na
> innych.
>
> --
> Marcin Frankowski
> chcesz wysłać maila, to kliknij: http://www.cerbermail.com/?GwMBsEhHr8
> Na kłopoty z konfiguracją OE i z polskimi literami w poczcie,
> newsach i na www: http://konfiguracja.pochta.ru/


Z innymi pracownikami z podobnym jemu stażem pracy jest oczywiście na
"ty",
jednak z grupką, tak jak ja poczatkujących nie jest konsekwentny- i na "ty"
i na "pan". Choć zaden z kolegów-rówieśników nie odważył się odpowiedzieć
szefowi( może mieć ok 40-45 lat) równiez po imieniu. I to raczej nie jest
akademicki strach przed szefem, jak skomentował Theo, a raczej naturalna
niepewność wobec przełożonego- w pracy, w której jako młodzi ludzie czujemy
sie niepewnie, choćby dlatego, że nie znamy bardzo wnikliwie struktury
firmy, ani ostatecznej organizacji pracy... Pracujemy za krótko, aby każdego
poznać. Z pracowikami w wieku szefa w wiekszości jesteśmy na "ty".
No i wyszedł traktat wzorem Świętochowskiego- "My i Wy" :)

--
Nehrebecka.


From: "Anna G." <aniatg NOSPAM.poczta.onet.pl>
Subject: Re: Prezent na 10 rocznice =?ISO-8859-2?Q?=B6lubu?=
Małgorzata Krzyżaniak napisał(a):

> "Pozwalające na rodzinne spędzanie czasu" to zupełnie co innego niż
> "nowinka ułatwiająca życie" (AGD było użyte niejako zakresowo). Np.
> znajoma dostała z okazji parapetówki w domku huśtawkę ogrodową i hamak,
> zadowoleni byli oboje.
>
A to przepraszam. Nie wiedziałam, że huśtawka jest AGD, no ale artykuł
gospodarstwa domowego.

> Skoro zainteresowany nie wie, co kupić, to znaczy, że nie jest w stanie
> wymyślić sensownej niespodzianki ("sensownej" = "dopasowanej do
> zainteresowań i stylu życia"). W takiej sytuacji zdecydowanie wolę
> zapytać prezentobiorcę, co chce, niż wymyślać coś w ciemno (szansa na
> trafienie w gust niewielka).

Pyta grupę, więc jeszcze jest nadzieja na niespodziankę.


>> Natomiast sam prezent powinien zależeć od ich zainteresować i stylu życia.
>
> Owszem. Ale to powinien wiedzieć prezentodawca, a nie czytelnicy grupy.

Ale grupa jest od zadawania oczywistych pytań i podsuwania różnych
sensownych bardziej i mniej odpowiedzi. Taka burza mózgów.

> Ogólnie prezenty dla par są trudne - niewiele par ma wspólne
> zainteresowania poza dziećmi i domem,

błeeeeee, nie chciałabym

kupno książki/filmu/muzyki raczej
> trafi w gust jeden z osób, nie obu.
Hmmmm w większości przypadków, znam takich, którzy skakaliby ze
szczęścia dostając bilet do "super teatru na super przedstawienie" :)

Odpada biżuteria, kosmetyki

tutaj się zgodzę

(chociaż
> jakiś fajnie luksusowy zestaw kąpielowo-zapachowy może byłby dobrym
> pomysłem, ale to zależy od układów między prezentodawcą i -biorcą).

A także od warunków mieszkalnych, jesli ktoś ma tylko prysznic to olejki
kąpielowe się raczej nie sprawdzą.

> Zdecydowanie bezpieczniej kupować coś neutralnego "do domu".

Dla kogo bezpieczniej?
Moim zdaniem jest to tylko sposób, by jak najszybciej pozbyć się kłopotu
z kupnem prezentu.


>
> Zuzanka
pozdrawiam
Ania


Biżuteria ręcznie robiona


From: "Jankes" <jankes007 op.pl>
Subject: Re: Kobieta z =?ISO-8859-1?Q?klas=B1?=
Powiedz jej, że kobieta z klasą nie musi mówić, że ma klasę (każdy to sam
zauważy). Poza tym, to jej subiektywne zdanie, więc inni mogą ją inaczej
postrzegać :-)))

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: b2 <USUNTObart.g gmx.net>
Subject: Re: obowiazki chrzestnego
Dnia 23-05-2007 o 20:53:27 awow <awow wp.pl> napisał(a):


> Chrzestni powinni pomagać rodzicom w wychowaniu dziecka, a gdy zajdzie
> potrzeba zastąpić ich.


tak było kiedyś

dzisiaj to już najczęściej


Dnia 23-05-2007 o 20:53:08 MKi <emkai ble-ble.op.pl> napisał(a):

> Dodatkowo: szarpnąć się na super prezent na 1. komunię, bierzmowanie
> i ślub.
>


i każdą inną okazję :/

--
Pozdrawiam
b2


From: "zenek" <dd dd.dd>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_jeszcze_raz_przej=B6cie_na_Ty_i_nie_tylko?=

Użytkownik "Dominik Jan Domin" <dominik.jan.domin gmail.com> napisał w
wiadomości news:f74vgm$d3$1 news.onet.pl...
> Użytkownik "zenek" <dd dd.dd> napisał w wiadomości
> news:f72av0$nfd$1 atlantis.news.tpi.pl...
>> Być może rzeczywiście chodzi o Twoje niezrozumienie słowa zarząd. Może
>> na przykładzie - żeby zarządzać szpitalem nie trzeba byc lekarzem można a
>> nawet wskazane jest być ekonomistą.
>
> Poprawka: żeby być w zarządzie szpitala. Szpital to nie fabryka, trzeba
> miec pojęcie o medycynie.

Od tego są doradcy, dyrektorzy ds medycznych. Zarząd nie musi składać się z
medyków.

>>To, że dziewczyna uczy się projektowania np.guzików nie przeszkadza jej w
>>tym, żeby pracować w ekipie , która decyduje gdzie wysłać guziki , za ile
>>je sprzedać , czy też wkońcu - czy zwolnić jakiegoś pracownika czy też
>>nie. Zarządzanie firmą a praca w niej to 2 różne rzeczy.
>
> Bzdura. Nie dziwię się, ze polskie firmy tak wyglądają.
> Zwłaszcza, jesli chodzi o "zwolnienie pracownika". W tym momencie
> uczennica decyduje o losach nauczyciela. Niezłe tam musi byc kierowanie
> takim zespołem, gdy masz podwładną osobe, która może cię wypieprzyć z
> roboty.

Znów mylisz pojęcia. Jeśli dziewczyna jest fachowcem z zakresu zarządzania
czy ekonomii to jest to inna płaszczyzna - tu jest częścią szefostwa. Jeśli
jednak uczy się projektowania guzików ( bo chce to umieć) to uczy się tego
od starszego fachowca.
To czy kierownik poradzi sobie z nieprostą sytuacją to zupełnie inna sprawa.
Jeśli jest dobrym fachowcem i dobrze mu płacą to z pewnością tak.

> PS. Zarządzanie firmą to JEST praca w niej. Tylko na innym, wyższym
> stanowisku.

Tak - i w dużych firmach najczęściej nie ma nic wspólnego z pracą któregoś
tam działu np. projektowego.

Pozdrawiam
zenek



From: "bartek" <felsuma wp.pl>
Subject: Re: zaproszenie na wesele
jak nie wiesz to dowiedz sie ile bedzie osob
dyskretnie popytaj jakie koszta wesela itp
no i daj tyle ile mozesz, a jak mozesz wiecej to daj tak zeby pokryc swoje
zaproszenie


From: "e-Shrek" <e-shrek po_malpce_tylko_to--.sgh.waw.pl>,
Subject: Re: jeszcze raz przejście na Ty i nie tylko
"Anna LT" <lenczykk wp.pl> wrote in
news:f6ig9s$568$1 nemesis.news.tpi.pl:

> jeden jest kierownikiem pracowni i w pewnym sensie moim przełożonym (w
> pewnym sensie ja tez jego, jako członek zarządu)

Jakas organizacyjna bzdura ...

--
Pozdrawiam,
e-Shrek


Biżuteria ręcznie robiona


From: Marcin Frankowski <ab anti.spam.com.invalid>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?Dzie=F1_dobry_obcym_s=B1siadom=2E=2E=2E?=
Fri, 27 Jul 2007 22:10:24 +0000 (UTC), aa <kukur1 op.pl> napisał(a):

> Witam,
>
> Mam następujące pytanie. Jest sobie dwóch kolegów. Wpadają do siebie co
> jakiś czas itp. itd. Jeden ma swoich sasiadow, a drugi swoich. Czesto u
> siebie przesiaduja. Czy spotykajac sasiada/sasiadke kolegi nalezy
> koniecznie powiedzieć mu "Dzień dobry"? Czy idac z kolegą i spotykając
> sasiada/sasiadke kolegi należy razem z nim powiedzieć "Dzień dobry"? Z
> jednej strony wydaje mi się, że tak. W końcu jest się w pobliżu tych
> sąsiadów dość czesto. Mam rację?
>
> Pozdrawiam.

Od lat trwa proces pogłębiającej się anonimizacji społeczeństwa i
ludzie coraz mniej chętnie poznają innych, a coraz chętniej przechodzą
obok tak, jakby mijali powietrze (i tylko jak coś złego się stanie i
nie ma świadków, to narzekają na powszechną znieczulicę). Ja osobiście
jestem zdania, Ĺźe witanie osĂłb znanych z widzenia nie jest i nigdy nie
będzie faux pas, a jak widują tych obcych sąsiadów często (często to
znaczy w tym wypadku raz lub parę razy w tygodniu, prawda?) i jeszcze
znajomy kłania się „swoim” sąsiadom, to ukłonienie się tymże samym
sąsiadom przez tego „obcego” znajomego będzie jak najbardziej poprawne.

Ale pytasz nie o to, czy będzie to OK, ale czy należy. Nie wiem i
obawiam się, że w dzisiejszych czasach wiele osób powiedziałoby, że
jeżeli chodzi o kulturę osobistą, to prawie nic nie należy :-( Moim
zdaniem choćby nawet było tak, że nie należy, i tak warto się ukłonić.
Poza tym to nic nie kosztuje.

--
Marcin Frankowski
chcesz wysłać maila, to kliknij: http://www.cerbermail.com/?GwMBsEhHr8
Na kłopoty z konfiguracją OE i z polskimi literami w poczcie,
newsach i na www: http://konfiguracja.pochta.ru/


From: Marcin Frankowski <ab anti.spam.com.invalid>
Subject: Re: Pisanie Ty czy ty
Tue, 16 Oct 2007 21:30:31 +0000 (UTC), Animka <animka rd.wp.pl>
napisał(a):

> W dniu 2007-10-16 14:39 Marcin Frankowski pięknie wystukał/a:
>
>> Też może. Co gorsza może też poczuć się dziwnie, jak będzie oczekiwał
>> tykania, a Ty do niego wyjedziesz per Pan (czy Pani)... Na szczęście
>> takie przypadki wg mnie są bardzo rzadkie.
>
> Zastanawia mnie sprawa pisania Pan/Pani wielką literą.
> Dawniej zawsze w gazetach (teraz nie zwróciłam jakoś na to uwagi, więc
> nie wiem) i oficjalnych pismach pisało się małą literą, ja też tak
> piszę. Czyli nastąpiły jakieś zmiany, tylko ciekawa jestem kiedy i kto
> to ustanowił. Miodek?

Zgodnie z moją wiedzą w zwrotach typu „Szanowny Panie” czy też
„proponuję Pani spotkanie o godz. (jakiejśtam) w (gdzieśtam)” słowa
Pan, Pani, Państwo pisze się dużą literą. W zwrotach typu „obecny na
spotkaniu pan Kowalski poruszył sprawę (jakąśtam)” lub „w tej sprawie
proszę kontaktować się z panią Kowalską, dział takiataki” słowa pan,
pani, państwo pisze się małą literą.

W gazetach najczęściej widzę, że pierwszy raz jakąś osobę wspomina się
z imienia i nazwiska, a potem już tylko z samego nazwiska (Nie mam z tą
sprawą nic wspólnego! - oświadczyła Kowalska), co przynajmniej dawniej
było uważane za grubiańskie.

--
Marcin Frankowski
mail: http://www.cerbermail.com/?GwMBsEhHr8 NIE w HTML!
Na kłopoty z konfiguracją OE i z polskimi literami w poczcie,
newsach i na www: http://konfiguracja.prv.pl/


następna strona