From: Krystyna Chiger <krycha home.people.pl>
Subject: Re: czy =?ISO-8859-2?Q?kto=B6_si=EA_chce_przy=B3=B1czy=E6=3F?=
Ann wrote:
> A ja nie moge narzekac.=20
Narzeka=E6 to i ja nie mog=EA - pomagali mi r=F3=BFni ludzie, nawet tacy
kt=F3rzy nie maj=B1 zwierz=B1t i kt=F3rych nigdy bym o to nie poprosi=B3a=
=2E
Ale by=B3y to osoby prywatne, nie organizacja.
> Dali bon na sterylke, rozwieszali ogloszenia,=20
> pokryli koszty leczenia, umiescili zwierzaka na swoich stronach. Zadnyc=
h=20
> formalnosci i utrudnien. Ale trzeba tez cos z siebie dac a nie tylko=20
> zglosic, ze znalezlismy zwierze i zajmijcie sie tym.
Z moich do=B6wiadcze=F1 - po prostu trzeba op=B3aci=E6 leczenie i ewentua=
lny
pobyt w szpitalu. Znajomi weci zgadzaja si=EA na leczenie kredytowe,
czasem i darmowe. Na stronach organizacje mo=BFe i rzeczywi=B6cie umieszc=
z=B1,
tego nie sprawdza=B3am.
(...)
> Jesli chcesz pomagac i oczekujesz od nich konkretnej pomocy, to mysle, =
ze=20
> mozna sie dogadac.
Rozumiem, moja wina - nie oczekuj=EA ju=BF od nich =BFadnej pomocy. A cza=
s
potrzebny na dogadywanie wol=EA po=B6wi=EAci=E6 na zarobienie na dodatkow=
y
worek karmy czy odpchlacze i odrobaczyd=B3a, BTW drogie one piekielnie ;)=
--=20
Krycha&Co(ty) Wiem niewiele, lecz powiem, co wiem,
http://krycha.kofeina.net cho=E6 nie b=EAdzie to pewnie my=B6l z=B3ota:
Najpi=EAkniejsz=B1 muzyk=B1 przed snem
jest mruczenie szcz=EA=B6liwego kota. (F.Klim=
ek)
From: "Lawrens Hammond" <valhalla interia.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_czy_kto=B6_si=EA_chce_przy=B3=B1czy=E6=3F?=
Użytkownik "yur s" <police.eu gmail.com> napisał w wiadomości
news:fb0v14$b8t$1 nemesis.news.tpi.pl...
>
> Użytkownik <dominkadg.SKASUJ gazeta.pl> napisał w wiadomości
> news:fb0ta0$l57$1 inews.gazeta.pl...
>>
>> jak niby mam zacząć? czy ludziom, którzy chcą pomagać zwierzakom już
>> dzisiaj
>> nie wsytarcza, że jest taka możliwość tylko jeszcze trzeba stosować
>> praktyki
>> marketingowe?
> Bardzo ładnie piszesz, jesli sie ktos chce czepic to zawsze znajdzie
> "dziure w całym" .Najlepiej nic nie robic i tylko pyszczyc.
Gdyby początek był, np. w tytule "Pomóż zwierzętom" (a nie "czy chcesz
się przyłączyć", dokładnie jak św. Jehowy), a pierwsze zdanie typu
"nasza organizacja powstała celem pomocy zwierzętom", "Stowarzyszenie
Pomocy Braciom Mniejszym... prosi/proponuje/etc", czy coś w podobie,
tak, żeby od razu było wiadomo o co chodzi, a nie jak Amway najpierw
truje o jakichś pierdołach, a potem zajawia coś w stylu "czy znasz
Amway"... To bym zapewne nawet zapytał o konto i wpłacił coś. A tak,
pardon, ale jeśli organizacja najpierw robi podchody, a celu jej
działania muszę wyszukiwać gdzieś w tekście, to najdalej po pierwszym
zdaniu robię w tył zwrot. Bo skąd mogę mieć pewność, że brak
umiejętności przedstawienia o co chodzi w sposób szybki i zrozumiały już
od samego poczatku nie przełoży się na problemy w późniejszym
zarządzeniu i działaniu?
Tak. Ja czepiam się formy przedstawienia tematu. Zapewniam, że rzadko
się mylę. Zdarza się... ale mówię, rzadko. Ja oglądam każdą wydaną przez
siebie złotówkę. Jeśli nie mam pewności, że dotrze do właściwego celu -
nie daję. Takich watpliwości nabywam, gdy wizerunek "pierwsze wrażenie"
kuleje. Z takiego powodu wypisałem się np. z ... ech, po co reklamować,
organizacja nie związana ze zwierzętami.
--
LH
Alitalia wyłudza:
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,4363832.html
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,4435783.html
From: La Luna <bluelunaUSUN_TO gazeta.pl>
Subject: Re: Draco ojcem!
Pewnego wieczoru Sun, 9 Sep 2007 00:35:34 +0200 wiedźmin zdziwił się nieco,
gdy strzyga która wyskoczyła na niego z pl.rec.zwierzaki zamiast rzucić mu
się do gardła, dygnęła, przedstawiła się jako szomiz, a następnie
wyśpiewała przytupując wdzięcznie:
> Poza tym moze by sie kocie mamy zdecydowaly - czy pielegnowac w praktycznie
> wsobnym chowie osobniki narazone na roznego rodzaju schorzenia,
No przeciez sam kupiles psa rasowego?
I nagle tak zapragnales wspierac matke nature?
--
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Mockałło
http://republika.pl/kocia_stronka/
Odpisując na priv, wytnij USUN_TO z adresu.
WIFI - Warszawa, Ursynów
From: "Lawrens Hammond" <valhalla interia.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Pies_i_suczka_z_s=B1siedztwa?=
Użytkownik "Mała Mi" <pinczery_NO_SPAM poczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:f9mb57$s5r$1 atlantis.news.tpi.pl...
>
> Użytkownik "Lawrens Hammond" <valhalla interia.pl> napisał ...
>
>> Na 100 % nie było by małych po 9 tygodniach. Oba psy oczywiście, w
>> pełni płodne.
>
> Albo i nie. ;-)
> Zostało to kiedyś zweryfikowane ?
To było w każdej chwili weryfikowalne. Wspólna historia tych 2 psów, to
jakieś 5 lat. W tym, przez ok. 3 razem w jednym domu.
Albowiem pies, to był babci, która przez jakiś czas mieszkała z nami, a
suka była moja...
--
LH
ICE może uratować życie:
http://wiadomosci.onet.pl/1584724,11,item.html?MASK=33094973
From: "Ann" <brak adresu.pl>
Subject: Re: Obroża elekryczna dla psa ????
Użytkownik "shida" <shida NOSPAMtlen.pl> napisał w wiadomości
news:f7bajt$d2v$1 news2.ipartners.pl...
> widzisz to chyba nie masz najmniejszego pojecia jak chodza psy z czolowki
> swiata w IPO.... jak szkoli sie psy sportowo... ak szkola niemczy czy
czesi
> ONki czy maliniaki do IPO.... itd....
I niech mi ktos powie teraz, ze pies biegajacy po podworku jest
nieszczesliwy bo nie startuje w zawodach.. Niech ktos jeszcze raz wspomni
przy okazji pytania "czy taki pies jest dla mnie odpowiedni?", ze owczarek
na podworku to skandal i marnowanie psa, bo on powinien uczestniczyc w
zawodach. To jest chore.. Chrzanie takie zawody, gdzie psy szkoli sie w taki
sposob. I wy jeszcze uznajecie to za cos normalnego? To jakis zart mial byc?
Pozdrawiam
Ann
From: " 666" <j666 wp.eu>
Subject: Re: Jakszukać nowego pana?
Co do psów popieram Ciebie, co do ludzi się jednak różnimy ;-)
JaC
-----
> przyjaznie sie z kazdym.
From: Anka <anna_s gazeta.pl>
Subject: Re: =?iso-8859-2?B?UHl0YW5pZSBkbyBtebZsaXd5Y2g=?=
Dnia 22-10-2007 o 02:34:16 Lawrens Hammond <valhalla interia.pl>
napisał(a):
>
> Użytkownik "Anka" <anna_s gazeta.pl> napisał w wiadomości
> news:op.t0kbsi1l1yuyja acer-19b8d8c004...
>>> Ja marzę o tym, żeby mieć olbrzymi las, olbrzymi teren, najlepiej
>>> jedyny w okolicy i wydać na nim całkowity, absolutny zakaz polowań.
>>
>> Jak byś sobie las kupił, to możesz go ogrodzić i powiesić wszędzie
>> tablice z zakazem :-) Ale to chyba dość droga impreza, taki własny las
>> :-) A poza
>
> No, tak, jak w dowcipie, jak dwójka bezdomnych opowiada o wygraniu
> miliona:
> - Chciałbym wygrać milion w totka.
> - A dałbyś trochę?
> - A po co? Też mozesz chciec wygrać milion... :)
> Tak mi sie skojarzyło :)
:-))
> Na pewno to kosztuje, ale któż wie... może jakby sie trafiło 20 baniek,
> jak parę lat temu ktoś chyba z Warszawy trafił...?
Nie mam pojęcia, ale chyba aż 20 baniek to by nie kosztował kawałek lasu,
parę hektarów...Póki żył mąż naszej właścicielki, to oni mieli 4,5 ha
lasu. Potem ona to oddała za rentę, echchchch....
>
>> tym sam nie rośnie, dbać o niego trzeba :-)
>
> Wiadomo. A wśród leśnych drzew np... jabłonie :) Kiedyś pamiętam, skądś
> wracałem autokarem, zatrzymaliśmy się na poboczu na małe i-i, moje oczy
> zatrzymały się na... jabłonce! Nie wiem, skąd się tam wzięła, bo do
> najbliższej miejscowości daleko... pewnie ktoś jadł jabłko, wyrzucił
> ogryzek, zasiało się i wyrosło, zaowocowało, jabłuszka miała PYSZNE!
O rany, rzadki widok! Kwitnąca jabłoń w lesie, cudo! :-))
>
>> Ha, wiesz co, a ja z rozrzewnieniem wspominam podróż do Mongolii...
> ...
>> ...Myśliwych spotkaliśmy - upolowali ichnie susły, zapomniałam teraz,
>> jak one się nazywają, ale im by nawet do głowy nie przyszło strzelać
>> do psa. Pies to obrońca i pasterz, jakżeby można było! W stepie nie
>
> Ciekawe, jak bym się tam ze swoim ciapkiem pokazał, jaki byłby jego
> los...
Twój pies chyba nie jest podobny do susła :-) No, musiałbyś go co prawda
potrenować do biegów :-) Tamtejsze psy sprawdzaliśmy - mogą dłuższy czas
biec ponad 50 km/h, a jedno z ważniejszych zdań, jakich powinien nauczyć
się po mongolsku turysta to "wstrzymajcie psy". One są lepsze od amstaffów
jak chodzi o obronę. Bardzo, bardzo skuteczne :-(
>
>> uświadczysz plastikowej butelki, nie tylko dlatego, że biedny kraj, u
>> nich po prostu taki zwyczaj, że śmieci się zbiera. Koło jurt nie
>> spotkałam
>
> To jest przepiękny zwyczaj!
> Oni widać, już dawno zrozumieli, że w przyrodzie nic nie ginie. Zatem
> zostawiony śmieć nagromadzi się i później będzie kłopot.
Oni szanują przyrodę, uważają, że tak samo ludzie są częścią świata jak
zwierzęta i rośliny a nawet kamienie. Religią dominującą jest u nich od
dość dawna buddyzm, ale wpływy animizmu są wciąż bardzo silne. A butelki
plastikowe rzucają jako wotum - dar dla duchów opiekuńczych - na kopczyki
ovoo, które możesz spotkac na każdym skrzyżowaniu dróg. Na takim ovoo
możesz znaleźć wszystko - od kości zwierząt poprzez drobne monetki aż do
zepsutych tłumików. Dobrym wotum są też flaszki po wódce :-) Nie mam pod
ręką, ale znajdę kiedyś zdjęcia tej wyprawy, to wrzucę fotkę takiego ovoo
:-) Przy każdym kopczyku samochody zatrzymują się (drogi w Mongolii to
rzecz bardzo umowna zresztą ), pasażerowie dorzucają swoje drobiazgi i
trzeba kopczyk okrążyć przeciwnie do ruchu wskazóek zegara. Dopiero potem
można jechać dalej.
>> bałaganu, wszystko czyściutkie i uporządkowane. Dopiero koło wielkich
>
> Taka konieczność, ale i piękny zwyczaj.
>
>> miast zaczynają się śmietniska no i tam, gdzie są turyści. W stepie
>> namiot z rzeczami zostawisz otwarty na trzy dni i pojedziesz załatwiać
>> sprawy do miasta - po powrocie zastaniesz wszystko tak, jak było.
>> Czasem się
>
> Jadę tam! Na zawsze! Radio biorę, anteny jakieś rozwieszę, baterie
> słoneczne i akumulator, sruu po pasmach :)) Myślę, że z wyrobieniem
> tamtejszej licencji nie będzie problemu. Psa ze sobą... Tylko języka sie
> nauczyć trzebaby... :)
Po angielsku się dogadasz z młodymi, a ze starymi po rosyjsku :-) A
mongolski nie jest bardzo trudny dla podstawowej komunikacji :-) My
mieliśmy wprawdzie tłumacza - kierowcę, ale i bez niego dało się poradzić.
Jednego z pierwszych dni wyprawy polazłam obejrzeć jurtowisko w Ułan Bator
- bo niektórzy nawet po przeprowadzce do masta wolą mieszkac w jurtach. No
i sobie tak ostrożnie oglądam i zaglądam, starając się bardzo nie rzucać w
oczy. Zalazłam do warsztatu krawieckiego, gdzie szyto szaty dla mnichów.
Tam właściwie nie wolno było wchodzić, ale zaraz zjawiła się jakaś babka,
Mongołka, która zagadała do właścicielki firmy i pozwoliły mi się
przyglądać, a potem zostałam zgarnięta do jurty na sute-caj, czyli herbatę
z tłustym mlekiem i szczyptą soli. No i się dogadałyśmy w większośc na
migi, że moja nowa znajoma jest aktorką teatru lalek, że byli w Polsce,
bardzo miło wspominają i jeszcze opowiedziała mi historię swojego syna i
prawie wszystko zrozumiałam :-) A moja grupa wpadła w rozpacz, że
Mongołowie mnie porwali, tymczasem ja nie mogłam się wyrwać od gościnności
tych ludzi. Wielkich sporów polityczno-filozofocznych tam się nie
prowadzi, a język migowy sprawdza się doskonale. Po tygodniu nie miałam
problemów z targowaniem się, jak chciałam coś kupić :-)
>
>> zastanawiam, czy aby tam nie wyemigrować :-) Tylko że życie tam jest
>> cholernie twarde.
>
> Może i twarde... ale chyba sto razy bardziej przewidywalne, niż u nas...
O tak, to na pewno.
Od powrotu stamtąd szukałam kawałka swojej Mongolii w Polsce no i ten dom
na wsi to taka namiastka.
Tam ludzie wiedzą, że w życiu naprawdę jest ważne, żeby ich stada były
nakarmione i zdrowe i oni sami zdrowi, a cała reszta to puch marny. No,
nie znaczy to, że nie zdarzają się konflikty, ale w stepie to naprawdę
rzadkość, gorzej jest w pobliżu Ułan Bator i miejscowości turystycznych. W
stepie tylko raz widziałam pijanego Mongoła. W Ułan Bator to codzienność -
gorzej, niż u nas, po prostu tragedia. Od razu jak przyjechaliśmy,
pierwszego wieczoru, z okna mieszkania dwa piętra nad naszym lokum
wyleciał pijany Mongoł. Oni źle znoszą osiadły tryb życia. Ale rodzina
zaraz go pozbierała i zabrała do domu. Ku naszemu zdumieniu nic mu się nie
stało - spadł na małą skarpę obrośniętą krzakami, ale parędziesiąt
centymetrów dalej był betonowy chodnik...Ach, długo bym mogła gadać o
Mongolii, żal, że już tam pewnie nigdy więcej nie pojadę...
Pozdrawiam,
Anka
--
Na modlitwę kota
Nie ustanie słota,
Świat nie oschnie z błota
Na modlitwę kota
From: "Gunia" <guniaUsunTo poczta.onet.pl>
Subject: Re: kot a ciąża i dziecko
R wrote:
> Witajcie,
>
> ja chciałbym mieć kota, żona mówi, że są nosicielami toxoplazmozy czy
> jakoś tak i jest to zagrożeniem dla ciąży i później dziecka. Czy to
> prawda, czy może ktoś się podzielić opinią, jakimś tekstem naukowym?
> Będę wdzięczny za opinie i podzielenie siędoświadczeniem.
>
> Pozdrawiam. R.
Na ten temat jest mnóstwo publikacji...ale ja Ci powiem tak (a moje
doświadczenie wynika z prowadzenia strony schroniska dla bezdomych
zwierząt), że jak żona tak mówi, a nie macie dzieci, tylko będziecie mieć,
to odłóż plany posiadania kota, na dalszy plan... Przyjdzie czas ciąży i
wtedy na pewno znajdzie się jakaś babcia, ciocia, sąsiadka, a czasem nawet
niedouczony lekarz, którzy skutecznie żonę nastraszą i wtedy napiszesz tu
ogłoszenie, ze szukasz domu dla kota...
Pozdrawiam Gunia
Serwery wirtualne dla wszystkich
From: "shida" <shida NOSPAMtlen.pl>
Subject: Re: 3 tygodniowe jamniczki, Kraków
Użytkownik "Lawrens Hammond" napisał w wiadomości
news:46a29231 news.home.net.pl...
>
> Użytkownik "ARKA" napisał w wiadomości
> news:f7tgdj$nkr$1 atlantis.news.tpi.pl...
>> opiekunow. Nikt normalny, odpowiedzialny, nie wezmie szczeniak 7
>> tygodniowego.
>
> A jeśli ma do wyboru - dać mu szansę, albo ch..olera wie, gdzie mały
> trafi...? Ja tak mam swojego. Miał 4 tygodnie. Jedyny problem, jaki
> ostatnio miał, to niechcący stłuczona kość. Już jest OK. Nie choruje.
> Moja poprzednia psica miała 5 tygodni. Żyła prawie 15 lat.
wiesz zdrowie fizyczne to jedno ok mozna odchowac szczeniaka bez matki
ale...no wlasnie tu pojawiaja sie klopoty o ktorych noralnei nie wiemy czymi
np to ze szczeniak nie uczy sie csow od doroslych psow...od matki... i potem
jako dorosly np samiec bedzie podlatywal do innych doroslych samcow jezac
sie albo szczekajac bo bedzie chcial sie bawic i zupelnie nie bedzie
rozumial czemu dostaje za to .... niestety znam takiego samca ktory byl za
wczesnie zabrany - wszystko ze zdrowiem ok itd...ale wlasnie csow ani
ludzkich ani psich zupelnie nie rozumie :( ciagle trzeba pilnowac bo moze mu
jakis pies krzywde zrobic bo ten nieswiadomie je prowokuje...
chocby wlasnie dlatego by pies mial okazje nauczyc sie poruszania bez szkody
w psim swiecie (i ludzkim) musi byc do owego 8 tygodnia minimum z matka... u
kotow nawet do 12 tygodnia...
pomijam jzu fakt ze i dla zdrowia fizycznego jest lepiej bo np wyksztalca
sie lepsza flora bakteryjna...zmneijsza ryzyko alergi i zwieksza odpornosc
na choroby.... no powodow jest wiele...i tylko sytuacja typu smierc suki
tlumaczy oddawanie szczeniat wczesniej :( innych powodow brak ! ;)
shida ;)
From: "Ami" <zwierzaki33 op.pl>
Subject: Re: Ile pies moze zezrzec winogron
Użytkownik "Ann" <brak adresu.pl> napisał w wiadomości
news:fdd4q5$t43$1 nemesis.news.tpi.pl...
>(koty np. nie moga jesc czekolady, bo jest trujaca dla nich)
Psy też nie mogą.
> i ciezko czlowiekowi przeczytac wszystko..
Ciężko oj ciężko. Pamiętam jak niedawno jeszcze sam dawałem moim psiakom
winogrona i cieszyłem się jak mały jasio z tego że są szczęśliwe i tak
bardzo im to smakuje.
Pozdrówka
From: "juana" <grassa onet.eu>
Subject: Re: kot - brak potrzeby zabawy
> Jakies sugestie? Czy to normalne ?
Przygarnietego kotka dobrze zabrac do weta na ogolne ogledziny. Wet okresli
tez wiek zwierzaka. Widac to jakos po zebach chyba. Wiele calkiem dobrych
rad mozna znalezc na grupie wyspecjalizowanej w kotach:
pl.rec.zwierzaki.koty
Pozdrawiam,
joan
From: =?ISO-8859-2?Q?TR=D3=D3L?= <DoPA DoPA.pl>
Subject: Re: jaja weza - co zrobic ?
Użytkownik dziadek napisał:
> witam
>
> tak sie stalo ze przy przerzucaniu kompostowanej trawy wyszedl z tamtad waz.
> no i pozniej tam sie odnalazly jaja. nie znam sie ale to pewnie zaskroniec.
> weze na dzialce sa, bo obok jest las itd
> waz uciekl, jaja zostaly, jednak nie mogly byc w miejscu dotychczasowego
> spoczynku
>
> co zrobic? narazie zostaly polozone nieopodal kolo drzewa
> nie mam pojecia czy weze sie opiekuja jajami itd, wiec prosze o pomoc, bo po
> co maja zginac
> ewentualnie moze ktos chce odchowac?
>
> ponizej foto z komorki
> http://img01.picoodle.com/img/img01/9/8/8/f_jajam_29c9095.jpg
>
>
Przede wszystkim zapoznaj się z materiałem filmowym. Uważaj na wściekłe
pięści węża.
http://www.youtube.com/watch?v=W2mox6UNpTg
From: "ewka" <ewacza poczta.onet.pl>
Subject: Re: Obroża elekryczna dla psa ????
Użytkownik "Marcin" <erwp o2.pl> napisał w wiadomości
news:f761o7$7o3$1 nemesis.news.tpi.pl...
> Pies do foksterier 4 lata, chyba rozpieszczony i zwykle ktos z nim jest,
> ale jak wracam z pracy to słysze jak wyje i ujada szlochając....
Znalam 2 foksteriery, jeden od szczeniaka zostawiany sam w domu na 8-9godz.
zostaje grzecznie bez problemow, drugi niby tez uczony, ale wlasnie wyje
caly czas podczas nieobecnosci wlasicieli. Ten drugi to od sasiadow
mieszkajacych 2 pietra wyzej i moim zdaniem powod jest taki: ich pies cale
zycie jest prowadzany na smyczy na krotkie spacerki, wrecz fizjologiczne
jedynie, przez to tez stal sie agresywny. Oni oczywiscie maja inna teorie i
uwazaja, ze jest juz stary i nie potrzebuje ruchu. Ile Twoj psiak ma ruchu
na co dzien, intensywnego, nie takiego spacerku na smyczy. To sa psy
mysliwskie i naprawde potrzebuja wyladowac swoja energie. Druga wazna rzecz
jak wyglada sprawa z jego dominacja? Czy jest Ci idealnie posluszny i
chetnie slucha Twoich polecen i sugestii? Czesto psy, ktore uwazaja ze to
one rzadza w domu wyja za Panem, probujac go zawrocic, bo przeciez jak on
mogl sobie pojsc bez swojego przewodnika. Moze u Ciebie wlasnie taki jest
powod, skoro piszesz ze jest rozpieszczony to moze oprocz wiekszej dawki
ruchu potrzeba mu Twojej dominacji i pokazania, ze to Ty jestes
przewodnikiem. Fakt faktem pies 4-letni to juz nie szczenie i nie bedzie
latwo tego zmienic, tymbardziej ze one maja charakterek ;)
Mozesz probowac po troszku go przyzwyczajac do swoich wyjsc, sposob z
wyjsciem za drzwi i zamknieciem na klucz, pozostaniem na zew. chwilke, tak
by pies nie zaczal wyc jest dobry. Musisz wyczaic tyle czasu poza domem, by
absolutnie nie wracac w momencie kiedy wyje, tylko zanim zacznie. Pochwalic
i dac nagrode, najlepsza jakas dla niego, zalezy co najbardziej lubi czy
smakolyk czy zabawke itp. Potem stopniowo zwiekszac swoja nieobecnosc o
minutke, kilka chwil, wiem ze to mozolna praca, ale w wielu przypadkach
bardzo skuteczna. Jesli pies pod Twoja nieobecnosc lubi gryzc kosci to
mozesz mu zostawiac cos zeby go zajac. Dobrze jest tez zamykac go na moment
w innym pokoju, jak jestes w domu, zeby go nauczyc, ze czasem musi byc sam.
Tak zaczyna sie uczyc szczeniaki samotnosci. Zawsze przed dluzszym wyjsciem
powinien isc na wyczerpujacy spacer z zabawami, by byl zmeczony. Zanim
wyjdziesz z domu pies musi sie uspokoic, nie powinien byc pobudzony.
Jedna Pani opowiadala mi jak oduczyla swojego psa wycia, zakladala mu na
pysk kaganiec opaske materialowa, taka zeby byla na tyle luzna, by sie pies
napic mogl. To go zniechecilo, bo nie mogl sobie powyc swobodnie, gdyz
uniemozliwialo mu to otwarcie pyska. Podobno dobrym sposobem jest tez
zagadac do kogos znajomego o pomoc, ale musi to byc ktos kogo pies pierwszy
raz widzi i nie zna jego zapachu. Zostawic z tym kims psa i isc np. do
sklepu, pies nie bedzie sie czul zupelnie sam, ale jednak samotnie bo Pan
poszedl, jesli pies zaczyna broic, wyc itp. to ten ktos musi go lekko
postraszyc np. stanowczym tonem, badz nawet szelkestem gazety, jesli pies
nie jest tchorzem. Ma to jednak tylko wtedy przyniesc efekt, gdy pies jest
nieufny wobec obcych, jesli jest przyjacielem kazdego to nei bedzie czul sie
podobnie jak wtedy, gdy sam zostaje.
Mozna jeszcze poprobowac innych sposobow, nawet samemu cos wymyslic, trzeba
dobrze znac psa, zeby dobrac najlepsza metode. Czasem jednak nic nie dziala,
bo pies nabawil sie juz leku separacyjnego i z tym juz bardzo ciezko
walczyc. Ja mam taka sunie i sama zostaje tylko na nie wiecej niz 30minut i
to w kagancu, bo potrafi gryzc co popadnie stwarzajac tym zagrozenie dla
samej siebie, poza tym wszedzie ja musze zabierac, nawet do pracy, wtedy
jest spokojna jak aniolek.
--
pozdr,
ewka
Biżuteria artystyczna
From: Kruszyzna <kruszyzna gazeta.pl>
Subject: Re: Ladne kwiatki :/
shida napisał(a):
> ogolnie rzecz biorac - szuflada raczej niepotrzebna ;)
Uffffff.....
>
> co do suki - taka typowa cieczka to okolo 21 dni... dni plodne zwykle sa
> kolo 9-13 dnia...ale... no walsnie moze byc baaardzo roznie... czasme sa
> juz 7 dnia a czasem az 20.... wsyzstko zalezy od suki... generalnie cala
> cieczke mozna podzielic na 3 etapy... pierwszy bezplodny mocniejsze
> krwawienei i szykowanie sie... potem dni plodne...potem jeszcze z tydzien
> czyszczenai sie po cieczcze....
>
No wiec u mojej wyglada to tak, ze zwiala mi - niech policze - w siodmym
lub osmym dniu, raczej w osmym. Nie, to byl siodmy, na pewno. Do tego
czasu plamila mocno, trzeba bylo kilka razy dziennie latac z mopem.
Teraz tez plami, ale wlasnie jakby mniej. Chyba wlasnie wkraczamy w czas
dni plodnych. I adoratorow jakby wiecej, odprowadzaja nas pod drzwi :)
> zeby byly szczeniaczki to troche wiecej czasu potrzeba niz z 5 minut... tak
> blizej 15 raczej ;)
No to kamien z serca. To na pewno nie bylo dluzej jak 5 min. Kumpel suki
ma 8 miesiecy i licze na to, ze to mogl byc jego "pierwszy raz", kiedy
sam musial opracowac taktyke i na wprowadzenie jej w zycie nie starczylo
czasu :)
>
> ale lepiej teraz pilnuj suni skoro ma takie pomysly... np obroza plus
> szelki... obroza zaciskowa? lepiej dopasowana obroza ? no na kazdego psa co
> innego dziala....
Juz zrobilam kolejne dziurki w obrozy. Suka jest kudlata, a na karku to
juz gaszcz siersci i nie przypuszczalam, ze obroza jest zapieta tak
luzno. Sprawdzilam jeszcze raz, zmniejszylam obwod, teraz bedzie dobrze :)
>
> w teori nawet jesli by sie suka puscila to mozna jeszcze robic szybka
> sterylke... albo podac hormony... niestety nie jest to super wyjscie ale
> zawsze... jakies.... lepsze niz stadko kundelkow ;)
No wlasnie. Na sterylke jestesmy umowieni na 17 grudnia. Specjalnie
wybralam taki termin, zeby psa nie stresowac, bo wziety ze schronu i
chcialam dac jej czas, zeby do nas przywykla. Tym bardziej, ze wet jest
wlasnie na terenie schronu.
A Twoim zdaniem jest sens dzwonic do nich i stawac na uszach, zeby
przyspieszyc termin? Czy lepiej dac sobie spokoj? Albo moze podac jednak
te hormony?
>
> trzymam kciuki zeby nie udalo jej sie wysmyknac po raz drugi ! :)
Dzieki :) Obroza juz ciasniej zapieta, ja mam oczy dookola glowy, moze
sie uda :)
Krusz.
--
Kruszyna
"Primum non stresere..."
gg 2807125
From: "szomiz" <szomiz kocha.dostawac.reklamy.przez.net>
Subject: Re: Królik i Pies
Użytkownik "Dominika" <dominika_95 poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:f9782i$igg$1 news.onet.pl...
> Witam
>
> Mam w domu 1,5 króliczkę, która przez cały dzień biega sobie po moim
> pokoju. Chciałabym mieć psa ale myślę że zwierzaki się nie polubią. Co o
> tym sądzicie? Był ktoś z Was w podobnej sytuacji?
Mysle, ze jezeli wezmiesz czeniaka, to sie zwierzeta pokochaja.
sz.
From: "ewka" <ewacza poczta.onet.pl>
Subject: Re: [cross] ze zwierzakow: jak to jest z psem na ogrodzonym terenie
Użytkownik "szomiz" <szomiz kocha.dostawac.reklamy.przez.net> napisał w
wiadomości news:f66big$5un$1 nemesis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "ewka" <ewacza poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
> news:f66a49$sfe$1 news.onet.pl...
>
>>> Nie musi. Wtargniecie na ogrodzony (i chocby zamkniety na skobel) teren
>>> jest przestepstwem.
>>
>> Niestety, ale jesli ktos wejdzie nawet na ogrodzony i oznakowany
>> tabliczka w stylu "uwaga pies" teren, a pies go ugryzie to wlasciciel
>> odpowiada za to wydarzenie. Juz kiedys tu przytaczalam link
>> potwierdzajacy takie prawo, nie chce mi sie teraz szukac.
>
> A ja nie bardzo mam czas szukac :-( Ale: jezeli wykopie typowe "wilcze
> doly"
> i ktos kto w nie wpadnie po wtargnieciu na ogrodzona posesje, to tez
> zainteresuje sie tym prokurator? Czy moze tylko proces cywilny mi grozi?
Jesli chodzi o "wilcze doly" to tak samo jak w rzypadku wtargniecia na cudza
posesje, kara grzywny, ograniczenie wolnosci badz pozbawienie wolnosci do
roku. A jesli chodzi o pogryzienie przez psa i to obojetnie czy na posesji
czy poza to z tego co wiem to jesli pogryzienie bedzie wymagalo leczenia
powyzej 7 dni to grozi prokurator, jesli mniej niz 7 to jedynie oskarzenie
prywatne grozi, o ile poszkodowany takie wniesie. Natomiast wlasciciel psa
jest zobowiazany do calkowitego naprawienia wyrzadzanej szkody przez psa,
czyli jesli zje cudza kure to trzeba za nia zaplacic (natomiast nie wiem czy
tak samo jest jesli kura wlazla do Ciebie na ogrodzona posejse), jesli
pogryzie czlowieka (obojetnie czy na posesji czy poza), to oprocz ew.
oskarzenia trzeba pokryc koszty leczenia i ew. dalsze z tym zwiazane.
--
pozdr,
ewka
From: Kruszyzna <kruszyzna gazeta.pl>
Subject: Re: kot a =?ISO-8859-2?Q?ci=B1=BFa?= i dziecko
Dnia piątek, 26 października 2007 16:14 wszystkim się zdawało, że to Wojski
gra jeszcze, a to Lozen nadaje:
> Kruszyzna wrote:
>
>> Pomijajac straszenie: dalo rade tak zorganizowac zycie, zeby i pies
>> byl wyprowadzony i dzieckowy zadbany?
>
> W pierwszym miesiacu, dwoch moze byc nieco pod gorke, bo dziecko
> jeszcze nie jest zorganizowane samo w sobie (znaczy kupki, karmienia i
> spania sa o calkowicie nieprzewidzianych porach dnia ;)) ale z czasem
> nie powinno byc problemu.
Juz ustalilismy, ze maz bierze urlop na pierwszy miesiac po porodzie,
wlasnie na czas regulacji juniora :)
> Z drugiej strony mozna poprosic jakiegos
> godnego zaufania sasiedniego dzieciaka co nie mialby nic przeciwko
> zarobienia paru groszy wyprowadzajac psa :)
O, dobry pomysl. Dzieckow w poblizu sporo.
> Kazdy ma swoje powody, ktore niekoniecznie musza byc zrozumiale dla
> innych. Najwazniejsze ze byla to Wasza wspolna decyzja, reszta to
> pestka :)
Dzieki :)
>
> BTW, spodziewacie sie dziecka czy planujecie w przyszlosci?
Spodziewamy sie :) Jestem za polmetkiem.
Krusz.
--
Kruszyzna
"Primum non stresere..."
gg 2807125
From: "Katanka" <katanka24 interia.pl>
Subject: Re: czy ktoś się chce przyłączyć?
Ami wrote:
>> Zgadza się, to nie jest forum, tylko grupa dyskusyjna/newsowa.
>
> Pisałem o pisaniu na "FORUM PUBLICZNYM". Pisanie na grupie
> dyskusyjnej jest niewątpliwie pisaniem na "FORUM PUBLICZNYM".
>
> http://swo.pwn.pl/haslo.php?id=8896
>
> Zgadza się?
Tak jest :) Pisanie na grupe dyskusyjna to pisaniem na forum publicznym.
--
Katanka
www.MojeJamniki.pl
Rejestracja domen
From: EwA <sossna poczta.onet.pl>
Subject: Re: wymioty u sznaucera
anka pisze:
> On 7 Sie, 17:13, EwA <sos... poczta.onet.pl> wrote:
>
>> Nie mieszac w jednej misce, bo jest slabiej wykorzystywane, ale juz
>> naturalne w jednym posilku, a suche /jak ktos w ogole musi dawac suche/w
>> drugim jest jak najbardziej OK. Nie tylko wg. mnie, ale wlasnie wedlug
>> dietetykow :)
>
>
> a wiec jednak? hm, uspokoilam sie. jeszcze gdybym tylko ja psa
> karmila, ok, moge gotowac! a, ze zostaje pod opieka rodziny, wtedy
> nakazuje karmienie suchym i tylko suchym. a niestety wiem, ze pod
> stolem od czasu do czasu babcia wsunie mu kotlecika kawalek. :/
> tlumaczenia, ze moj zakaz jest dla jego dobra nie pomagaja.
>
Babcie maja miekkie serca :) Ja sie nie martwie tym, ze kotlecik od
babci zaszkodzi, tylko tym, ze od tych dodatkowych kotlecikow na psie
tluszczyku przybywa :( Babcie czasem mozna przestawic na jablka,
tzn.przekonac ja zeby zamiast kielbasek dawala psiakowi po kawalku
jablka. Moja sunia przepada za jablkami :)
Pozdr.
EwA
From: "Ann" <brak adresu.pl>
Subject: Re: agresywny pies
Użytkownik "Anna Słomska" <aede wp.pl> napisał w wiadomości
news:ff00m4$avp$1 achot.icm.edu.pl...
> Właśnie takie ustawianie psa, w niektórych przypadkach może być szkodliwe
> i może powodować agresję, ważne z jakim psem sie pracuje jakimi metodami.
Ejze.. Od psa trzeba wymagac roznych rzeczy. Przeciez nie mowie, ze ma nagle
go lac, kopac i glodzic. Ale to, ze przed podaniem miski kaze mu usiasc, to
niczego zlego nie spowoduje. A ulatwi zycie wlascicielowi. Niech po prostu
wydaje mu komendy przy roznych czynnosciach + nagroda. I chcac nie chcac te
relacje zaczna byc inne.
Pies nie jest jakis specjalnie agresywny, tylko po prostu zaczyna ustawiac
domownikow. Na razie delikatnie. Dlatego trzeba w koncu zaczac go uczyc
sluchania komend. A i zasada nie dawania jedzenia poza miska tez nie jest
zla. Moze i Fisher wycofal sie ze swoich teorii, ale te jego zasady wcale
nie sa takie glupie.
Pozdrawiam
Ann