From: "Dominik Jan Domin" <dominik.jan.domin gmail.com>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_jeszcze_raz_przej=B6cie_na_Ty_i_nie_tylko?=
Użytkownik "zenek" <dd dd.dd> napisał w wiadomości
news:f72av0$nfd$1 atlantis.news.tpi.pl...
> Być może rzeczywiście chodzi o Twoje niezrozumienie słowa zarząd. Może
> na przykładzie - żeby zarządzać szpitalem nie trzeba byc lekarzem można a
> nawet wskazane jest być ekonomistą.
Poprawka: żeby być w zarządzie szpitala. Szpital to nie fabryka, trzeba miec
pojęcie o medycynie.
>To, że dziewczyna uczy się projektowania np.guzików nie przeszkadza jej w
>tym, żeby pracować w ekipie , która decyduje gdzie wysłać guziki , za ile
>je sprzedać , czy też wkońcu - czy zwolnić jakiegoś pracownika czy też nie.
>Zarządzanie firmą a praca w niej to 2 różne rzeczy.
Bzdura. Nie dziwię się, ze polskie firmy tak wyglądają.
Zwłaszcza, jesli chodzi o "zwolnienie pracownika". W tym momencie uczennica
decyduje o losach nauczyciela. Niezłe tam musi byc kierowanie takim
zespołem, gdy masz podwładną osobe, która może cię wypieprzyć z roboty.
I nie mówie tu o problemach typu "gdzie sprzedac guziki", tylko "które
projekty guzików akceptować" oraz "których pracowników z zespołu projektów
nagradzać, a których karać".
DJD
PS. Zarządzanie firmą to JEST praca w niej. Tylko na innym, wyższym
stanowisku. Chyba, ze mówisz o radzie nadzorczej, a nie o zarządzie.
From: Squeezer <squeezer1 gazeta.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?=A6lub?= - prezent
Witam,
Byłbym wdzięczny za podpowiedź. Ślub i wesele znajomego ze studiów. Nie
chcę kupować sprzętu AGD, pościeli itp. Czy butelka dobrego wina będzie
odpowiednia na taką okazję? Z braku laku zostaje jeszcze koperta, ale to
ostateczność.
Dzięki z góry za wszelkie sugestie.
Pozdrawiam,
Sq.
From: "e-Shrek" <e-shrek po_malpce_tylko_to-->wp.pl>
Subject: Re: Monogramy na odzieży
"Dominik Jan Domin" <dominik.jan.domin gmail.com> wrote in
news:f36ahj$fh9$1 news.onet.pl:
> I daj znać na liste, jak się koszula sprawuje, wraz z danymi do krawca.
Poszukaj firmy Stolarek. Sa na pewno we Wroclawiu i w Warszawie. Nawe
jakis czas temu dzwonili do mnie, ze zmienili siedzibe.
Ja bylem bardzo zadowolony. Cena tez nie zabijala, biorac po uwage cene
dobrej koszuli chocby wolczanki.
--
Pozdrawiam,
e-Shrek
From: "gardziej" <brak brak.pl>
Subject: Re: Niezla gafa :)
> Co mozna zrobic w takiej sytuacji? Poprosic kobiete o numer telefonu do
> mamy, zadzwonic i przeprosic za glupia sytuacje? Czy tez poczekac do
> nastepnego mozliwego spotkania i przeprosic osobiscie (choc moze to byc
> niezbyt szybko)? Chcialbym zachowac sie kulturalnie, gdyz nie mam w
> zwyczaju ignorowania innych i mysle, ze powinienem cos zrobic.
zalezy jak bardzo ci zalezy :) zawsze mozna kupic dodatkowy bukiecik dla
mamy jak bedziesz odwiedzal "kobiete" to zapunktujesz
From: b2 <USUNTObart.g gmx.net>
Subject: Re: zaproszenie na wesele
Dnia 04-07-2007 o 20:26:10 brujos <fuzzi o2.pl> napisał(a):
> Witam,
>
> Moja dziewczyna dostała zaproszenie na wesele (wraz z osobą tow.) Czy
> ja, jako jej chłopak powinienem sie dokładac do prezentu czy moze
> wystarcza ode mnie tylko kwiaty?
>
> Pozdrawiam,
> b.
jak brałem ze sobą dziewczynę jako osobę towarzyszącą na ślub do swojej
rodziny, to nie oczekiwałem by w żaden partycypowała w kosztach tego
przedsięwzięcia. zostawiłem jej pod tym względem wolną rękę.
--
Pozdrawiam
b2
From: "Nehrebecka" <neostil wp.pl>
Subject: Re: Prezent dla kolezanki z pracy z okazji jej slubu
Użytkownik "Dominik Jan Domin" <dominik.jan.domin gmail.com> napisał w
wiadomości news:f2bro9$9nf$1 news.onet.pl...
> Użytkownik "Nehrebecka" <neostil wp.pl> napisał w wiadomości
> news:f29moi$r0h$1 nemesis.news.tpi.pl...
> > Może - jesli lubi czytac książki( a jak nie wiesz, to najbezpieczniej
> > kupic
> > coś z klasyki ) zastanów się nad wyborem zbiorów klasycznej literatury
> > polskiej lub światowej. Zwykle sa to zbiorki kilku ksiąg (dosyć drogie-
ok
> > kilkaset złotych, ale to w końcu ślub i pamiątka) doprawdy pięknie
> > wydanych
> > i kunsztownie zdobionych w jednym stylu, często oprawianych w skórę. A
> > wiadomo, że dobre i ładne książki ozdobią nie tylko domowa biblioteczkę,
> > ale
> > i duszę :)
> > A gdy dodatkowo na stronicy jednej z ksiąg napiszesz dedykację, sądzę,
> > możesz miec pewność, że będzie to doskonała pamiątka. Pozdrawiam.
>
> Widzisz - ja, jako osoba lubiąca czytać, mam dość sporą biblioteczkę. I
IMHO
> nietrafionym prezentem byłaby dla mnie książka czy zbiór książek, które
JUŻ
> posiadam. Nawet ładnie wydanych i z dedykacją. Pomijam PIERWSZE wydania z
> autografem autora :).
>
> DJD
Widzisz, jestem również osobą lubiącą czytać, a jednak moją biblioteczkę
(bez względu na intensywność uzupełniania) wciąż uważam za niekompletną.
Równie dobrze może się zdarzyć, że dana osoba posiada jedną tylko książkę, a
my w przekonaniu o zbyt małym prawdopodobieństwie zdublowania tytułu,
kupujemy w prezencie identyczną-przypadek skrajny, ale z życia wzięty :)
Ostatecznie sądzę jednak, że skoro ma to być tak znaczący prezent, to warto
dyplomatycznie podpytać o zamiłowanie do książek(i tu np- jakich konkretnie,
czy o te juz posiadanie, oraz ) czy też wybadać słabość do antycznych
bibelotów...
--
Nehrebecka
From: =?iso-8859-2?Q?Ma=B3gorzata_Krzy=BFaniak?= <zuzanka transilvania.eu.org>
Subject: Re: Prezent na 10 rocznice =?iso-8859-2?Q?=B6lubu?=
Pewnego dnia, a było to Fri, 24 Aug 2007 10:48:58 +0000 (UTC), przyszła do mnie
wiadomość z adresu <adres sygnaturka.nadole> i powiedziała:
> To moze zrob im/jej jakis teledysk. Wrzuc tam zdjecia i filmy
> dokumentujace 10 lat ich zwiazku z muzyczka w tle. Calosc wypal na DVD i
> zapakuj w ladne pudelko z okladka. Na 25-lecie tesciow podzialalo :)
Dziękuję, wolałabym solniczkę ;-> IMO to nie to pokolenie, ludzie z
10-letnim stażem małżeńskim (30-35 lat) raczej nie będą zachwyceni taką
"produkcją" (dla mnie się plasuje na poziomie laurki z kolorowego
papieru).
Z rad konstruktywnych - fajne AGD pozwalające na rodzinne spędzanie
czasu (raclette). Może warto spytać, czego by sobie życzyli.
Zuzanka
--
.:*Z*:._.:*U*:._.:*Z*:._.:*A*:._.:*N*:._.:*K*:._.:*A*:.
Małgorzata Krzyżaniak ..... http://www.pawnhearts.eu.org/~zuzanka/
We Are a Non Prophet Organization
From: "PN" <szaulo lp.po>
Subject: Re: Sponsorowanie dziewczyny - co sadzicie?
Animka<animka rd.wp.pl>
news:f22s6g$6ia$1 news.onet.pl
> PN pięknie wystukał(a):
> > Mania<mbninWYTNIJTO onet.pl>
> > news:43bf.000000ea.4644df3c newsgate.onet.pl
> >
> > > Hmm, jako kobieta nie wyobrazam sobie, by w sklepie obcy mezczyzna
> > > dawal mi pieniadze. Nawet jesli jest to 20 groszy. To chyba jednak
> > > troche uwlaczajace....
> >
> > Zwłaszcza, jeżeli się te pieniądze ma (tylko w formie grosiaków),
> > jak w opisywanej sytuacji.
> > Co najmniej dziwaczne.
> >
> Ojejku, facet się po prostu zdenerwował, spieszylo mu się i dlatego
> chciał zaplacić za tą dziewczynę.
Być może, chociaż opis wątkodawcy nie zawiera takiej obserwacji
(zdenerwowania).
Poza tym, gdyby tak było, dziewczyna powinna mu później zwrócić w
drobniakach (albo przynajmniej chcieć oddać).
Każde inne zachowanie świadczy o dziwnym stosunku do pieniędzy i obcych
ludzi.
PN
From: sh <sh spam.me.please>
Subject: Re: =?iso-8859-2?B?VyBrdPNyZWogcupjZSBu878/?=
Dnia Tue, 24 Jul 2007 22:06:08 +0000 (UTC), Theo napisał(a):
> Mija już na szczęście komuchowska maniera podawania do ryby dwóch widelców.
> Jak powszechnie i od zawsze wiadomo, rybę je się nożem i widelcem. Nożem do
> ryby rzecz jasna.
>
> I teraz pytanie: w której ręce trzymamy widelec, a w której specjalny nóż do
> ryby?
Nóż prawa, widelec lewa.
--
sh
From: "Daniel" <daniel_22 onet.eu>
Subject: Re: Pilnowanie dziewczyny na imprezie i w ogole :]
Użytkownik "m" <mmm62 WYTNIJ.gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:fgqgq5$j38$1 inews.gazeta.pl...
> Moderatorze: dopisalem cos w drugim akapicie..
>
> makiavelli <no spam.pl> napisał(a):
>
> Na poczatek spytam: dlaczego zadales te pytania?
Dlatego, ze prosisz o rade, a ja nie znam ani Ciebie, ani Twojej dziewczyny,
a chce wam pomoc :)
>> Co Twoja dziewczyna o nim sadzi?
> Czy wyrazala sie o nim jednoznacznie negatywnie? Raczej nie. Wiesz jak to
> jest. Dziewczyny pociagaja bad boye. Trudno o nich cos innego powiedziec,
> niz
> "co za tupet". Natomiast wg mnie nie dostala sie pod jego wplyw.
Zadam kolejne pytanie, ile czasu jestescie ze soba i ile macie lat.
Bo dojrzale osoby bedace w zwiazku, ktory ma sie dobrze nie rozgladaja sie
za bad bojami
>On ma wiele wad.
Znasz go?
Skad wiesz ze ma wady, skad wiesz ze w oczach Twojej dziewczyny sa to wady?
>
> Ja sie go nie boje, leszczem nie jestem, takze moge i chce pojsc na
> konfrontacje.
Tu sie chwali, chlop nie w ciemie bity :)
To o co mi wlasciwie chodzi, to:
> - jak tego goscia jednoznaczie ale taktownie odtracic, aby albo odszedl,
> albo
> nie mial wyjscia, jak tylko przejsc do konfrontacji.
Tu sie mylisz, jak mu manto sprawisz, to jak myslisz kto bedzie mu rany
wylizywal?
>
>> >Zbliza sie impreza urodzinowa mojej dziewczyny. Bedzie zaproszony ten
>> >typ.
> Kolega. On ja zaprosil na swoje urodziny, to ona go chce zaprosic, bo
> inaczej
> to bedzie chamstwo. Raczej zrozumiale.
Chamstwo?
Gdyby Twoja kobieta myslala ze nie jest on odpowiednim towarzystwem dla
niej, to by go nie zaprosila, uwierz mi :)
Wyglada mi to zreszta bardziej na cos
> takiego, ze ona chce mnie z nim skonfrontowac, aby on sie odczepil.
Kobiety tak nie robia, moze chce go blizej poznac?
Ona tak robi, zreszta wiele
> dziewczyn tak robi: jak jakis typ podrywa i nie rozumie odmów, to pokazuja
> sie
> przed nim ze swoim facetem, zeby zrozumial.
Pokazac sie ze swoim facetem to mozna na ulicy, a zapraszanie goscia ktory
nie przyjmuje do wiadomosci odmowy to co innego.
Zaraz, czy napisales gdzies ze ona dala mu do zrozumienia ze nie chce go
wiecej widziec???
From: "Nehrebecka" <neostil wp.pl>
Subject: Re: Prezent dla kolezanki z pracy z okazji jej slubu
Użytkownik "Spirit-us" <spirit us.c> napisał w wiadomości
news:f215kt$t5o$1 atlantis.news.tpi.pl...
> Witam
>
> Po raz pierwszy znalazlem sie w takiej sytuacji i nie wiem co kupic.
> Jest to moja jedyna kolezanka w pracy z ktora pracuje juz lata i bardzo
> dobrze nam sie przez te lata ukladala " zakladowa przyjazn" tzn nigdy
miedzy
> nami nie bylo zgrzytow i nieporozumien.
> Dostalem juz tez do zrozumienia, ze bede zaproszony na slub ale, ze
> rozstalem sie z moja dziewczyna niestety nie mam z kim isc, a ponadto w
> obcym towarzystwie ( bo poza moja kolezanka nie znam tam nigogo z
> zaproszonych ) dalem ja do zrozumienia, zle sie bede czul. Tymbardziej, ze
> przy tej okazji zaczely sie proby zeswatania mnie z osoba ktora szczerze
> mowiac nie jest w moim typie.
>
> I teraz chcialbym kupic jej jakis prezent, a zarazem PAMIATKE gdyz po
> slubie kolezanka zmienia prace i wyjezdza do innego miasta.
> Nie chce sie dokladac do pozostalych i marnowac pieniedzy na komplet
> poscieli i dedykacje: TO MASZ OD NAS WSZYSTKICH itp teksty.
> Ponadto miedzy nami ( ja i kolezanka ) , a grupa 4 osob pracujacych zawsze
> byly jakies zgrzyty zarowno w tematach osobistych jak i pracowniczych.
> Jednym slowem nie bylismy zaakceptowani i przyjeci do KLIKI.
> Tym bardziej chcialbym zeby ten prezent byl pamiatka i przypominal jej
> wszystkie fajne chwile ktore razemspedzilismy w pracy.
>
> Co by to moglo byc ? Nie mam pojecia.
>
> Bardzo prosze o pomoc.
>
> Dodam, ze kolezanka ma ok 30 lat jest wyksztalcona kobieta i wstyd sie
> przyznac ale nie wiem czym sie tak naprawde interesuje, gdyz procz
zawodowej
> przyjazni nigdy nic nas przez te 5 lat nie laczylo.
>
> Pozdrawia serdecznie
>
> Waclaw.
Witam,
w kwestii starej cukiernicy- musisz jednak uważać, bo świat dzieli się na
ludzi, którzy antyki lubią bądz tolerują i takich, którzy nigdy nie pozwolą
na to, by ich dom stał się składowskiem staroci(nawet gdyby miała to byc
jedna gustowna cukirnica).
Antyki, itp to bardzo specyficzne prezenty, a jak wspomniałeś nie wiesz czym
koleżanka się zajmuje czy też co kolekcjonuje...
Osobiście odradzam taki prezent, bo zapewne wydasz duzo pieniędzy i np
będzie Ci przykro, że nie trafiłeś prezentem w gust, a koleżanka będzie
zakłopotana, że wydatkowałeś się na rzecz, którą bedzie musiała trzymać w
piwnicy :)
Może - jesli lubi czytac książki( a jak nie wiesz, to najbezpieczniej kupic
coś z klasyki ) zastanów się nad wyborem zbiorów klasycznej literatury
polskiej lub światowej. Zwykle sa to zbiorki kilku ksiąg (dosyć drogie- ok
kilkaset złotych, ale to w końcu ślub i pamiątka) doprawdy pięknie wydanych
i kunsztownie zdobionych w jednym stylu, często oprawianych w skórę. A
wiadomo, że dobre i ładne książki ozdobią nie tylko domowa biblioteczkę, ale
i duszę :)
A gdy dodatkowo na stronicy jednej z ksiąg napiszesz dedykację, sądzę,
możesz miec pewność, że będzie to doskonała pamiątka. Pozdrawiam.
--
Nehrebecka
From: "e-Shrek" <e-shrek po_malpce_tylko_to--.sgh.waw.pl>,
Subject: Re: Monogramy na odzieży
"Dominik Jan Domin" <dominik.jan.domin gmail.com> wrote in
news:f30qt1$iof$1 news.onet.pl:
> Jeśli =dobra= koszula, a monogram haftowany ręcznie przez ukochaną, to
> jest to forma elegancji.
Mysle, ze szyta na miare juz wystarczy, ukachana moze doradzac przy
wyborze ;-)
--
Pozdrawiam,
e-Shrek
From: aa <kukur1 op.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?Dzie=F1_dobry_obcym_s=B1siadom=2E=2E=2E?=
Witam,
Mam następujące pytanie. Jest sobie dwóch kolegów. Wpadają do siebie co
jakiś czas itp. itd. Jeden ma swoich sasiadow, a drugi swoich. Czesto u
siebie przesiaduja. Czy spotykajac sasiada/sasiadke kolegi nalezy
koniecznie powiedzieć mu "Dzień dobry"? Czy idac z kolegą i spotykając
sasiada/sasiadke kolegi należy razem z nim powiedzieć "Dzień dobry"? Z
jednej strony wydaje mi się, że tak. W końcu jest się w pobliżu tych
sąsiadów dość czesto. Mam rację?
Pozdrawiam.
From: "Spirit-us" <spirit us.c>
Subject: Re: Prezent dla kolezanki z pracy z okazji jej slubu
Dziekuje bardzo za podpowiedz.
Szczerze mowiac przymierzalem sie do czegos podobnego lecz wiekszego np
zestaw filizanek, lub zestaw do parzenia herbarty.
Jednak rozmyslilem sie gdyz sadze, ze dostanie taki prezent od ktoregosc z
zaproszonych gosci, a bedzie tobardz duze wesele.
Mysle ze gustowna cukiernica to jest to.
Pozdrawiam
Wacek
From: "WM " <ciekaw1.WYTNIJ gazeta.pl>
Subject: Re: Nazwisko w adresie
Marcin Frankowski <ab anti.spam.com.invalid> napisał(a):
> > Napisałem tak:
> > jan.pipsztycki onet.pl
> >
> > I delikwent przy okazji zwrócił mi uwagę, że jego adres wygląda tak:
> > Jan.Pipsztycki onet.pl
> To są sprawy techniczne, nie S-V.
To jednak jest moim zdaniem S-V
Facet poczuł się urażony, że nazwisko będące składnikiem adresu napisałem
małą literą. Bardzo mnie to zdziwiło, bo od lat wszystkie nazwiska
i imiona w adresach mailowych piszę małą literą i dochodzą bez problemu.
Teraz się zastanawiam, czy nie zacząć pisać dużą literą imion
i nazwisk w adresie, bo jakiś nuworysz znowu się obrazi?
WM
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
From: Werreq <werreq gmail.com>
Subject: Re: podawanie =?ISO-8859-2?Q?d=B3oni?=
Barbidul pisze:
>
> Użytkownik "Werreq" <werreq gmail.com> napisał w wiadomości
> news:fft79p$knk$1 inews.gazeta.pl...
>> Raen pisze:
>>>
>>> Użytkownik "Werreq" <werreq gmail.com> napisał w wiadomości
>>> news:ffg90l$52d$1 inews.gazeta.pl...
>>>
>>>> Mam całkowicie odmienne zdanie. Dawno prowadzę już swoje życie i ja
>>>> ręki nie podaję - nigdy. Ja znam, że to nie kobieta wyciąga (i to
>>>> jeszcze pierwsza rękę) a witają się uściskiem dłoni tylko faceci. U
>>>> gdziekolwiek się obracam jest tak samo.
>>>
>>> A mogłabyś zdradzić, skąd Ty to znasz? Bo, nie przeczę, że jest to
>>> kuriosum na skalę europejską.
>>>
>>> Powiedzmy, że stoi mężczyzna i kobieta. Podchodzi do nich kolega. I
>>> teraz... jeśli kobieta nie poda mu ręki na przywitanie, to i panowie
>>> końcówek górnych sobie nie ściskają.
>>>
>>> Zasada: przywitanie jednych osób uściskiem dłoni, a pominięcie innych
>>> jest afrontem.
>>> Ale tylko wśród cywilizowanych ludzi.
>>>
>> Skąd? Z życia - faceci się witają między sobą a kobietom rzeważnie
>> kiwną głową. Tak jest zawsze odkąd pamiętam.
>
>
> W każdym społeczeństwie zdecydowaną większość stanowią ludzie prości
> i... delikatnie mówiąc nieokrzesani. Jest ich zwykle od 75 do 85%
> populacji. Jednak ich zachowania, wynikające najczęściej z ignorancji i
> arogancji, nie stanowią i nigdy nie stanowiły żadnej normy, a w zasadach
> savoir-vivre'u w szczególności.
>
> Każdego dnia przez okono widzę ludzi pijących rozmaite alkohole za
> sklepem, między garażami, a śmietnikiem. Raczą się oni tymi trunkami
> wprost z butelek, ze słoików po dżemie, z obciętych plastikowych butelek
> po wodzie mineralnej, itp.
> Czy fakt ten (codzienny i nagminny) oznacza, że używanie kieliszków jest
> niezgodne z zasadami bon-tonu?
>
> Nie wiem, czy się wyrażam wystarczająco jasno, więc napiszę wprost:
> prostactwo - mimo, że powszechne - nie jest normą w środowisku ludzi
> dobrze wychowanych.
>
> Savoir-vivre określa bardzo precyzyjnie zasady obowiązujące zwłaszcza w
> kontaktach z innymi ludźmi (choć nie tylko). Zwracam uwagę na słowo
> "precyzyjnie". Nie ma tu miejsca na "a mnie się wydaje", "a ja często
> widzę", "a ja myślę", "a w mojej paczce", itp. Albo zasadę się zna, albo
> nie. Innego wyjścia nie ma.
>
> Zamiast zgadywania i spekulacji zalecam lekturę stosownych podręczników.
> Warto zacząć od "Savoir-vivre dla nastolatków" Janiny Ipohorskiej (jana
> Kamyczka).
>
pieprzysz trzy po trzy
nie jestem nastolatka, dobre wychowanie mam