From: "PrzG" <przemg priv.onet.pl>
Subject: Re: Zapytowywanie
Użytkownik "Maciek "Babcia" Dobosz" <babcia jewish.org.pl> napisał w
wiadomości news:2rmj43hq3d9aceg2l6nul128mpad8sugcm 4ax.com...
> On Tue, 15 May 2007 17:40:55 +0200, "PrzG" <przemg priv.onet.pl>
> wrote:
> Jak patrzę to sie nie dziwię bo ciągłe kombinacje ze stopniami to
> chyba nasza specjalność.. Chyba okres po 1989 do 2003 był najdłuższy w
> okresie powojennym gdy nic nie ruszano.
A nie, najdłuższy byl właśnie od wprowadzenia korpusu chorążych (a
dokładniej od 1971 kiedy to wprowadzono stopnie "sztabowe") aż do 1997 roku.
W 1997 jeszcze dołożono jeszcze po jednym stopniu do korpusu chorążych i
podoficerów - mł. chorążego sztabowego oraz st. plutonowego (bosmanmata),
które skasowano przy okazji reformy w 2004 r.
> Wiesz - ja akurat uważam że korpus podoficerski powinien być dość
> rozbudowany żeby dać szansę wielokrotnego awansu o stopnei chorążego
> jako koeljne mogłyby w nim być. Tzn. np. po starszym sierżancie (ew.
> sztabowym) mógłby być chorąży (może młodszy ale to źle brzmi po st.
> sierżancie ;-) ) ale jako koeljny stopień podoficerski bez żadnej
> bariery.
Wiesz, to jest już zupełnie inna kwestia tycząca się raczej całościowej
koncepcji czemu maja służyć stopnie. Jeśli miałyby być odzwierciedleniem
pełnionej funkcji (z tego się w końcu wywodzą) to wystarczyłoby tyle stopni
ile jest szczebli dowodzenia. Jeśli zaś pod postacią stopnia będziemy też
uwzględniać staż na stanowisku (tak jak to było za PRL-u) to wtedy
faktycznie jest potrzebna większa ilość stopni (choć nieformalnie i tak
zawsze będzie róznica np pomiędzy młodym, a starym porucznikiem :-) ). Teraz
przyjmując tożsamośc stopnia ze stanowiskiem w gruncie rzeczy wymieszano te
systemy. Zostawiono dość dużo stopni, no i dopasowuje się do tego etaty...
Trudna sprawa, ja w tym względzie jakiejś własnej i jedynie słusznej
koncepcji nie mam :-)
> W tej chwili mimo teoretycznie "zrównania" chorążych do
> podoficerów nadal traktuje sie te stopnie jako taki qusi-oddzielny
> korpus do którego przejście ywmaga skońćzenia jednak jakichś kursów
> dla _chorążych_. Czyli niby zlikwidowano oddzielny korpus ale tak nei
> do końca.
A to nie do końca tak. Z tego co wiem żeby zostać sierżantem też trzeba
zrobić kurs na sierżanta itp itd. Dla wszystkich wprowadzili te kursy, tylko
im wyższy stopień tym kurs dłuższy. Doprowadza to do tego, że ciągle nie ma
ludzi na stanowiskach, bo jak nie jest akurat na angielskim, to robi kurs na
wyższy stopień :-) A róznica w podejściu pewnie wynika bardziej z tego, że
zostali Ci sami ludzie i nikt tak z dnia na dzień się nie przestawi, że
chorąży to teraz "tylko" wyższy stopniem podoficer.
> Podoficer też mógł po uzyskaniu wykształcenia zostać oficerem choć
> nieformalnie neizbyt dobrze na to oficerowie patrzyli i tacy
> oficerowie rzadko uzyskiwali stopień wyższy niż kapitan-major.
Zgadza sie. Wymogiem formalnym było wyższe wykształcenie i wtedy zarówno
podoficer jak i chorąży mógł zostać oficerem. Analogicznie podoficer po
zrobieniu matury mógł zostać chorążym i to nawet od razu dosłownie chorążym
z pominięciem stopnia mł. chorąży. No i zgadza się, że oficerowie po
szkołach zazwyczaj źle patrzyli na takich "z awansu społecznego".
> Znam w
> sumei tylko jedne wyjątek - ojciec mojego kolegi z liceum który
> skończył szkołą im. Nalazków i jako podoficer zawodowy skończył
> studia. Potem dowodził batalionem łączności w 1WDZ (pod koniec lat
> 70-tych) a potem pracował w wojskowej komórce ministerstwa łączności.
> Dosłużył się "pełnego" pułkownika zanim przeszedł na emeryturę.
A no to ładna kariera, ale pewnie możliwa tylko w realiach warszawskich, lub
ogólnie rzecz biorąc w strukturach dowództwa rodzaju wojsk. Ja znam jedynie
przypadek kmdra podporucznika, który był podoficerem - pracował w sztabie
MW.
> Jak dla mnie powiązanie korpusu z wykształeceniem byłoby sensowne -
> oczywiście jako minimum. Czyli np. szeregowi (zawodowi oczuywiście) to
> minimum skończone gimnazjum. Podoficerowie - matura do licencjatu (np.
> właśnie dla sierżantów/chorążych). Oficerowie - wymóg wyższych stdiów
> - minimum inżynierskich. Oficerowie wyzsi - co najmniej magister a
> wskazany doktorat. Ten wymagany przy stopniach generalskich.
Własnie teraz tak jest jak napisałeś - szeregowcy muszą mieć gimnazjum,
podpoficerowie maturę. Jedyna róznica jest taka, że każdy oficer musi mieć
skończone studia magisterskie. Spowodowało to teraz wielkie zapotrzebowanie
na studia podyplomowe, zwłaszcza na AON :-) Do tego nie wiem czy w końcu to
weszło, ale był pomysł, że trzeba uzyskać tytuł magistra ale jedynie w
uczelni wojskowej, co postawiło w niezręcznej sytuacji osoby, które
skończyły już takie studia cywilne...
Pozdrawiam
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: "Maciek \"Babcia\" Dobosz" <babcia jewish.org.pl>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?Mundury_dla________?= =?ISO-8859-2?Q?___student=F3w?=
>ciasny otówr by nei wypadła. Miarka na zapalniczce miała pomóc w
>odmierzaniu lontu prochowego - pali się mniej wiecej 1m/1s. Ramiona
Autopoprawka - oczywiście 1cm/1s.
Zdrówko
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: =?ISO-8859-2?Q?=20=22Micha=B3?= =?ISO-8859-2?Q?=20Stanis=B3aw=22?=
Subject: Re: wspomnienia z 1941 roku
Użytkownik "SJS" <stefan.siudalski gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:fej68s$r1g$1 inews.gazeta.pl...
> http://andsol.org/cudze/BG/07.html
>
> naprawdę warto przeczytać, ruchy wojsk sowieckich wiosną 41, nastroje
> ludzi
> po sowieckiej stronie, nasłuch radia z Londynu, wojna, zmiana sytuacji,
> niemieckie zrzutu broni, - kawał ciekawej historii, polecam
> SJS
>
>
>
> --
Pan SIS,
Bardzo dziekuje. W latach pięćdziesiatych ubiegłego wieku,
arcydzieło Fadiejewa Aleksandera "Mloda Gwardia" musialem
czytać po polsku i rosyjsku.
Pozdrawiam
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: "Maciek \"Babcia\" Dobosz" <babcia jewish.org.pl>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?Mundury_dla________?= =?ISO-8859-2?Q?___student=F3w?=
On Mon, 8 Oct 2007 15:00:06 +0200, "Krzysztof Tabaczynski"
<ktabaczynski wp.pl> wrote:
>
>Użytkownik "Maciek "Babcia" Dobosz" <babcia jewish.org.pl> napisał w
>wiadomości news:ucrjg31k244sfv4fthlf64us7jvlu36sng 4ax.com...
>> On Sat, 6 Oct 2007 16:38:19 +0200, "Krzysztof Tabaczynski"
>> <ktabaczynski wp.pl> wrote:
>>
>>>Mnie najbardziej podobała się
>>>zapalniczka nazywana "Wieczną zapałką".
>>>Około 1960-63. Ma ktoś jeszcze coś takiego?
>>
>> Mam - co ciekawe to jest to nadal stosowane w wojsku. W nożu saperskim
>> wz. 69 jest to jedno z narzędzi. Składa się z metalowej "zapałki"
>> wypełnionej w środku knotem. Całoś jest wkręcona do zbiorniczka z
>> benzyną. Jadna ze ścianek zbiorniczka to krzesiwo które przy potarciu
>> "zapałki" wytwarza snop iskier zapalających paliwo.
>
>Bardzo ciekawe.
>Właśnie o to mi chodziło,
>a nie o ten gazowy wynalazek z Allegro...
>Byłem w wojsku w latach 1974-76 i nic
>takiego nie widziałem.
http://i.wp.pl/a/f/jpeg/17995/wz.69.jpeg
Najbardziej skrajne po lewej stronei narzędzie - srebrny
prostopadłościam z miarką to właśnie taka zaplniczka. Niestety
zdekompletowany - brak "zapałki" wkręcanej w otwór w szczycie. Połowa
lat 70-tych to okres testowania tych noży - mimo że potem oznaczono je
wz.69. Miałem egzemplarz z serii prototypowej o numerze AA0096 -
niestety jakieś 10 lat temu skradziono go w górach - pozostał mi tylko
futerał. O tyle ciekawy ze w odróżneiniu od późniejszych seryjnych
noży miał inny pokrowiec - bez szlufki do pasa i zapasowych narzędzi
oraz troszkę inaczej wyprofilowane ostrze ze słabszą sprężyną.
Zdrówko
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: Piotr Kiedrzynski <piotrpawel_k wp.pl>
Subject: =?iso-8859-2?b?pndp6nRhIHBh8XN0d293ZQ==?= III Rzeszy
Ponieważ jest to mój pierwszy post na tą grupę, chciałbym wszystkich
przywitać. Poszukuję informacji o świętach w III Rzeszy (państwowe,
narodowe, partyjne) - jakie to były święta, kiedy i w jaki sposób je
obchodzono? Rozumiem, że świętowano np rocznicę puczu monachijskiego, czy
np dojścia Hitlera do władzy. Czy były jeszcze jakieś inne święta? Czy
ktoś z Szanownych Grupowiczów dysponuje jakimiś informacjami na ten temat
(tytuły książek, artykuły, linki do stron w internecie)? Niestety, google
nie za wiele mówią na ten temat - z ciekawszych rzeczy znalazłem jedynie
to:
http://mroczna.art.pl/literatura/propagandaiindoktrynacja/
Zastrzegam, że nie znam języka niemieckiego - tak więc wertowanie
roczników "Völkischer Beobachter" raczej odpada ;-)
--
Pozdrawiam -
Piotr Kiedrzyński
gg: 7410840, tlen: ppk30
Linux registered users: 394234 - http://counter.li.org
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: =?ISO-8859-2?Q?=20=22Micha=B3?= =?ISO-8859-2?Q?=20Stanis=B3aw=22?=
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?=20Genera=B3?= =?ISO-8859-2?Q?=20W=B3adys=B3aw?=
Użytkownik "Paweł Bochenek" <pawelboch NOSPAM.gazeta.pl> napisał w
wiadomości news:f22pgv$gco$1 inews.gazeta.pl...
> Michał Stanisław <jmdez op.pl> napisał(a):
> [ciach]
>> Dowodzony przez Generała II Korpus wsławił się zdobyciem
>> legendarnego Monte Cassino.
>
> Oczywiście nie chcę umniejszać nic z chwały II K.P., ale oni Monte Cassino
> nie
> "zdobyli" tylko "zajęli opuszczone". Powiedzmy że był remis.
> pzdr., PB
>
> --
Pan Paweł Bochenek,
W świetle nauki o nazwie historia, Pana Szanownego wywód jest bardzo
karkołomny.
Proszę popatrzeć na sport, którym również historia się zajmuje.
Jeżeli zawodnik, narciarz, slalomista na Olimpiadzie lub innych zawodach
ominie bramkę, to ktoś inny, który przejechał trasę bezbłędnie ma
mniejszą satysfakcje. Nie!.
Prosze nie zapominać, że Generał Anders, oprócz tego, że był wodzem
cudownym, był również politykiem żądającym podziału *łupów*.
*Łupów* w postaci wolnej Polski. Amerykanie i Anglicy, mieli inne cele,
więc nas sprzedali bolszewikom.
Zasługi Generała Andersa zawsze były pomniejszane, w imię angielskich
ideałów "divide et impera" / dziel i rządź; tj. siej niezgodę, byś mógł
(łatwiej) rządzić/.
Proszę pamiętać, że żołnierze II Korpusu nie weszli do "Monte Cassino"
z marszu, bez wystrzału. Wzgórza broniła doborowa dywizja SS Herman
Goering. W czasie zdobywania twierdzy zginęło sokolo 1051 żołnierzy,
ponad 3000 zostało rannych.
Proszę kiedyś się wybrać w okolicę wzgórza 593, gdzie pochowano
Polaków . Prosze sobie przeczytać i zapisać w pamięci:
"Przechodniu powiedz Polsce, że tu leżymy wierni jej służbie do końca"
Pozdrawiam
m.z
Śpieszmy się kochać ludzi
tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią
czy ostatnia pierwszą.
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: =?ISO-8859-2?Q?Micha=B3_Grodecki?= <mgrode usk.pk.edu.pl.wytnij.to>
Subject: Re: Na zachodzie bez zmian - Blitzkrieg
Dnia 2007-06-19 02:40, Użytkownik p47 napisał:
> I dlatego tez to Niemcy, nie mając równorzędnego do T-34 czołgu, a i mając
> poza tym czołgów w ogóle kilkakrotnie mniej niz sowieci jak wiadomo
> wygrywali w tym 41 r z sowietami w zasadzie wszystkie ważniejsze bitwy
> pancerne
> ;-))
Gdyby decydowała tylko jakość czołgów to w 1940 roku Francuzi wjechali
by do Berlina.
--
Michał Grodecki
Uwaga - w nagłówku adres antyspamowy
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: "ALEX Lodzermensch" <kill spamers.us>
Subject: Re: propozycja nt. sk =?ISO-8859-2?Q?=203adumoderator=F3w.?=
*Aaron* ni au koto ha itsumo tanoshii
> "Feahisim" wrote in message news:fd82b8$iqf$1 inews.gazeta.pl...
>
>> Ależ o to chodzi - załóżcie sobie wreszcie ten drugi
>> obieg, publikujcie tam swoje pytania, dyskutujcie o nich,..
>
> Jestem zaskoczony dziwną moderacją. Przechodzi bez problemu wyżej
> zacytowany mail, który nie ma dokładnie NIC wspólnego z tematyką
> grupy, a nawet w temacie dyskusji o moderacji nic nie wnosi poza
> docinkami, natomiast nie przechodzą z przyczyn jakichś zupełnie
> marginalnych wtrętów osobistych maile z zawartością merytoryczną.
> Nie rozumiem tego, ale rozumiem znakomicie w takich sytuacjach
> przeciwników moderacji, choć osobiście chyba byłem zwolennikiem
> moderacji tej grupy, ale pozamerytoryczne względy nie miały
decydować
> o przyjęciu lub odrzuceniu maili.
> Proponuję aby moderatorzy określili swój stosunek do tzw.
"poprawności
> politycznej", bo chyba o to w gruncie rzeczy chodzi w tej dyskusji.
> Nikt tutaj nie proponuje wpuszczania spamu oraz wojenek osobistych -
> ale poprawność polityczna być może jest głównym problemem!
Ja miałbym raczej odmienne zdanie. Dopóki ktoś nie złamie zaufania
niech pisze na co ma ochotę. Te posty będą przepuszczane na zasadzie
zaufania. Jeżeli ktoś przegnie, niech bedzie pełna moderacja
prewencyjna. Dałoby się coś takiego wprowadzić ?
I celem sprostowania: wiem że praca moderatorów jest niewdzięczna.
Bardzo szanuję ich pracę.
--
--
ALEX Lodzermensch, Tenno Heika Banzai ]:-D
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: "LECH DUBROWSKI" <337 337.com.pl>
Subject: Re: 130 rocznica urodzin Feliksa Dzierzynskiego
> Drodzy Państwo,
>
> a może powinniśmy patrzeć na Dzierżyńskiego jako na postać
> historyczną? Dlaczego mówiąc o Robespierre nikt nie napluje mu w
> twarz, chociaż zamordował pewnie nie mniej osób. Nikt nie uzna go za
> bohatera, ale ocenia się go neutralnie bez negatywnych emocji.
> Dzierżyński żył tak jak akurat mu nakazywał czas, w jakim się znalazł,
> wierzył w to co robił, umarł i już siedem razy zgnił. Pewnie nawet
> kości po nim nie zostały. A może obchodząc rocznicę jego urodzin po
> prostu przypomnimy sobie czasy ówczesne? Myślę, że nie należy oceniać
> czynów dokonanych w skrajnych warunkach miarą wartości współczesnych.
> Żył w innych czasach, trudnych i specyficznych, nie tylko dla niego,
> dla całej Europy. Czemu tak rzadko potrafimy spojrzeć na innych
> obiektywnie. Nie bronię Dzierżyńskiego i nie uważam by był pozytywną
> postacią, ale był i minął i nie plujmy na zmarłych!
Robespierre byl wzorem dla wszystkich pozniejszych rewolucjonistow bo byl
skuteczny w dzialaniu. Dlatego Dzierżyński zastosowal jego metody.
Leszek
> Pozdrawiam
>
> Edyta
>
>
> --
> Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
WIFI w Warszawie
From: Alec <a.sharon shaw.ca>
Subject: Ksiegi Pamieci - historie zydowskich misteczek w Polsce
Witam,
Chcialbym Panstwo zapoznac z Ksiegami Pamieci zaginionych miasteczek w
Polsce.
Ostatnio w dyskusji z polskim historykiem wspomnialem o istnieniu
Ksieg Pamieci, on zas sie bardzo zdziwil, ze nigdy o nich nie slyszal
i poprosil mnie, azebym go zapoznal ze zrodlami.
Postanowilem przy tej okazji zapoznac Szanowne Grono grupy
historycznej z tym malo znanym lub nieznanym zrodlem polskiej
historii.
Ksiegi Pamieci byly spisywane juz po zakonczeniu dzialan wojennych,
pierwsze Ksiegi ukazywaly sie w Niemczech w drukarniach miast
znajdujacych sie w poblizu obozow dipisowskich (DP - Displaced
Persons), gdzie przebywali Ocalali z Pozogi.
Autorami artykulow tych Ksiag byli dawni mieszkancy miasteczek, i
glownym celem spisywania tych Ksiag bylo zachowanie pamieci o
zaginionych misteczkach.
Wiekszosc z Ksiag zaczela sie ukazywac w koncu lat 50ych/polowie lat
60ych, a ostatnie Ksiegi sa datowane z polowie lat 70ych.
Wydawcami Ksiag byly tzw. "landsmanszaftn" - zwiazki bylych
mieszkancow miasteczka (ziomkowsta). Ksiegi byly spisywane wylacznie w
jezykach jidisz i hebrajskim, i w zwiazku z tym nie byly dostepne
przez szereg dla angieskojezycznej publicznosci. Dodatkowa trudnosc
sprawial fakt, ze Ksiegi byly wydawane w wyjatkowo malym nakladzie, i
sa praktycznie nie do zdobycia na rynku poza niektorymi antykwariatami
w Izraelu.
Prawdopodobnie ponad tysiac Ksiag miasteczek Centralnej i Wchodniej
Europy zostalo wydanych, dokladna ich liczba nie jest znana;
Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie posiada w swoich ksiegozbiorach
wiekszosc Ksiag, wydawnictwa mozna znalesc rowniez w bibliotekach
uniwersyteckich i instytucji naukowych Stanow i Kanady.
W koncu lat 80 ych z rozwojem Internetu i wzrostem zaintersowania
poszukiwan genealogicznych, zaistniala potrzeba tlumaczenia Kisag na
angielski.
Zwiazane byly z tym trudnosci min. pozyskanie egzemplarzy i prawne
zezwolenie ziomkowstwa na ich tlumaczenie, brak tlumaczy z
zanikajacego w powszechnym uzytku jezyka jidisz, poprawna wymowa
nazwisk, nazw geograficznych miejscowosci, gor, czy rzek, gdyz
hebrajski w pisowni nie podaje samoglosek, itp. Dlatego tez w
tlumaczeniu oprocz historykow biora udzial specjalisci z roznych
innych dziedzin. Czasami przypisy do tlumczonego tekstu zajmuja wiecej
miejsce niz sam tlumaczony tekst. Pracujac przy tlumaczeniu na
angielski Ksiegi mojego rodzinnego Boryslawia, spedzilem sporo czasu
przy tlumaczeniu i przypisach gwary polskich naftowiertow konca XIX/
poczatku XX stuleci.
W ostatnich latach kilka Ksiag w calosci lub czesciowo zostalo
przetlumaczonych rowniez na polski, i dzieki uprzejmosci ofiarodowcow
zostaly udostepnione w sieci w ramach JewishGen
1."Ksiega Pamieci Debicy" ukazala sie czesciowo po polsku dzieki pracy
Towarzystwa Przyjazni Ziemi Debickiej, w sklad ktorego wchodza
historycy, artysci i dziennikarze, ktorzy przygotowuja Ksiege o Zydach
Debicy.
Tlumaczone na polski rozdialy przez pana Ireneusza Sochy znajduja sie
na witrynie JewishGen:
http://www.jewishgen.org/Yizkor/debica/Demp000.html
2. Ksiega Pamieci miasteczka Ryki (powiat Garwolin, woj.lubelskie) w
przekladzie p. Andrzeja Ciesli
http://www.jewishgen.org/Yizkor/pinkas_poland/pol7_00550p.html
3.Ksiega Pamieci Zelechowa (powiat Garwolin, woj. lubelskie), rowniez
w przekladzie p. Andrzeja Ciesli
http://www.jewishgen.org/Yizkor/pinkas_poland/pol7_00199bp.html
4. Ksiega Pamieci Zgierza
Calkowite, i musze dodac, doskonale tlumaczenie Ksiegi przez panie
Zuzanne i Mazenne Gruszeckich
http://www.jewishgen.org/Yizkor/zgierz/zgip000.html
Chcialybym juz na koncu przytoczyc zdanie zawarte w przedmowie do
tlumaczenie polskiego Ksiegi Debicy. Jest ono znamienne w
"Księga Dębicy" jest próbą odmalowania miasta takim, jakim naprawdę
było - bez jakiejkolwiek cenzury wynikającej z pobudek ideologicznych.
Księga nie ma ambicji wyczerpania tematu. Wystarczy, jeśli będzie
pamiątką miejscowości, w której się urodziliśmy oraz pomnikiem
żydowskiego życia, które zostało przecięte przez wroga".
Jezeli panowie moderatorzy nie maja nic przeciwko temu, chacialbym
zamiescic na stronie grupy przewodnik do przetlumaczonych juz na
angielski Ksiag Pamieci.
Z uszanowaniem,
--
Alec
Alexander Sharon,
Calgary, Canada
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: "LECH DUBROWSKI" <337 337.com.pl>
Subject: Re: Ultimatum Hulla - jeszcze raz
> Ale dlaczego Japonia nie moglaby po prostu... zignorowac tego ulitmatum i
> spokojnie uderzyc na ZSRR? Przeciez surowcow naturalnych tam nie brak.
Japonia m. in. chciala miec plantacje kauczuku, ktorych w ZSRR nie ma,
dlatego skierowala sie na poludnie
Leszek
> Pozdrawiam!
>
>
> --
> yacoll
> $> cd pub *www.nfilter.org* - troll filtering tool
> $> more beer ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
>
> --
> Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: "Maciek \"Babcia\" Dobosz" <babcia jewish.org.pl>
Subject: Re: Wojna szesciodniowa - jak to bylo mozliwe...?
On Fri, 15 Jun 2007 16:08:44 +0200, "Aaron"
<spamtrap pulapka.qdnet.pl> wrote:
>I nie jest wcale żartem, choć wygląda anegdotycznie, że gdy
>towarzystwo się pokłóciło w Knesecie to przechodzili raz dwa z jidysz
>na polski, ponieważ w ferworze dyskusji łatwiej im było się dogadać
>lub naurągać po polsku niż w jidysz :)
Raczej z hebrajskiego ;-) Jidisz to właściwie żargon a nie język i z
hebrajskim wspólnego ma tylko trochę. Zresztą hebrajski to chyba
jedyny przykład powrotu języka w sumie martwego - bo był to do
początku XX wieku język tylko religii - do żywego uzywania. Tak jakby
łacina wróciła do powszechnego użycia. Stąd właśnie miezy innymi brak
w nim było przekleństw o czym wspomina Alec. Zresztą w tej chwili
nadal wiele z nich to zapożyczenia z rosyjskiego i arabskiego.
A w Izraelau mimo dużej falii emigracji z krajó byłego ZSRR IMHO wciąż
łatiwje dogadac się po angielsku niż po rosyjsku.
Zdrówko
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: GreGG <gregg.Removeme Removeagain.student.uci.agh.edu.pl>
Subject: Re: Bitwa pod Grunwaldem
salonowiec pisze:
> Przyszło mi na myśl, że piękna scena w "Krzyżakach" Sienkiewicza a potem
> w filmie, ta z mieczami: "Mieczów ci u nas dostatek ale..." itd. mogła
> mieć miejsce, tylko, że: w jakim naprawdę języku - językach to wszystko
> mogło się odbywać?... Jagiełło mówił pewno po rusku, a może po litewsku?
> Rycerze krzyżaccy pewno jako "urzędowego" używali niemieckiego choć
> wielu z nich nie było Niemcami... Język wielu z nich mógł być wytworny,
> wielu też zapewne było pospolitymi rębajłami. Czy coś wiemy bliższego o
> mowie Polaków z tamtych czasów, więcej niż "Pocziwaj ać ja
> pobruszę..."? I czy "Polacy" to na pewno w tym okresie jednoznaczne
> pojęcie? Za sto kilkadziesiąt lat polszczyzna Jana Kochanowskiego to już
> w pełni wykształcony piękny język... Pozdrawiam...
>
Przypuszczam, że porozumiewano się ówczesnym angielskim, czyli po
łacinie. Tłumaczem Jagiełły był pewnie biskup Oleśnicki...
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: bans <goc o2.pl>
Subject: Re: Dzieci w powstaniu
WM pisze:
> Niemcy potem mówili swoim obywatelom,
> żeby walczyli tak jak warszawscy powstańcy,
> co było pośrednim uznaniem skuteczności ich oporu.
O, a masz może jakieś źródło?
--
bans
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
Biżuteria
From: "Marek Aszyk" <marekaszyk poczta.onet.pl>
Subject: Re: Na zachodzie bez zmian - Blitzkrieg
Użytkownik "Greg" <gregolec poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:6e22.0000012f.46785217 newsgate.onet.pl...
>> W porównaniu z tym co posiadali Niemcy, było ich całkiem sporo
>> ok 500 sztuk. 10.V.1940 Niemcy posiadali: 349 PzKpfw III, 278
>> PzKpfw IV oraz czołgi czeski: 106 PzKpfw 35 i 228 Pzkpfw 38. W
>> większej ilości występowały PzKpfw II - 955 szt i
>
> Dla niemieckiej doktryny były one bardziej efektywne (duże wieże,
> łączność).
Chyba taktyki? Wiesz co to jest doktryna? Taktyka walki to współdziałanie
różnych rodzajów broni - piechoty, broni pancernej, artylerii, lotnictwa.
Wielkość wieży nie ma większego znaczenia, no może poza tym, że w dużą wieżę
łatwiej trafić. Co do łączności - wiesz ile niemieckich czołgów posiadało
radiostacje?
>> Czołgi R-35, R-40, H-35, H-i H-40 pomimo swych wad przedstawiały
>> się nie najgorzej w porównaniu z lekkimi czołgami niemieckimi,
>
> Tylko przy spotkaniu twarzą w twarz (Gembloux). Kierowanie
> francuskimi pododdziałami pancernymi było na tyle utrudnione,
> że mogły one wykonywać zadania ledwie taktyczne, bo na większym
> obszarze były już problemy. Co więcej, czołgi z założenia miały
> nie walczyć z czołgami (co oczywiście nie zawsze się udawło) i
> broń pokładowa tak francuskich jak i niemieckich maszyn zupełnie
> wystarczała do wykonywania stawianych im zadań (cele miękkie,
> umocnienia polowe).
Nie zapominaj, że taktyka walki zakładała współdziałanie broni pancernej,
artylerii i lotnictwa. Nowością było to, że z katalogu broni głównych
znikały tradycyjne rodzaje broni, czyli piechota i kawaleria. Nature nie
lubi próżni - miejsce po kawalerii wypełniły wojska pancerne. O sukcesie
decydowała przede wszystkim umiejętność praktycznego zastosowania
współdziałania broni połączonych. To, czy posiada się lepsze, lup gorsze
typy broni niż, te którymi dysponuje przeciwnik, było rzeczą o mniejszym
znaczeniu. W chwili Niemieckiego ataku na Francję, 10 niemieckim dywizją
pancernym Francuzi mogli przeciwstawić 7 własnych jednostek szybkich - 4
dywizje pancerne i 3 lekkie. Do tego dochodzi brytyjski Korpus ekspedycyjny,
który był całkowicie zmotoryzowany. To, czego zabrakło francuzom w 1940ro to
duch walki. Przegrali jedną bitwę i skapitulowali. Polacy utracili państwo i
walczyli nadal. Nowoczesna wojna to nie pojedynek rycerzy - liczy się
współdziałanie rodzajów broni, dlatego Alianci, pomimo, że podobno mieli
gorsze czołgi niż Niemcy, wygrali. Wojska pancerne były istotnym, ale tylko
jednym z elementów wojny na lądzie.
To, że czołgi nie maja walczyć z czołgami, to sprawa taktyki walki
jednostki. Jeśli zakłada się, że zadanie zwalczania czołgów przeciwnika ma
spoczywać głównie na pododdziałach przeciwpancernych jednostki, czołgi nie
muszą być uzbrojone w broń przeciwpancerną, reszta jest taktyką walki i
współdziałaniem poszczególnych pododdziałów. Przykładów takich działań jest
sporo, np współdziałanie niemieckich pododdziałów pancernych i armat 88mm w
zwalczaniu brytyjskich Matild w Afryce.
--
Marek Aszyk
http://www.wojsko18-39.internetdsl.pl/wrzesien/index.htm
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: Michal Krogulec <N0$PAM wp.pl>
Subject: Re: Napoleon w Polsce
> w jakich latach przebywaly wojska napoleonskie w
>dzisiejszej Polsce i na terenach rozmawiajacych po polsku?
Przed rokiem 1812 jeszcze w 1806-1807.
Ogólnie:
http://en.wikipedia.org/wiki/Battle_of_Friedland#Prelude
Parę szczegółów:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Pruskš_Iławš
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Frydlandem
--
w adresie "N0$PAM" zamień na "mkrog"
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: Artur Fortuna <fortuna patrz.ple.Reply-To.pl>
Subject: Re: Deogen warszawski
Użytkownik Oiolosse miał niepewny dość wzrok. Prosił o żar, wpatrzony
gdzieś w mrok. Wciągnął dym, i nim skryła go noc, tak powiedział:
> Artur Fortuna pisze:
>> Wertowałem IKC rocznik 1920 i natknąłem na opis meczu piłkarskiego
>> Cracovii z "drużyną Deogenu warszawskiego" (5:1).
>>
>> Mniemam, że jest to jakiś skrót nazwy, zapewne struktury wojskowej.
>> Czy ktoś mógłby mi pomóc w rozszyfrowywaniu go?
>
> Kiedy dokladnie odbyl sie mecz? Mysle, ze pan Michal ma racje. Ow Deogen
> byl... Wojskowym Klubem Sportowym.
Mecz odbył się 1-3 maja 1920 na Agrykoli. Prawdopodobnie 2 maja 1920. 2
maja to niedziela - zwyczajowo w te dni grano mecze. Mógł to być
oczywiście wyjątek. Dokładnie prawdopodobnie nie da się ustalić, w IKC
zapowiedziano wyjazd na ten weekend.
Relacja z tamtego meczu:
http://img48.imageshack.us/img48/509/12qd3.jpg
http://img514.imageshack.us/img514/6251/22rr0.jpg
I ja podejrzewam jakąś strukturę wojskową. Nie ma tu sprzeczności
wojsko-piłka, wiele struktur wojskowych miewało swoje drużyny piłkarskie.
"Deogen" brzmi jak skrót. D.O.G. - spotkałem w innym miejscu tego samego
rocznika IKC. Cóż owo D.O.G. znaczy?
> Jak wiadomo w 1916 roku Druzyna Legionowa grala mecze na Wolyniu. W
> marcu 1920 w Warszawie powstał WKS (Wojskowy Klub Sportowy, nie mylic z
> Warszawskim Kolem Sportowym), ktoremu prezesowal por. Wasserab (jest on
> jedyna osoba laczaca Druzyne Legionowa z WKSem).
"Miesiąc później - 18 kwietnia 1920 r. - piłkarze rozegrali swój
pierwszy mecz, zwyciężając 13 pułk piechoty 5-1, zaś 9 maja 1920 r.
pokonali aż 9-2 Mission Francaise"
Świeżo powstały klub zapomniałby o meczu z taaaakim rywalem? Chyba nie
ten trop.
--
Artur Fortuna
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/
From: =?ISO-8859-2?Q?Jan_Szkudli=F1ski?= <rhetor go2.pl>
Subject: Re: OT -ale w temacie
Adam Moczulski napisał(a):
> Jan Szkudliński napisał(a):
>
>> Aż nasuwa się wniosek, że Sienkiewicz się był skrajnie naiwny, pisząc
>> "Potop". W rzeczywistości ktoś taki jak Andrzej Kmicic zostałby
>> potępiony, zwyzywany i spotwarzony przez rodaków, a jego winy
>> wywlekanoby mu w nieskończoność.
>
> A przeczytałeś uważnie "Potop" i początek "Pana Wołodyjowskiego" ?
> Sienkiewicz wcale za wzór Kmicica nie stawia, cały czas ma do niego dość
> duży dystans, a wszelkie jego prawe i bohaterskie czyny w istocie są
> zasługą Oleńki.
Nie odniosłem takiego wrażenia. A jeśli nawet, to nie umniejsza mu
zasług, i pisze, że winy zostały mu wybaczone najpierw w niebiesiech,
gdy w samych Wołomontowiczach zamiast do Oleńki pędzić, przeciw Jerzemu
Rakoczemu, któren Rzeczpospolitą najechał, nie zwlekając ruszył, potem
zaś na ziemi, gdy zebrana Lauda ze łzami w oczach słuchała listu z
zasługami Kmicica, który sam król dla niego napisać raczył.
Pozdrowienia
JSz
--
Archiwum postow odrzuconych: http://www.niusy.net/