From: =?utf-8?Q?=27he=C2=AEsk=27?= <okrutnebrednie interia.pl>
Subject: =?utf-8?Q?Re:_S=C3=82=C2=B1d_nie_aresztowa=C4=B9=3F_Sawickiej_ha,_ha,_ha,?=
On Wed, 7 Nov 2007 22:01:05 +0100, "awe" <awefake wp.pl> wrote:
[...]
> wersja PiS" nie zabijacie mnie tak jak Blidy,
> nie linczujcie";-)) kase umiala wziac

dowcip polega na tym ze nie wziela.
sfilmowali jak daja ale potem kasa znikla.



--

HeSk

"Nieprawdą jest, jakoby Internet był ziemią niczyją
i terytorium darmowego opluwania innych."
* My personal opinions are just mine.(Art. 54 Konstytucji RP)

http://bezswiatel.4.pl/


From: "www" <www www.pl>
Subject: Re: sie sepleni
Użytkownik "placebo" <tomekd tkdami.net> napisał w wiadomości
news:fgusff$72b$1 news.vectranet.pl...
>a pan to chyba sie najadł parujących kloców, prosze sie nie odzywać bo sam
>kał czuć

Współczesne komputery domowe nie mają jeszcze możliwości przekazywania
informacji przez Internet do generatorów zapachu w komputerze odbiorcy.

Prace nad wirtualną rzeczywistością, szczególnie w Polsce nie są prowadzone
na tak zaawansowanym poziomie jakiego można by się spodziewać 40 lat temu w
XXI wieku.

Ludzie, którzy mogliby to zmienić swoimi decyzjami - politycy - uwikłani
byli i są w problemy mało istotne dla rozwoju społeczeństw jak np. walki o
stołki w czasie poprzednich kadencji. Stąd coraz większa bieda uboższej
części społeczeństwa Polski. Ceny rosną gwałtownie, a zarobki prawie stoją w
miejscu ponieważ nie ma za bardzo czego eksportować co może przynieść całemu
krajowi bardzo duże zyski. Czymś takim może być nowoczesna myśl
technologiczna. Niestety ludzie bardzo wysoko wykształceni, którzy mogli by
zmieniać ten stan rzeczy są nadal w Polsce poniżani i upokarzani niskimi
zarobkami, przeganiani z kąta w kąt kiedy na przykład stają się
niepotrzebni rektorom "sołtysówek", za to jak niedawno czytaliśmy ważniejsza
jest wiedza pana byłego gangstera Masy, który podobno będzie wykładowcą. To
są poważne problemy tego kraju, które mam nadzieję, jak i większość Polaków,
rozwiąże nowy rząd.

Ponawiam moje pytanie do jakiej partii pan należał przed wyborami?
Jaką partię pan wspierał? Moim zdaniem LPR lub Samoobronę. Czy dobrze
wyczułem? ....... wprawdzie bez zapachu z komputera ale z tonu wypowiedzi.

-------
niech "sie sepleni" ale dobrze rządzi. Jutro ma zostać premierem.



Kosmetyki - sklep internetowy


From: Liran 'Yeshua' Vogelstein <yeshua_2 walla.com>
Subject: =?iso-8859-2?q?Izrael_uratuje_=B6wiat_po_raz_trzeci=3F=2E=2E=2E?=
1) 7 czerwca 1981 roku izraelskie lotnictwo zbombardowa=B3o zbudowany z
francusk=B1 pomoc=B1 reaktor j=B1drowy Osirak w miejscowo=B6ci Tuwaitha ko=
=B3o
Bagdadu (pierwsze bojowe u=BFycie samolot=F3w F-16) obawiaj=B1c si=EA, =BFe=
mo=BFe
by=E6 to pocz=B1tek irackiego programu budowy broni atomowej.

2) 6 wrzesie=F1 2007 - wielki kompleks budynk=F3w, kt=F3ry m=F3g=B3 s=B3u=
=BFy=E6 za
reaktor atomowy... znikn=B1=B3 bez =B6ladu. Analiza zdj=EA=E6 satelitarnych=
z
Syrii wykonana przez Instytut Nauki i Bezpiecze=F1stwa Mi=EAdzynarodowego
udowadnia, =BFe syryjskie w=B3adze przenios=B3y budynek zaraz po tajemniczym
nalocie izraelskich my=B6liwc=F3w 6 wrze=B6nia.

3) Planowany atak na Iran - "Sunday Times" twierdzi, =BFe izraelskie
lotnictwo prowadzi treningowe loty dalekiego zasi=EAgu przed trudn=B1
misj=B1, kt=F3ra musia=B3aby by=E6 jednorazow=B1, precyzyjn=B1 operacj=B1. =
Zdaniem
anonimowego =BCr=F3d=B3a w Izraelu, sk=B1d pochodz=B1 informacje, g=B3=F3wn=
ym celem
skoordynowanego ataku maj=B1 by=E6 o=B6rodki atomowe w Natanz, Isfahanie i
Araku. W dw=F3ch pierwszych prowadzone s=B1 prace nad wzbogacaniem uranu.
W ostatnim znajduje si=EA reaktor nuklearny, kt=F3ry zdaniem ekspert=F3w
mo=BFe wytwarza=E6 od o=B6miu do dziesi=EAciu kilogram=F3w plutonu rocznie.
Izraelscy stratedzy obliczyli, =BFe je=B6li nikt nie powstrzyma Iranu, za
dwa lata kraj ten do=B3=B1czy do grona mocarstw atomowych.


From: rAzor <flores.par los.amores.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?W=B3a=B6nie=2E=2E?=
Zbyssiu rekomnduje jakiegoś c.. CYRK!!!
Całujta mniw w rzyć.
--
Nie głosowałem na Platformę.
Pawlak na premiera!!!


From: "Jacek Kawecki" <precz.debilom op.pl>
Subject: Jarkowi wyszło, że ....
tak dobrze rządził, takie miał wskaźniki, takie sukcesy, tak dbał o
bezpieczeństwo Polski, że musiał.......................................podać
rząd do dymisji. Takiego fenomenalnego stratega świat nie widział.

Jacek Kawecki



From: "Grzegorz Z." <blogfiles gazeta.pl>
Subject: Re: No to pisdy - teraz wy przepraszajcie !
Dnia Thu, 1 Nov 2007 19:29:22 +0100, Sławek SWP napisał(a):

> W: news:vvrk10izjz0i$.1j3iluk0wyhir.dlg 40tude.net,
> Od: Grzegorz Z. <blogfiles gazeta.pl>
> Było:
>> Dnia Thu, 1 Nov 2007 19:03:23 +0100, Sławek SWP napisał(a):
>>
>>> W: news:iktqt33yvng8$.1j9t8525v1isx.dlg 40tude.net,
>>> Od: Grzegorz Z. <blogfiles gazeta.pl>
>>> Było:
>>>> Dnia Thu, 1 Nov 2007 18:23:46 +0100, Sławek SWP napisał(a):
>>>>
>>>>> W: news:1rrn6qrr48xva.11yuo40lm8rj.dlg 40tude.net,
>>>>> Od: Grzegorz Z. <blogfiles gazeta.pl>
>>>>> Było:
>>>>>> Dnia Thu, 1 Nov 2007 01:02:14 +0000 (UTC), Andrzej Kokakolski
>>>>>> napisał(a):
>>>>>>
>>>>>>> mkarwan <mkarwan poczta.onet.pl> napisał(a):
>>>>>>>
>>>>>>>> Zachowujesz sie jak chamidło!
>>>>>>>>
>>>>>>>
>>>>>>> Co w tym dziwnego? On taki JEST!
>>>>>>
>>>>>> Macie moją teczkę ?
>>>>>
>>>>> Nie każdy pracuje w organizacji.
>>>>
>>>> W jakiej organizacji ?
>>>
>>> Zakładającej teczki
>>
>> Myślisz że Kokakolski zagląda tu służbowo ?
>
> Podpowiem ci... Sprawdź kto zasugerował założenie teczki. I nie błaźnij się
> więcej.

Nooo ? Kto tu pisał o zakładaniu teczki ?

--
http://outcampaign.org/


From: Polok_prawdziwy <Baca patryjot.pol>
Subject: Re: lewica - porady na =?ISO-8859-2?Q?now=B1?= kadencj
raff wrote:

>>> "Pedaly, pedaly jasiek i bodek sobie godaly... "
>>
>> Apozatym plegiatujes moje wypedzi...!
>
> Lubie plegiatowac. To moje drugie ja. MAMLASIE.

Wimto...!
- PiSocki chcieli całom komunem splegiatować, ale niedocekanie wase...!

Jedyn bardzo mondry chop tak pedzioł:

"Darymne zole, pruzny trud, bezsilne złozecynia...
minionych epok zodyn cud nie wruci do istnienio..."


WIFI - Warszawa, Ursynów


From: "Grzegorz Z." <blogfiles gazeta.pl>
Subject: Re: No to pisdy - teraz wy przepraszajcie !
Dnia Tue, 6 Nov 2007 14:36:10 +0100, Sławek SWP napisał(a):

> W: news:141ufinyl7q5s.1qrq0a7ttbp16.dlg 40tude.net,
> Od: Grzegorz Z. <blogfiles gazeta.pl>
> Było:
>> ...
>
> Nieprawdziwe wyniki z podstawionej strony, dyletanctwo.

Takie same jak na stronie PKW.

A może PKW to "podstawieni dyletanci" bo policzyli głosy nie tak jak
policzyć powinni ?

--
http://outcampaign.org/


From: "Grzegorz Z." <blogfiles gazeta.pl>
Subject: ...niech tylko nie =?iso-8859-2?Q?pr=F3buje_wr=EAczy=E6?=
.... bo mogą być bęcki od królewskich fedainów :)

================

Papież Benedykt XVI we wtorek spotka się z królem Arabii Saudyjskiej Abd
Allahem - podały w środę służby prasowe Watykanu.

Będzie to pierwsze spotkanie saudyjskiego monarchy i papieża. Benedyktowi
XVI zależy na intensyfikacji dialogu między katolikami a muzułmanami.

Stolica Apostolska nie utrzymuje kontaktów dyplomatycznych z Arabią
Saudyjską, choć ma je z wieloma innymi krajami muzułmańskimi.

Abd Allah spotka się z Benedyktem XVI w trakcie swojej podróży po Europie.

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/benedykt_xvi_spotka_sie_z_saudyjskim_monarcha_48935.html

--
http://outcampaign.org/


From: Liran 'Yeshua' Vogelstein <yeshua_1 walla.com>
Subject: =?iso-8859-2?q?Re:_S=B3owo_o_prawdziwym_programie?=
On 1 Lis, 11:43, "awe" <awef... wp.pl> wrote:

> Wybory parlamentarne w Polsce wygra=B3o Towarzystwo Przyja=BCni
> Polsko-Niemieckiej, chwilowo kamufluj=B1ce si=EA pod nazw=B1 Platformy
> Obywatelskiej. Wynika to nie tylko z deklaracji Bronis=B3aw Komorowskiego,
> Polska "jest w Unii Europejskiej, a nie w USA"

No wi=EAc czym si=EA martwisz, idioto?... Z tego nale=BFy si=EA cieszy=E6...
Unia Europejska to jedyna rzecz na =B6wiecie, kt=F3ra gwarantuje polskiemu
spo=B3ecze=F1stwu niezale=BFno=B6=E6 od rz=B1d=F3w idiot=F3w, =B6mieci i z=
=B3odziei,
kt=F3rzy niszcz=B1 ten kraj od p=F3=B3wiecza... Vive la EU!...


From: Polok_prawdziwy <Baca patryjot.pol>
Subject: Re: "Wenecjanie" odrzucili =?ISO-8859-2?Q?Katy=F1?=
luzak wrote:

> Ciekawe dlaczego?

Nobo kogo to wlasciwie lobchodzi co tam kedysik na dalekim wschodzie Kacapy
i Poloki wyprawioly...!?

To nowet jus nasych dzieciokuw tak silnie interesuje, jak mie pusto flaska
po lokowitce, abo wikarego kukaraca...


From: Polly Thick <pt op.pl>
Subject: Re: Koniec amnezji

> Jakie z tego wnioski można powziąć?
> jedynym logicznym jest ten, że antylustracja nie chroni tajnych
> współpracowników. Ona chroni tych, którzy pociągali za sznurki a skoro
> ich chroni, to znaczy że wciąż pociągają. No bo jaki inny powód można
> podać?

Wszyscy tylko podpisywalili, żeby mogli robić karierę, ale nie donosili
.... a kto wie co na nich jeszcze maja w teczkach, których nie ma IPN?

http://www.tvn24.pl/-1,1526893,wiadomosc.html

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4520627.html

P.T.


Tanio - rejestrowanie domen pl


Subject: żydokomuna okiem badacza
From: "Jaksa" <Jaksa wilno.pl>
Nikt się nie co prawda zainteresował poprzednim razem, ale nic to.
Tak mi się ten artykuł spodobał, że poślę go jeszcze raz.

za http://polskiejutro.com/art.php?p=11101 (uwaga, trudno się czyta
z uwagi na kolory i czcionkę)

W 1991 roku ukazała się w Berkeley książka Jaffa Schatza "Pokolenie: Wzlot i
upadek żydowskich komunistów w Polsce". Autor zajmuje się w niej grupą
żydowskich komunistów, nazywanych przez niego "pokoleniem", którzy doszli do
władzy w Polsce po II wojnie światowej. Jest to ważna praca, gdyż rzuca
światło na procesy identyfikacyjne całego pokolenia komunistów Żydów w Europie
wschodniej.

Inaczej niż w Związku Sowieckim, gdzie zdominowana przez Żydów frakcja pod
przywództwem Trockiego została w większości rozbita, w Polsce mamy szansę
prześledzić działalność i procesy identyfikacyjne komunistów żydowskich,
którzy tu faktycznie posiedli władzę i utrzymali ją przez znaczny okres czasu.
Ogromna większość tej grupy była wychowana w tradycyjnych rodzinach
żydowskich, "w których życie, tradycje religijne, rozrywka i odpoczynek,
kontakt międzypokoleniowy i życie towarzyskie były, mimo różnic, zasadniczo
przeniknięte przez tradycyjne żydowskie normy i wartości... Rdzeń dziedzictwa
kulturowego był im przekazany przez formalną naukę i praktyki religijne,
celebracje świąteczne, historie, pieśni, opowieści rodziców i dziadków,
przysłuchiwanie się dyskusjom starszych... Rezultatem był głęboko utrwalony
trzon ich tożsamości, wartości, norm i postaw, z którymi weszli w buntowniczy
okres młodości i dojrzałość. Ten trzon ulegnie transformacji w procesie
akulturacji, sekularyzacji i radykalizacji, czasami osiągając stan
kategorycznego zaprzeczenia. Mimo wszystko, były to głębokie pokłady, przez
które filtrowane były wszystkie późniejsze percepcje". (Schatz 1991, 37-38 -
podkreślenie KM).
Zwróćmy uwagę na implikację, że działały tu procesy autodecepcji
[samozwiedzenia, samookłamania]: członkowie "pokolenia" zaprzeczali skutkom
dominującego doświadczenia adaptacji społecznej, które zabarwiało wszystkie
ich późniejsze percepcje, tak że w najbardziej realnym sensie nie wiedzieli,
do jakiego stopnia byli Żydami. Większość z nich posługiwała się jidisz w
mowie codziennej i miała słabą znajomość języka polskiego nawet po wstąpieniu
do partii (str. 54). Ich krąg towarzyski składał się wyłącznie z Żydów,
których spotykali w żydowskim środowisku pracowniczym, sąsiedztwie i
żydowskich organizacjach społecznych i politycznych. Kiedy zostali
komunistami, romansowali i pobierali się między sobą, a ich konwersacje
towarzyskie odbywały się w jidisz (str. 116). Jak w przypadku wszystkich
intelektualnych i politycznych ruchów omawianych w mojej pracy: "The Culture
of Critique" [Kultura krytyki], ich mentorami i wpływowymi osobowościami byli
inni etniczni Żydzi, w tym zwłaszcza Luksemburg i Trocki (str. 62, 89). I
kiedy mówili o swoich bohaterach, byli nimi w większości Żydzi, których
wyczyny osiągały niemal mityczne proporcje.
Żydzi, którzy włączyli się do ruchu komunistycznego, nie odrzucali początkowo
swojej etnicznej tożsamości, a było wielu, którzy "wysoko cenili żydowską
kulturę... [ i ] marzyli o społeczeństwie, w którym Żydzi będą równi jako
Żydzi"(str. 48). Istotnie, częste wśród nich było łączenie silnej żydowskiej
tożsamości z marksizmem, jak również różnymi kombinacjami syjonizmu i
bundyzmu. Ponadto powab, jaki komunizm miał dla polskich Żydów, opierał się w
dużym stopniu na wiedzy, że Żydzi dochodzili do wysokich szczebli władzy i
wpływu w Związku Sowieckim, i że rząd sowiecki ustanowił system wspierający
żydowskie szkolnictwo i kulturę (str. 60). I w Związku Sowieckim, i w Polsce,
komunizm był widziany jako przeciwstawiający się antysemityzmowi. Jako wymowny
kontrast, w latach 30-tych XX wieku rząd polski podjął politykę wyłączania
Żydów z zatrudniania w domenie publicznej, zostały ustanowione limity na nabór
Żydów na uniwersytety i w zawodach wyspecjalizowanych, i miały miejsce
popierane przez rząd bojkoty żydowskich biznesów i rzemieślników (Hagen 1996).
Najwyraźniej Żydzi widzieli komunizm jako dobry dla Żydów. To był ruch, który
nie zagrażał kontynuacji ich egzystencji jako grupy, i obiecywał Żydom władzę,
wpływ i koniec wspieranego przez państwo antysemityzmu.
Z jednej strony spektrum żydowskiej identyfikacji byli komuniści, którzy
rozpoczęli swoje kariery w organizacjach bundowskich i syjonistycznych,
porozumiewali się w jidisz i pracowali w zupełności w środowisku żydowskim,
identyfikacje żydowska i komunistyczna będąc tu całkowicie szczere, bez
dwuznaczności czy postrzeganego konfliktu między tymi dwoma źródłami
tożsamości. W drugim końcu spektrum żydowskiej identyfikacji niektórzy
żydowscy komuniści mogli mieć intencję ustanowienia państwa, w którym nie
byłoby identyfikacji etnicznej, nie byłoby kontynuacji żydostwa jako grupy,
chociaż świadectwa na to nie są tak oczywiste. W okresie przed II wojną
światową nawet najbardziej "od-etnicznieni" wśród nich Żydzi asymilowali się
tylko zewnętrznie, ubierając się tak, jak otaczające ich środowisko
nie-żydowskie, przyjmując od tego środowiska naturalnie brzmiące nazwiska (co
sugeruje podstęp), i ucząc się jego języka. Starali się oni rekrutować
nie-Żydów do ruchu, ale nie asymilowali się, czy usiłowali asymilować w
polskiej kulturze; zachowali oni tradycyjne żydowskie "pogardliwe i wyniosłe
nastawienie" do tego co, jako marksiści, widzieli jako "niedorozwiniętą" [w
oryg. "retarded" - przyp. tłum.] polską kulturę chłopską (str. 119).
Nawet najbardziej zasymilowani żydowscy komuniści pracujący w ośrodkach
miejskich wśród nie-Żydów byli zbulwersowani sowiecko-niemieckim paktem o
nieagresji, ale kiedy rozpoczęła się w końcu sowiecko-niemiecka wojna,
przyjęli to z ulgą (str. 121) - wyraźny znak, że żydowska tożsamość
utrzymywała się blisko pod powierzchnią. Komunistyczna Partia Polski (KPP)
także zachowała w sobie cechy promowania specyficznie żydowskich interesów
raczej, niż ślepą lojalność do Związku Sowieckiego. Istotnie, Schatz (str.
102) sugeruje, że Stalin rozwiązał KPP w 1938 roku z powodu obecności
trockistów wewnątrz KPP, i że sowieckie kierownictwo spodziewało się, iż KPP
będzie przeciwna sojuszowi z nazistowskimi Niemcami.
W rozdziale 8 książki "Separation and Its Discontents" zauważa się, że
niejednoznaczność identyfikacyjna jest stałą cechą judaizmu, od Oświecenia. To
interesujące, że polscy aktywiści żydowscy okazywali w dużej mierze
niejednoznaczność identyfikacyjną, wynikającą w podłożu ze sprzeczności między
"przekonaniem o jakimś sposobie żydowskiego kolektywnego istnienia i,
jednocześnie, odrzuceniem tego rodzaju etnicznej wspólnoty, ponieważ uważano,
że było to nie do pogodzenia z podziałami klasowymi i szkodziło generalnie
walce politycznej; dążeniem do zachowania specyficznej żydowskiej kultury i,
jednocześnie, widzeniem tego jako zwyczajnej etnicznej formy komunistycznego
przekazu, służącej do wprowadzania Żydów w polskie środowisko socjalistyczne;
i utrzymywaniem oddzielnych żydowskich instytucji, przy jednoczesnym
pragnieniu wyeliminowania żydowskiej odrębności jako takiej" (str. 234).
To będzie widoczne w dalszym ciągu wywodu, że Żydzi, włącznie z żydowskimi
komunistami na najwyższych szczeblach władzy rządowej, żyli dalej jako spójna,
dająca się zidentyfikować grupa. Przy czym, choć oni sami robili wrażenie, że
nie zauważają żydowskiej kolektywnej natury tego procesu (str. 240), było to
widoczne dla innych - wyraźny przykład autodecepcji, dający się zaobserwować
także w przypadku żydowskich członków amerykańskiej lewicy, o czym mowa w
innej części tej pracy.
Ci żydowscy komuniści byli także zaangażowani w przemyślne racjonalizowanie i
autodecepcję, co do roli ruchu komunistycznego w Polsce, tak, że nie można
przyjmować braku jawnych przejawów żydowskiej tożsamości etnicznej jako
mocnego dowodu na brak żydowskiej tożsamości w ogóle. "Poznawcze i emocjonalne
anomalie - skrępowane, okaleczone i zniekształcone myśli i emocje - były ceną
za utrzymanie przekonań w stanie niezmienionym... Przystosowywanie ich
doświadczeń do ich przekonań odbywało się za pomocą mechanizmów
interpretowania, tłumienia, usprawiedliwiania i wytłumaczania" (str. 191). "W
tym stopniu, w jakim potrafili zastosować myślenie krytyczne do przenikliwych
analiz odrzuconego przez nich systemu socjopolitycznego, w tym samym stopniu
byli oni zablokowani, jeśli chodziło o zastosowanie tych samych reguł
krytycznej analizy do systemu, który uważali za przyszłość całego rodzaju
ludzkiego" (str. 192).
Tę kombinację autodecepcyjnego racjonalizowania, jak również wyraźną obecność
żydowskiej tożsamości, można zobaczyć w uwagach Jakuba Bermana, jednego z
najbardziej prominentnych przywódców okresu powojennego (obok Hilarego Minca,
również Żyda, i Bolesława Bieruta, jednego z trzech głównych przywódców
władających Polską w latach 1948-1956). Odnośnie czystek i mordów na tysiącach
komunistów, w tym wielu Żydach, w Związku Sowieckim w latach 30-tych XX wieku,
Berman stwierdza:
"Na zebraniach próbowałem tłumaczyć wydarzenia, jak mogłem, wyjaśniać tło,
przymusowe i pełne wewnętrznych sprzeczności sytuacje, w jakich prawdopodobnie
znalazł się Stalin, wyolbrzymiając popełnione przez opozycjonistów błędy,
monstrualnie rozdęte następnie w postawionych zarzutach i rozdmuchane przez
propagandę sowiecką. [...] Rzeczywiście trzeba było wtedy wykazać dużo hartu i
oddania sprawie [żeby zaakceptować co się działo], mimo wszystkich wypaczeń,
krzywd i udręk". (Torańska 1987, 207).
Co do jego własnej żydowskiej tożsamości, zapytany o plany po wojnie, Berman
tak odpowiedział:
"Nie miałem określonej koncepcji. Zdawałem sobie jednak sprawę z tego, że
najwyższych stanowisk jako Żyd objąć albo nie powinienem, albo nie mógłbym.
Zresztą nie zależało mi, by ustawiać się w pierwszych rzędach. Nie dlatego
nawet, że z natury jestem taki skromny. Faktyczne posiadanie władzy nie musi
wcale iść w parze z eksponowaniem własnej osoby. Zależało mi, żeby wnieść swój
wkład, wycisnąć piętno na tym skomplikowanym tworze władzy, jaki się
kształtował, ale bez eksponowania się. Wymagało to, naturalnie, pewnej
zręczności". (Torańska 1987, 237).
Berman wyraźnie identyfikuje się tu jako Żyd i jest całkiem świadomy, że inni
widzą go jako Żyda, i że w związku z tym musi on zwodniczo maskować swój
publiczny wizerunek. Berman także przyznaje, że był on podejrzany w związku z
tym, że był Żydem podczas sowieckiej kampanii anty-"kosmopolitycznej",
rozpoczętej w późnych latach 40-tych XX wieku. Jego brat, aktywista
Centralnego Komitetu Żydów Polskich (organizacji dla ustanowienia świeckiej
kultury żydowskiej w Polsce), wyemigrował do Izraela w 1950 roku, aby uniknąć
konsekwencji inspirowanej z Moskwy polityki antysemickiej w Polsce. Berman
komentuje, że nie poszedł w ślady brata i nie przeniósł się do Izraela, choć
brat silnie na niego naciskał: "Byłem zaciekawiony, naturalnie, co się tam
dzieje, tym bardziej że znałem dość dobrze tamtejsze środowisko" (Torańska
1987, 322).
Najwyraźniej brat Bermana przyjmował, że nie jest on nie-Żydem, lecz raczej
Żydem, który powinien wyemigrować do Izraela z powodu podnoszącej się fali
antysemityzmu. Bliskie więzy rodzinne i przyjacielskie między bardzo wysoko
usytuowanym politykiem w polskim rządzie i działaczem organizacji promującej
świecką kulturę żydowską w Polsce silnie sugerują, że nie postrzegało się
niezgodności w identyfikowaniu się jako Żyd i jako komunista, nawet wśród
najbardziej zasymilowanych polskich komunistów tego okresu.
Podczas gdy żydowscy członkowie KPP widzieli ją jako korzystną z punktu
widzenia interesów żydowskich, partia nawet przed wojną była uważana przez
Polaków nie-Żydów za "prosowiecką, antypatriotyczną i etnicznie <nie
prawdziwie polską>" (Schatz 1991, 82). Postrzegany brak patriotyzmu był
głównym źródłem wrogości w stosunku do KPP (Schatz 1991, 91).
"Z jednej strony, przez większość swojego istnienia KPP była w stanie wojny
nie tylko z Państwem Polskim, ale z całym jego ciałem politycznym, włączając
legalne partie opozycyjne lewicy. Z drugiej strony, w oczach znakomitej
większości Polaków, KPP była obcą, dywersyjną agenturą Moskwy, nastawioną na
zniszczenie ciężko wywalczonej polskiej niepodległości i wcielenie Polski do
Związku Sowieckiego. Określana jako "sowiecka agentura" czy "żydokomuna", była
widziana jako niebezpieczna i fundamentalnie nie-polska konspiracja,
zaangażowana w sprawę podważenia narodowej suwerenności i przywrócenia, w
nowym przebraniu, rosyjskiej dominacji". (Coutouvidis & Reynolds 1986, 115)
KPP poparła Związek Sowiecki w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1920 i
sowieckiej inwazji na Polskę w 1939 roku. Zaakceptowała także granicę z ZSSR z
1939 roku i przyjęła stosunkowo obojętnie masakrę polskich więźniów wojennych
podczas II wojny światowej, podczas gdy Polski Rząd na Wychodźstwie w Londynie
widział ten fakt w kategoriach narodowych. Armia sowiecka i jej polscy
sojusznicy "wiedzeni zimną polityczną kalkulacją, militarną koniecznością, lub
jednym i drugim", pozwolili, aby powstanie wywołane przez Armię Krajową,
wierną niekomunistycznemu Rządowi Polskiemu na Wychodźstwie, zostało złamane
przez Niemców przy 200 tysiącach ofiar, wyniszczając w ten sposób "kwiat
czynnej antykomunistycznej i niekomunistycznej elity" (Schatz 1991, 188).
Sowieci wyaresztowali także ocalałych niekomunistycznych przywódców ruchu
oporu natychmiast po wojnie.
Ponadto, podobnie jak w wypadku KP USA [Komunistycznej Partii USA],
rzeczywiste żydowskie przywództwo i zaangażowanie w polski komunizm były
znacznie większe, niż zewnętrzny wizerunek by na to wskazywał. Etniczni Polacy
byli werbowani i promowani na wysokie stanowiska, aby zmniejszyć wrażenie, że
KPP była ruchem żydowskim (Schatz 1991, 97). Ten wysiłek, aby podstępnie
zamazać żydowski charakter ruchu komunistycznego, był także widoczny w Związku
Patriotów Polskich, orwellowsko-nazwanej fasadowej organizacji stworzonej
przez Związek Sowiecki dla okupacji Polski. Poza członkami "pokolenia", na
którego polityczną lojalność można było liczyć i którzy stanowili przywódcze
jądro grupy, Żydom często odradzano włączanie się w ruch z obawy, że będzie on
robił wrażenie zbyt żydowskiego. Jednak Żydom, którzy fizycznie mogli być
wzięci za Polaków, pozwalano wstępować i zachęcano ich do określania się jako
etniczni Polacy, i do zmiany nazwisk na polsko-brzmiące. "Nie każdy otrzymywał
propozycję [włączenia się w podstęp], a byli tacy, którym oszczędzono takich
ofert, ponieważ nic nie można było z nimi zrobić: ich wygląd był po prostu
zbyt żydowski" (Schatz 1991, 185).
Kiedy ta grupa doszła do władzy po wojnie, działała ona na rzecz sowieckich
politycznych, ekonomicznych i kulturowych interesów w Polsce, jednocześnie
agresywnie zabiegając o korzyści specyficznie żydowskie, włącznie z
niszczeniem politycznej opozycji narodowej, której otwarcie głoszony
antysemityzm brał się przynajmniej w części z tego, że Żydzi byli postrzegani
jako popierający dominację sowiecką. Były też zmiany w kulturze, w tym
podporządkowanie nauki politycznym interesom, i kanonizacja prac Łysenki i
Pawłowa. O ile prace naukowe Pawłowa pozostają interesujące, ewolucjonista
jest oczywiście zszokowany wyniesieniem łysenkizmu do statusu dogmy. Łysenkizm
to politycznie inspirowany lamarckizm, użyteczny dla komunizmu z powodu
implikacji, że człowieka można biologicznie zmienić, zmieniając jego
środowisko. Jak wskazałem w rozdziale 2 "Kultury krytyki", żydowskich
intelektualistów lamarckizm silnie pociągał z powodu jego użyteczności
politycznej.
Czystka grupy Władysława Gomułki wkrótce po wojnie spowodowała awans Żydów i
kompletny zakaz antysemityzmu. Ponadto, generalna opozycja między zdominowanym
przez Żydów komunistycznym rządem w Polsce, a narodowym, antysemickim
podziemiem, pomogła w wytworzeniu się u ogromnej większości populacji
żydowskiej lojalności dla rządu komunistycznego, podczas gdy ogromna większość
Polaków nie-Żydów była zwolennikami partii antysowieckich (Schatz 1991,
204-205). Rezultatem był szeroko rozpowszechniony antysemityzm: do lata 1947
roku zabitych zostało około 1.500 Żydów w 155 miejscowościach. Według słów
kardynała Hlonda z 1946 r., w związku z incydentem, w którym zabito 37 Żydów,
za pogrom "odpowiedzialność ponoszą Żydzi, którzy dziś zajmują najwyższe
stanowiska w polskim rządzie i dążą do narzucenia formy rządu, której
większość Polaków nie życzy sobie mieć" [w oryginale Schatza: "due to the Jews
who today occupy leading positions in Poland's government and endeavor to
introduce a governmental structure that the majority of the Poles do not wish
to have" - przyp. tłum.] (Schatz 1991, 107).
[W rzeczywistości kardynał Hlond powiedział: "W czasie eksterminacyjnej
okupacji niemieckiej Polacy, mimo że sami byli tępieni, wspierali, ukrywali i
ratowali Żydów z narażeniem własnego życia. Niejeden Żyd w Polsce zawdzięcza
swe życie Polakom i polskim księżom. Że ten dobry stosunek się psuje, za to w
wielkiej mierze ponoszą odpowiedzialność Żydzi stojący w Polsce na
przodujących stanowiskach w życiu państwowym, a dążący do narzucenia form
ustrojowych, których ogromna większość narodu nie chce. Jest to gra szkodliwa,
bo powstają stąd niebezpieczne napięcia. W fatalnych starciach orężnych na
bojowym froncie politycznym w Polsce giną niestety niektórzy Żydzi, ale ginie
nierównie więcej Polaków". - przyp. tłum.].
Zdominowany przez Żydów rząd komunistyczny aktywnie angażował się w odnowienie
i kontynuację życia żydowskiego w Polsce (Schatz 1991, 208), tak, że podobnie
jak w Związku Sowieckim, nie przewidywało się, iż pod reżymem komunistycznym
judaizm obumrze. Aktywiści żydowscy mieli "wizję etnopolityczną", w której
przy współpracy i aprobacie rządu trwałaby w Polsce żydowska kultura świecka
(Schatz 1991, 230). Tak więc, kiedy rząd aktywnie podejmował działania
przeciwko politycznemu i kulturalnemu wpływowi Kościoła, żydowskie życie
zbiorowe w powojennym okresie kwitło. Zostały założone szkoły i publikacje w
języku jidisz i hebrajskim, jak również wiele różnego rodzaju kulturalnych i
społecznych opiekuńczych organizacji dla Żydów. Znaczny procent populacji
żydowskiej zatrudniony był w żydowskich kooperatywach ekonomicznych.
Ponadto, zdominowany przez Żydów rząd uważał ludność żydowską, wśród której
wielu nie było przedtem komunistami, za "rezerwuar tych, którym można wierzyć
i werbować do odbudowy kraju przez rząd. Chociaż nie byli to starzy,
<sprawdzeni> towarzysze, nie byli oni również zakorzenieni w towarzyskich
związkach społeczeństwa antykomunistycznego; byli outsiderami jeśli chodzi o
tego społeczeństwa historycznie ukształtowane tradycje, bez związków z
Kościołem, i byli nienawidzeni przez nienawidzących reżym. Zatem można było na
nich polegać i używać do obsadzania potrzebnych stanowisk" (Schatz 1991,
212-213). Żydowskie pochodzenie było szczególnie ważne przy rekrutowaniu do
służby bezpieczeństwa: "pokolenie" żydowskich komunistów miało świadomość, że
jego władza wywodziła się w zupełności ze Związku Sowieckiego i że będą oni
musieli uciec się do przymusu, aby kontrolować fundamentalnie wrogie
społeczeństwo niekomunistyczne (str. 262). Kluczowi członkowie sił
bezpieczeństwa wywodzili się z żydowskich komunistów, będących komunistami
przed powołaniem polskiego rządu komunistycznego, ale do nich dołączano
również innych Żydów przychylnych rządowi i wyalienowanych z szerokiego
społeczeństwa. W rezultacie popularny obraz Żydów, jako służących obcym
interesom i wrogów etnicznych Polaków jeszcze się wzmocnił (Schatz 1991, 225).
Żydowscy członkowie aparatu bezpieczeństwa często wydają się być motywowani
osobistą wściekłością i żądzą rewanżu, mającą związek z ich żydowską
tożsamością:
"Ich rodziny zostały wymordowane i antykomunistyczne podziemie było, w ich
percepcji, kontynuacją zasadniczo tej samej antysemickiej i antykomunistycznej
tradycji [co nazistowska - tłum.]. Nienawidzili oni tych, którzy kolaborowali
z nazistami, i tych, którzy przeciwstawiali się nowemu porządkowi niemal
równie intensywnie, i wiedzieli, że jako komuniści, czy równocześnie komuniści
i Żydzi, byli oni nienawidzeni, co najmniej tak samo. W ich oczach wróg był
zasadniczo ten sam. Dawne złe czyny musiały zostać ukarane, nowe powstrzymane,
a bezlitosna walka była konieczna, zanim będzie można zbudować lepszy świat".
(Schatz 1991, 226).
Tak, jak w przypadku powojennych Węgier, Polska została spolaryzowana i
sprężona między, w przeważającym stopniu, żydowską klasę rządzącą i
administracyjną, wspieraną przez resztę żydowskiej populacji i sowiecką siłę
militarną - a ogromną większość rodzimej populacji nieżydowskiej. Sytuacja
była dokładnie analogiczna, jak w wielu wypadkach w społeczeństwach
tradycyjnych, gdzie Żydzi tworzyli warstwę pośrednią między obcą elitą
rządzącą, w tym wypadku Sowietami, a nieżydowską społecznością rodzimą (A
People That Shall Dwell Alone, rozdz.5). Jednakże ta rola pośredników
sprawiła, że byli outsiderzy stali się elitą w Polsce, i orędownicy
sprawiedliwości społecznej z przeszłości wkładali teraz wiele wysiłku, aby
zabezpieczyć własne przywileje osobiste, włącznie z dużą dawką
racjonalizowania i autodecepcji (str. 261). Rzeczywiście, kiedy relacje
uciekiniera na Zachód o luksusach, w jakie opływała elita (np. Bolesław Bierut
miał cztery wille i pięć innych do dyspozycji [Torańska 1987, 28]), jej
skorumpowaniu, jak również roli jej członków jako agentów sowieckich, doszły
do wiadomości publicznej w roku 1954, spowodowało to szok na niższych
szczeblach partii komunistycznej (str. 266). Odczucie moralnej wyższości i
altruistycznych motywacji tej grupy były wyraźnie rezultatem jej własnej
autodecepcji.
Chociaż były czynione starania umieszczenia polskiej twarzy na tym, co w
rzeczywistości było żydowsko-zdominowanym rządem, skutek tego był ograniczony
z powodu braku godnych zaufania Polaków, mogących objąć stanowiska w partii
komunistycznej, administracji rządowej, wojsku i aparacie bezpieczeństwa.
Żydzi, którzy zerwali formalne związki ze wspólnotą żydowską, lub którzy
zmienili nazwiska na polsko-brzmiące, lub mogli być wzięci za Polaków ze
względu na wygląd fizyczny, czy brak żydowskiego akcentu, byli faworyzowani w
promocjach (str. 214). Jakakolwiek była subiektywna tożsamość osób
rekrutowanych na te stanowiska rządowe, rekrutujący wyraźnie kierowali się
domniemanym pochodzeniem etnicznym ich obiektów jako wskaźnikiem zaufania, i w
rezultacie sytuacja była podobna do wielu przypadków tradycyjnych
społeczeństw, w których Żydzi i krypto-Żydzi wykształcali ekonomiczne i
polityczne struktury, składające się z współwyznawców: "Poza grupą wpływowych
polityków, za małą, by stanowiła kategorię samą w sobie, byli też żołnierze;
aparatczycy i administratorzy; intelektualiści i ideologowie; policjanci;
dyplomaci; i wreszcie, aktywiści w sektorze żydowskim. Istniała także cała
masa zwykłych ludzi-urzędników, rzemieślników i robotników - których wspólnym
mianownikiem była wspólnota ideologii, przeszłość historyczna i zasadniczo
podobny model etnicznych ambicji" (str. 226).
Jest znamienne, że kiedy żydowska ekonomiczna i polityczna dominacja
systematycznie słabła w połowie i końcu lat 50tych XX wieku, wielu z nich
podjęło pracę w żydowskich kooperatywach ekonomicznych, a Żydzi usunięci z
aparatu bezpieczeństwa w wyniku czystki, otrzymywali pomoc od żydowskich
organizacji finansowanych w rzeczywistości przez Żydów amerykańskich. Nie daje
się więc zasadniczo wątpić o ciągłości ich żydowskiej tożsamości i ciągłości
żydowskiego ekonomicznego i kulturowego separatyzmu. Istotnie, po upadku
komunistycznego reżymu w Polsce, "wielu Żydów, w tym dzieci i wnuki byłych
komunistów, 'wyszło z ukrycia'" (AntiSemitism Worldwide 1994, 115), otwarcie
przyjmując żydowską tożsamość i tym bardziej potwierdzając tezę, że wielu
żydowskich komunistów było w rzeczywistości krypto-Żydami.
Kiedy w efekcie zmiany sowieckiej polityki wobec Izraela w końcu lat 40-tych
XX wieku antysyjonistyczny/antysemicki ruch przeciekł ze Związku Sowieckiego
do Polski, miał miejsce inny kryzys tożsamości, wynikający z przekonania, że
antysemityzm i komunizm były sprzeczne. Jednym ze sposobów reakcji było
samozaparcie się przez negowanie istnienia żydowskiej tożsamości, innym
radzenie Żydom, by mniej się eksponowali. Z powodu bardzo silnego
identyfikowania się z systemem wśród Żydów, generalne dążenie było ku
racjonalizowaniu nawet prześladowań w okresie, kiedy Żydzi byli stopniowo
usuwani z ważnych stanowisk: "Nawet kiedy metody stały się zaskakująco bolesne
i przykre, kiedy cel wymuszania przyznania się do niepopełnionych przestępstw
i obciążania winą innych okazał się jasny, i kiedy niesprawiedliwe traktowanie
metodami stojącymi w sprzeczności z etosem komunistycznym dotarło do
świadomości, zasadnicze przekonania ideologiczne pozostały niewzruszone. I tak
święte szaleństwo triumfowało, nawet w celach więziennych" (str. 260).
Wreszcie, ważnym składnikiem kampanii antyżydowskiej lat 60-tych XX wieku było
twierdzenie, że Żydzi-komuniści z "pokolenia" byli w opozycji do sowieckiej
polityki bliskowschodniej, faworyzującej Arabów.
Podobnie jak z grupami żydowskimi na przestrzeni wieków (A People That Shall
Dwell Alone, rozdz. 3), antyżydowskie czystki nie powodowały rezygnacji z
oddania grupie u jej członków, nawet kiedy prowadziło to do niesprawiedliwych
prześladowań. Raczej, poskutkowało to zwiększeniem stopnia oddania,
"niezachwianą dyscypliną ideologiczną i posłuszeństwem, prowadzącymi aż do
samooszukania. Uważali oni partię za kolektywne uosobienie postępowych sił
historii i, pojmując siebie jako jej służebników, dawali wyraz specyficznemu
rodzajowi teleologiczno-dedukcyjnego dogmatyzmu, rewolucyjnej arogancji i
moralnej dwuznaczności" (str. 260-261). Rzeczywiście, są pewne oznaki, że
spójność grupowa wzrosła, kiedy fortuna "pokolenia" podupadła (str.301). W
miarę, jak ich pozycja była stopniowo podważana przez wzbierający antysemicki
polski nacjonalizm, stawali się coraz bardziej świadomi swojej "grupowości".
Po ostatecznej przegranej szybko stracili jakąkolwiek polską tożsamość, którą
mogliby posiadać, i szybko przyjęli tożsamość otwarcie żydowską, zwłaszcza w
Izraelu, miejscu przeznaczenia większości polskich Żydów. Przyjęli oni teraz
punkt widzenia, że ich przeszły antysyjonizm był błędem i stali się gorącymi
zwolennikami Izraela (str. 314).
Podsumowując, praca Schatza pokazuje, że pokolenie żydowskich komunistów i ich
etnicznie żydowskich stronników musi być uznane za historyczną grupę żydowską.
Świadectwa wskazują, że grupa ta zabiegała o specyficznie żydowskie interesy,
włącznie i szczególnie z interesem zabezpieczenia trwania żydowskiej wspólnoty
w Polsce, jednocześnie czyniąc wysiłki, aby zniszczyć instytucje, takie jak
Kościół i inne manifestacje polskiego bytu narodowego, promujące więzi
społeczne Polaków. Także, komunistyczny rząd zwalczał antysemityzm i promował
żydowskie interesy ekonomiczne i polityczne. I podczas kiedy stopień
żydowskiej tożsamości subiektywnie biorąc był w tej grupie różny, świadectwa
wskazują na głębiej wtopione i autodecepcyjne pokłady tożsamości żydowskiej
nawet wśród najbardziej zasymilowanych wśród nich.
Cały ten epizod ilustruje zawiłości żydowskiej tożsamości i jest przykładem
znaczenia autodecepcji i racjonalizowania jako centralnych aspektów judaizmu
jako ewolucyjnej strategii grupowej (Separation and Its Discontents, rozdz. 7,
8). W Polsce, jeśli chodzi o rolę żydowsko zdominowanego rządu i jego
żydowskich stronników w eliminowaniu narodowych elit nieżydowskich, miała
miejsce intensywna autodecepcja i racjonalizowanie. Była ona obecna w ich
przeciwdziałaniu polskiej kulturze narodowej i Kościołowi, przy jednoczesnym
budowaniu żydowskiej kultury świeckiej; w ich funkcjonowaniu jako agentów
podporządkowania Polski Związkowi Sowieckiemu; i w ich własnym sukcesie
ekonomicznym, przy równoczesnym wprzęganiu ekonomii polskiej w służbę interesu
sowieckiego i żądaniu znoszenia niewygód i poświęceń od reszty narodu.

Kevin MacDonald
Rozdział "Communism and Jewish Identification in Poland" z książki The Culture
of Critique [Kultura krytyki: Ewolucyjna analiza żydowskiego udziału w
intelektualnych i politycznych ruchach XX wieku] (zob.
http://www.amazon.com/Culture-Critique-Evolutionary-Twentieth-Century-Intellec
tual/
dp/0759672229/ref=sr_1_2/104-5492886-5347952?ie=UTF8&s=books&qid=1179367522&sr
=1-2)
Tłumaczenie Tadeusz Korzeniewski
_________________________________________________
Bibliografia:

1. Anti-Semitism Worldwide. (1994). New York: Anti-Defamation League and the
World Jewish Congress.
2. Coutouvidis, J., & Reynolds, J. (1986). Poland, 1939-1947. New York: Holmes
& Meier.
3. Hagen, W. W. (1996). Before the "final solution": Toward a comparative
analysis of political anti-Semitism in interwar Germany and Poland. Journal of
Modern History 68:351-381.
4. MacDonald, K. B. (1994). A People That Shall Dwell Alone: Judaism as a
Group Evolutionary Strategy. Westport, CT: Praeger
5. MacDonald, K. B. (1998a). Separation and Its Discontents: Toward an
Evolutionary Theory of Anti-Semitism. Westport, CT: Praeger
6. MacDonald, K. B. (1998/2002). The Culture of Critique: An Evolutionary
Analysis of Jewish Involvement in Twentieth-Century Intellectual and Political
Movements. Bloomington, IN: Firstbooks Library. Originally published in 1998
by Praeger Publishers, Westport, CT.
7. Schatz, J. (1991). The Generation: The Rise and Fall of the Jewish
Communists of Poland. Berkeley: University of California Press.
8. Torańska, T. (1987). "Them": Stalin's Polish Puppets, trans. A. Kołakowska.
New York: Harper & Row.

---

"Jestem socjopsychologiem ewolucyjnym raczej, niż historykiem. Moje analizy
oparte są na teorii tożsamości społecznej, której wielu historyków może nie
znać. Zajmuje się ona przewidywaniem, jak i dlaczego różnice we względnej
częstotliwości, z jaką członkowie wewnątrz i na zewnątrz grup angażują się w
różnego rodzaju zachowania, są formowane przez umysł ludzki w zasadnicze
charakterystyki całej grupy. Moim zamiarem było wyjaśnić, dlaczego
antyżydowskie opinie wywoływały taki rezonans w tym okresie wśród Polaków, i
ja myślę, że rzeczywiste żydowskie zachowanie jest tu częścią odpowiedzi".
prof. Kevin MacDonald.

Kevin B. MacDonald jest profesorem psychologii na Stanowym Uniwersytecie
Kalifornii w Long Beach (http://www.csulb.edu/~kmacd/index.html). Studiował
biologię i filozofię, w 1981 r. uzyskał doktorat z nauk biobehawioralnych na
Uniwersytecie Connecticut. Od 1985 r. związany jest zawodowo z Uniwersytetem
Kalifornii - Long Beach, od 1994 r. jako profesor z tzw. tenure, co w
amerykańskim systemie uczelnianym zapewnia niezależność naukową, chroniąc
przed zwolnieniem niezależnie od przedmiotu i konkluzji badań.
W początkowym okresie swojej kariery naukowej MacDonald zajmował się rozwojem
zachowania młodych wilków, aspektami fizycznej gry między rodzicami a
dzieckiem u ludzi, rolą rodziny w uspołecznianiu dziecka. Od czasu studiów był
silnie zainteresowany socjobiologią, tj. studiami nad biologicznymi podstawami
społecznych zachowań. Socjobiologia była nauką rozwiniętą w latach 70-tych XX
wieku przez biologa E. O. Wilsona z Harvardu, autora m. in. "O naturze
ludzkiej", "Konsiliencji" i właśnie "Socjobiologii". Od początku socjobiologia
napotkała na opór części środowiska akademickiego, jej prominentnymi
przeciwnikami byli Richard Lewontin i Stephen Jay Gould, zawzięcie zwalczający
tezę, iż geny obok wpływów środowiska mogą zasadniczo wpływać na ludzkie
zachowania, zwłaszcza grupowe. Wokół rozwijającej się nowej dyscypliny
socjobiologii stworzono w świecie akademickim atmosferę zastraszenia, obmowy i
zakulisowych manipulacji, a sam prof. Wilson był terroryzowany i zaatakowany
nawet fizycznie. Rolę Lewontina i Goulda opisze później w swojej Kulturze
krytyki w 1998 r. MacDonald, analizując intelektualne ruchy żydowskie XX
wieku.
Socjobiologia została w rezultacie praktycznie wyeliminowana z głównego nurtu
akademickiego - ale w latach 90-tych XX wieku pojawiła się nowa dziedzina, w
części nakładająca się na pole zainteresowań socjobiologii: psychologia
ewolucyjna. Psychologia ewolucyjna podobnie jak socjobiologia przyjmuje, że
zachowania ludzkie, poza kulturowymi, mają uwarunkowania biologiczne, ale
kładzie się w niej akcent na stronę ewolucyjną w kształtowaniu ludzkiej
psychiki: na to jak konkretne warunki środowiskowe, w przeszłości bliższej i
dalszej, wpłynęły na biologiczne uformowanie zachowań ludzi dzisiaj, w tym na
zachowania odmiennych grup ludzkich.
Naturalnie, i w tej nowej dziedzinie dochodzi do starć między grupami
intelektualistów, wśród których dużą rolę odgrywają badacze żydowscy, którzy
generalnie chcieliby mniejszego eksponowania ewolucyjnego, tj.
zdeterminowanego biologicznie, charakteru zachowań grup ludzkich - i tymi,
którzy według tych pierwszych obsesyjnie i "nienaukowo" tymi problemami się
zajmują.
Tu właśnie profesor Kevin MacDonald spotkał kłopot swego życia.
Kontynuując swoje zainteresowania socjobiologią, a później psychologią
ewolucyjną, w latach 1994-1998 opublikował trzy akademickie tomy będące sumą
jego badań nad judaizmem, jako grupową strategią ewolucyjną: (1) A People That
Shall Dwell Alone: Judaism as a Group Evolutionary Strategy, (2) Separation
and Its Discontents: Toward an Evolutionary Theory of Anti-Semitism, i (3) The
Culture of Critique: An Evolutionary Analysis of Jewish Involvement in
Twentieth-Century Intellectual and Political Movements.
Jak mówi sam MacDonald, "Szczerze mówiąc, ja nie miałem generalnie negatywnego
nastawienia do zorganizowanego żydostwa, kiedy rozpoczynałem moje badania.
Byłem swoistym radykałem z czasów studenckich lat 60tych XX wieku, który z
czasem obrócił się w umiarkowanego republikanina. Zanim nawet okiem rzuciłem
na judaizm, zastosowałem tę samą ewolucyjną teorię do starożytnych Spartan, i
następnie do narzucenia monogamii przez Kościół w wiekach średnich".
(http://www.csulb.edu/~kmacd/
books-Preface.html).
I dalej: "Myślę, że jest zauważalna zmiana tonu między pierwszą książką z tego
cyklu a trzecią, po prostu dlatego (tak chciałbym uważać), że wiedziałem z
czasem o wiele więcej i przeczytałem o wiele więcej. Ci co przeczytali
pierwszą książkę myślą, że ja rzeczywiście podziwiam Żydów, ale mało
prawdopodobne jest by powiedzieli oni to samo o dwóch pozostałych, a
szczególnie o Kulturze Krytyki. A stało się tak, ponieważ między napisaniem
pierwszej książki i trzeciej zaszła we mnie duża zmiana. Pierwsza jest
faktycznie tylko dokumentacją interesujących teoretycznie grupowych strategii
ewolucyjnych, gdzie posługuję się judaizmem jako studium przypadku (np. jak
Żydzi rozwiązali problem "gapowicza", tj. członka, który korzysta z ochrony i
zasobów grupy, ale nie daje nic lub niewiele w zamian; jak potrafili wznieść i
narzucić bariery między swoją grupą a innymi grupami; skąd wywodzi się ich
spójność genetyczna; jak pewne grupy żydowskie osiągnęły takie wysokie IQ
[iloraz inteligencji]; jak judaizm rozwinął się w starożytności). Konkurencja
w sprawie zasobów i inne konflikty interesów z innymi grupami są tu mniej lub
więcej późniejszą refleksją, ale te sprawy przesuwają się na plan pierwszy w
drugiej książce, a w Kulturze krytyki skupiam się wyłącznie na XX wieku i
Zachodzie. W ostatnich dwustu latach Żydzi istotnie wnieśli pozytywny wkład do
kultury zachodniej. Ale cokolwiek by ktoś myślał o wyjątkowych i
niezastąpionych kontrybucjach żydowskich dla świata pooświeceniowego, jest
naiwnym sądzić, że intencją był tu pożytek ludzkości wyłącznie, czy nawet w
pierwszym rzędzie. W każdym razie jest mi bardzo trudno wskazać jakąkolwiek
sferę w nowoczesnym systemie zarządzania państwem w cywilizacji Zachodu, w
organizacji społeczeństwa (to na pewno), w biznesie, nauce i technologii
(bardzo prawdopodobne), która nie rozwinęłaby się bez żydowskiego wkładu,
chociaż w pewnych przypadkach może nie aż tak szybko. Ogólnie, pozytywny wpływ
Żydów był tu raczej ilościowy, niż jakościowy. Przyspieszyli oni raczej pewne
osiągnięcia, na przykład w finansach i pewnych dziedzinach nauki, niż
umożliwili je".
"Z drugiej strony, jestem przekonany, że Żydzi mieli także pewne negatywne
wpływy. Mam moralną pewność, że żydowskie zaangażowanie w radykalną lewicę na
początku i do połowy ubiegłego wieku było koniecznym (ale nie wystarczającym)
warunkiem wielu przerażających wydarzeń w Związku Sowieckim i gdzie indziej.
(Co do tego, oczywiście, ktoś może się nie zgodzić. Ja po prostu mówię, że
świadectwo dla mnie jest tu nieodparte.). Ale główną sprawą jest, że zacząłem
widzieć grupy żydowskie jako rywalizujące z europejską większością w USA, jako
potężne czynniki ogromnych zmian, których energie zostały uwolnione w tym
kraju, w szczególności poprzez udaną adwokaturę masowej imigracji do USA
ludności nie-europejskiej. W pewnym momencie odkryłem, że w toku tego procesu
zmian zostałem przeobrażony ze średnio-konserwatywnego akademika, który słabo
lub zupełnie nie identyfikował się z jego narodem, w kogoś o świadomości
etnicznej - dokładnie jak przewiduje teoria społecznej tożsamości, która
stanowi podstawę mojej teorii antysemityzmu (MacDonald 1998a). W istocie,
gdyby ktoś chciał wskazać, w którym punkcie odważyłem się przekroczyć zakazaną
granicę i znaleźć na terenie, na którym moją obecność niektórzy widzą jako
dowód że jestem 'antysemitą', to prawdopodobnie byłoby to, kiedy zacząłem
czytać o zaangażowaniu wszystkich potężnych organizacji żydowskich w
adwokaturę masowej imigracji nie-europejskiej. Po raz pierwszy dotarło to do
mojej świadomości przy czytaniu krótkiej części standardowej historii
amerykańskich Żydów dłuższy czas po tym, jak ukazała się moja pierwsza
książka. Inne wpływy, jakie przypisuję żydowskim działaniom, były albo
nieofensywne (psychoanaliza?), albo odwracalne - nawet radykalna lewicowość -
więc nie martwiły mnie one bardzo. Mógłbym prawdopodobnie zignorować nawet
niebotyczną hipokryzję żydowskiego etnocentryzmu, który jakoś dziwnie łączy
się równocześnie z aktywizmem żydowskim skierowanym przeciwko etnocentryzmowi
nie-żydowskich Europejczyków. Ale długoterminowe skutki imigracji będą
zasadniczo nieodwracalne, o ile nie zatrzyma tego jakiś nadzwyczajny
kataklizm".
Esej "Komunizm a żydowska tożsamość etniczna w Polsce" jest zasadniczo
omówieniem książki Jaffa Schatza: "Pokolenie: Wzlot i upadek żydowskich
komunistów w Polsce", przy użyciu aparatu badawczego, jaki MacDonald
wypracował w swojej akademickiej karierze, czyli socjopsychologii ewolucyjnej.
Po publikacji eseju, szereg żydowskich autorów i akademików zaprotestowało, że
interpretacja przez MacDonalda danych z książki Schatza jest nieuczciwa i
tendencyjna. Wywiązała się długa i płomienna polemika
(http://www.kevinmacdonald.net/
lieberman.html), w której MacDonald wielokrotnie domagał się materialnego
dowodu, gdzie on sfałszował dane czy intencję konkretnych wypowiedzi Schatza.
Nikt satysfakcjonującego dowodu nie przedstawił. A Schatz, który nie zgadzał
się z MacDonaldem, że był silny związek między żydowską społecznością w Polsce
a komunistycznym rządem, tak w jednym przypadku sformułował swoje pretensje:
"Przedmiotem tej książki nie jest zatem wcale stosunek żydowskiej populacji do
komunistycznego rządu (nawiasem mówiąc - co za redukcjonistyczne podejście do
rzeczywistości!), ale życiowe kariery konkretnego - i fascynującego -
pokolenia komunistów". Na co MacDonald odpowiada: "Nie mam problemu z
przyznaniem, że życiowe kariery tych komunistów stanowią temat książki, ale,
zwracam się raz jeszcze, proszę mi powiedzieć, gdzie jestem w błędzie, kiedy
posiłkuję się cytatami z książki aby dowieść, że były silne związki między
żydowską społecznością a komunistycznym rządem."
Wydaje się, że uniwersalna kość niezgody leży tu w specyficznym widzeniu przez
Schatza, i innych Żydów zaangażowanych w dyskusję z MacDonaldem, "pokolenia"
żydowskich komunistów. Szereg tych żydowskich komunistów było zwyczajnymi
mordercami niewinnych ludzi, nierzadko w masowym wymiarze, niezależnie, czy
dokonywali tego własnymi rękami, czy byli "mordercami zza biurka", jak Jakub
Berman. Ale Schatz znajduje w "pokoleniu" również aspekt, według jego
określenia, "fascynujący" [fascinating]. Zaś MacDonald, w swoim uparcie
niezależnym oglądzie naukowca, nie wypełnia oczekiwań autorów-Żydów, by,
przynajmniej w jakimś minimalnie pojednawczym sensie, emocjonalnie cieplej
potraktować obiekt jego badań: komunistów Żydów.
W rezultacie, jak w licznych poprzednich takich konfrontacjach, MacDonald nie
ustąpił z pozycji, której utrzymanie dyktowało mu jego naukowe sumienie, a
jego przeciwnicy i adwersarze nie potrafili wykazać, gdzie jego obserwacje i
wnioski są niezgodne z akademickimi standardami prawdy i fałszu. Ostatnie
słowo MacDonalda w dyskusji brzmiało:
"Co tu jest rzeczywistym problemem, to czy istniał choćby cień racjonalności w
powojennym polskim antysemityzmie jako rezultat konstytucji zainstalowanego
rządu i roli szerszej żydowskiej społeczności w popieraniu go i obsadzaniu w
nim stanowisk. Jak zawsze, należy wnieść standardowe zastrzeżenia, że od
momentu ustalenia się frontu walki między obiema grupami, wyolbrzymianie a
nawet fantazjowanie mogły zabarwiać sytuację. Ale moje zasadnicze stanowisko
jest takie, że nie możemy po prostu przyjąć, że każdy wypadek antysemityzmu
jest irracjonalny. Raczej powinniśmy przyjmować, że generalnie rzeczywiście
mają miejsce konflikty interesów między grupami i że wybuchy intensywnej
wrogości są złożoną obustronną grą fantazjowania i rzeczywistości. Oczywiście,
jestem socjopsychologiem ewolucyjnym raczej, niż historykiem. Moje analizy
oparte są na teorii tożsamości społecznej, której wielu historyków może nie
znać. Zajmuje się ona przewidywaniem, jak i dlaczego różnice we względnej
częstotliwości, z jaką członkowie wewnątrz i na zewnątrz grup angażują się w
różnego rodzaju zachowania, są formowane przez umysł ludzki w zasadnicze
charakterystyki całej grupy. Moim zamiarem było wyjaśnić, dlaczego
antyżydowskie opinie wywoływały taki rezonans w tym okresie wśród Polaków, i
ja myślę, że rzeczywiste żydowskie zachowanie jest tu częścią odpowiedzi".

Tadeusz Korzeniewski


--

Jaksa





From: rAzor <flores.par los.amores.pl>
Subject: Re: Kapusie =?ISO-8859-2?Q?wracaj=B1=3F=3F=3F?=
Użytkownik Steq napisał:
> Kapusie wracają???
> cyt.
> "Wczoraj mieszkańcy regionu mogli informować dyżurujących
> przy telefonie inspektorów pracy o zaobserwowanych
> przypadkach łamania zakazu handlu".
>
> http://szort.pl/w4tom


Boni jeszcze nie został ministrem pracy, a już się udziela, kapucha jedana?
--
Nie głosowałem na Platformę.
Pawlak na premiera!!!


From: rAzor <flores.par los.amores.pl>
Subject: Od stycznia =?ISO-8859-2?Q?podwy=BFki_dla_kazdego!?=
Prąd drożeje.
Brawo Donald.
A po ile będzie paliwo na święta?
--
Nie głosowałem na Platformę.
Pawlak na premiera!!!


From: "see_you" <c5u gazeta.pl>
Subject: PIS razem z SLD!
Pierwsze glosowanie po wyborze marszalka
i juz PIS glosuje raczka w raczka z SLD!
Symptomatyczne?
see_you



From: "mkarwan" <mkarwan poczta.onet.pl>
Subject: Re: Jaka będzie ta Polska?

Użytkownik "Jacek Kawecki" <precz.debilom op.pl> napisał w wiadomości
news:fgde1d$vuf$1 news.onet.pl...
> Jeśli wiceministrem sprawiedliwości będzie dyspozycyjny, komunistyczny,
> skazujący opozycję, sędzia. No jaka?
>
Z PO miało być lepiej, a wychodzi jak widać!
Czujesz smak g...?
Jeszcze nie?
To go poczujesz, prędzej czy później.
Tylko się znowu nie wypieraj sie na kogo glosowałeś.


Kosmetyki - sklep internetowy


From: "biblioteka" <biblioteka-urbanik wp.pl>
Subject: "obraźliwe" słowa - różnie tu bywa

"Subtelni" niegodziwcy obrażają się często
na "obraźliwe" słowa,
które wiernie określają ich niegodziwe postępki.

Przyzwoici ludzie bywają obrzucani niegodziwymi słowami
przez ograniczonych konkurentów i przeciwników politycznych;
epitet i obelga bywa bronią jedyną dostępną dla tępaka i chama.

jan urbanik



From: "Kot Ogrodnika" <sp mik.nie.pl>
Subject: Re: Prawie 100-tka

> osob zginela przez 4 dni w wypadkach drogowych.
> dlaczego ansz gadatliwy prezydent nie oglasza zaloby narodowej?
> czy los tych ludzi go juz nie obchodzi ?
>
>

Ale za to oglosza ze im bezrobocie spadlo.


From: Andrzej Zbierzchowski <a_zbierzchowski op.pl>
Subject: Re: Sawicka zatrzymana
luzak pisze:
> Użytkownik "Andrzej Zbierzchowski" <a_zbierzchowski op.pl> napisał w
> wiadomości news:fgn3te$ig6$2 news.onet.pl...
>
>> Jeśli miał zapewnioną działkę to pewnie tak, a jak nie to może być różnie
>> ;)
>
> ---------------------------------
> Pracowniczą?

A może rekreacyjną? ;)
--
Strzeżcie się kwasu faryzeuszy. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie
wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego
wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a
coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach (Łk 12,1-3).


From: "boukun" <boukun neostrada.pl>
Subject: Re: Padła ofiarą oszustów ... i gwaciceli (?) :-)

Użytkownik "awe" <awefake wp.pl> napisał w wiadomości
news:fguq9r$8pc$1 news.onet.pl...
> >
>> Wytłumaczyłem. Tu juz był sfinalizowany proceder korupcyjny, nie z
>> bezposredniej prowokacji, tylko z przekonania pani Sawickiej, że ma
>> możliwość za uzyskanie od potencjalnych biznesmenów korzyści materialnych
>> załatwić u burmistrza korzystne rozstrzygnięcie sprawy. I tak też się
>> stało. Na miejscu burmistrza i tak bym wyciągnął odszkodowanie od skarbu
>> państwa, że w sumie padł ofiarą wyprodukowanego przez organy państwowe,
>> jakim jest CBA przestępstwa. Nie byłoby akcji CBA, nie popełniłby
>> burmistrz przestepstwa. Jego aresztowano, bosąd dał wiarę, że
>> okoliczności akcji CBA będą w toku postepowania znane. jeśli szczegóły
>> akcji CBA będą utrzymywane przed sądem w tajemnicy, to i burmistrz
>> wyjdzie wkrótce na wolność.
> ---------------
> boukun uwielbiam Cie czytac;-))) wiesz ty lepiej sobie poradz w swojej
> sprawie sadowej, bo mowiac szczerze dziwie sie ze jeszcze chodzisz na
> wolnosci. Nie byloby prowokacji ---> nie popelnilby burmistrz
> przestepstwa - cudowne, MIOD I MALINA, co za PIRUET - po prostu czysta
> inteligencja, HEROINA w najlepszym gatunku.
>
> Ja smiem twierdzic ze gdyby burmistrz byl burmistrzem a nie lapowkarzem to
> tu akcja CBA nic by nie pomogla.
> CBA powinno dostac premie, bo wykryli lapowkarza, a tak gdyby nie oni to
> jakis sprytny "przedsiebiorca" ubieglby ich, jak nie dzis to jutro, a poza
> tym ciekawe co robil burmistrz na wczoraj?;-))

Czyli według ciebie, bandyci z CBA mają prawo podżegać do przestępstwa
bezkarnie (choc [podżegali tylko Sawicką), a ofiarę tego przestępstwa tylko
można osądzać? Ty idioto, żadnej sprawy nie można osądzać od tyłu. CBA to
nie jest ciało boskie, do testowania czyjejś moralności za pomocą bezkarnych
i przestępczych działań.

powinni przygladnac sie
> sprzedazy wszelkich dzialek na helu, rozne rzeczy i sprawy moglyby wyjsc
> na swiatlo dzienne.
>
> Uczciwy czlowiek nie wezmie - i tacy ludzie powinni zajmowac tego typu
> stanowiska.


Uczciwy to on był do czasu, jak nie trafił na nieuczciwą Sawicką, która z
kolei padła ofiarą nieuczciwych agentów z CBA. Nie można sądzić od tyłu, nie
osądzając głównych winowajców.
Prawo, które stworzył na swoje potrzeby polityczne Kaczyński, to prawo
mafii!!! I to prawo należy w pierwszej kolejności osądzić!!!

boukun

A ty boukun nie majac mozgu robisz innym kisiel w glowie. To
> dobre na tego idiote Kaweckiego...
> awe
>



następna strona