Naszyjniki


From: "Eneuel Leszek Ciszewski" <prosze czytac.fontem.lucida.console>
Subject: Re: Protestanci przy ambasadzie

"PiotRek" fbhts8$krk$1 inews.gazeta.pl

> Nie wiem, czy miałeś. Ale możesz. :)

Przemyślę to. ;) Niedługo wybory, może trzeba będzie monitorować innych... ;)

> > Natomiast nadal władający tym krajem (bo przeca nie państwem)
> > mówią 'zrobiliście państwo', 'powiedzieliście państwo', co mi
> > słusznie wytknął tutaj kiedyś JAMAR.

> Zwrotu "zrobiliście państwo" bronił swego czasu prof. Bralczyk,

A Ty słyszałeś na własne uszy tę obronę?

> który - jakby nie było - jest większym autorytetem niż Jamar
> (którego mam w KF-ie). Ale mnie też taka forma drażni
> ("zrobiliście państwo" to tak jak "zrobiłeś pan").

I ja na to się powołuję. Ponadto ci, którzy nie są z polszczyzną
na bakier też używają (bardzo konsekwentnie) 'zrobili państwo'.

No i dla mnie poeci czy pisarze są lepszymi autorytetami niż
prof. Bralczyk, choć jak dotąd nie notowałem konfliktu pomiędzy
tymi autorytetami.

Ale faktem jest, że wiele osób (jakby tu powiedzieć -- nie najwyższych
lotów, nierzadko takich, które nawet z tabliczką mnożenia są na bakier
i z ortografią typu 'gura') nie rozumie 'zrobili państwo', co skłania
albo do mówienia do nich 'zrobiliście państwo', albo do konstrukcji
zupełnie innych. :)

--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' eneuel gmail.com '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. .;. ;. .;\|/....


From: "Michał Stanisław" <jmdez op.pl>
Subject: Re: Półtrzecia tuzina

Użytkownik "Noctuamos" <coyest tlen.pl> napisał w wiadomości
news:f68j7e$ivc$1 atlantis.news.tpi.pl...
> Witom wszystkich
> Chciołek cosik łodpowiedzieć, ale musiołek sie przenieść z serwera
> news.amu.edu.pl na ten serwer, bo z tamtego za ciorta nie chciało wysłoć.
> Chodzi ło to ze jeden sie pytoł:
> "Kto wyjasni znaczenie tego półtrzecia tuzina, z Rafowej wypowiedzi"
> Weszed jo ino na chwile na liste dyskusyjno i widza że chceta ta sie
> rachunków nauczyć. Chwali sie to i dlatego zacynojmy.
> Podług mojej łorientacji, to półtrzecia tuzina bydzie tylo co:
> półtrzecia (2,5) razy 1 tuzin (12) i wychodzi na to że to tyle samo co dwa
> i
> pół tuzina, a to tyla co 30, a to tylo samo co pół kopy, albo dwa mendle -
> tyz 30
>
>

Moj Panie,

Jeżeli mnie pamięć nie myli, ten temat już "tu" był przerabiany.

Pozdrawiam

michał

www.michalstanislawdezieleskiewicz.salon24.pl



From: "bazyli4" <bazyli4 poczta.onet.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Zaczyta=E6_i_zczyta=E6?=
Eneuel Leszek Ciszewski wrote:


> Ty, jako hydraulik, jesteś mocniejszy w medycynie od lekarzy. :)
> Nieprawdaż? Od językoznawców i od twórców słowników także. :)
> Pocieszę Cię -- PiS :) także nisko ceni lekarzy. :)

Jestem technikiem ochrony środowiska, specjalistą oczyszczania wody... jeden
dyplom
Jestem technikiem fizjoterapii plus kilkanaście różnych kursów zawodowych...
to drugi dyplom i kupa papierów
Za jakieś półtora miesiąca będę jeszcze magistrem filozofii... to będzie
kolejny dyplom...
A o twórców słowników się nie martw... tylko za każdym razem uważnie
sprawdzaj, co i dlaczego piszą...

Toteż pocioeszę Cię... nie cenię lekarzy, szczególnie rehabilitanckiej
specjalności, bo wiem, ile umieją, co naczą na rynku i jak łatwo robi się z
nich małpy... trzynaście już lat pracy w zawodzie i nieco kursów
prowadzonych już samemu...

.... niech Ci to wystarczy na razie...


> Góral pospolity? Po łacinie ;) gooralus pospolitus -- Michał hrabia
> Zieleśkiewicz (czy jak mu tam -- nazwiskiem nie chwali się zbyt
> często,
> choć nazwisko jakieś magnackie, a nawet hrabiowskie) potrafi odmieniać
> po łacinie słowa, które nie istnieją -- na przykład odmieniał słowo
> 'korteria' -- zapewne górala pospolitego także potrafi odmieniać. :)


A Akredocji się nie czepiasz? Korteria jak najbardziej istnieje...


> No -- papież i biskup Pieronek to też żadne autorytety. :)

Zależy w czym... uważasz, że istnieje jeden autorytet od wszystkiego? Tylko
uważaj i nie pomyl... rzadko kiedy jest tak, że jak się już ma jakiś papier
w garści to się od razu jest autorytetem...


> Cóż one znaczą wobec górali i Bazylych... :) (BTW -- masz jakieś
> udziały czy działki budowlane w Konstantynopolu?)

Nie mam, ale dobrze wywodzisz moje imię ;o)



> Zwłaszcza ten papież -- były prefekt kongregacji nauki wiary.

To popytaj teologów... nie każdy się z nim zgadza...



> No właśnie -- Ciebie na przykład. :)

W tym wypadku tak!



> Mam pecha -- od czasu do czasu o kimś (także o instytucjach)
> wydaję dobre zdanie, a później tego żałuję. Teraz padło na Ciebie.

Zawsze będziesz żałował, jeśli tylko swoje imaginacyje będziesz brał za
prawdę...


> Ja radzę sobie nieźle na drogach:
> -- nie wpadam do śluz
> -- nie jeżdżę po drzewach
> (minąłem w piątek takiego drzewoluba)
> -- nie piję alkoholu (w sobotę wypiłem kieliszek szampana, ale to
> ewenement)
> -- nie jeżdżę po barierkach...
> -- nie boję się ulew
> -- nie boję się śnieżyc
> -- nie boję się mgły...

Psychopata czy jak... ;o)


> Ale mam jednak żal do Boga!!! Daje mi pieniądze, a nie daje
> porządnego banku, w którym mogę je lokować na zyskownym procencie?
> Czyżby to była manna z nieba, którą trzeba jeść, a której nie wolno
> gromadzić na zapas, chyba że krótkoterminowy? :)

Dobrze zaczynasz kombinować... bardzo dobrze!

Pzdr
Paweł



From: "Eneuel Leszek Ciszewski" <prosze czytac.fontem.lucida.console>
Subject: Re: Kuriozalne adresy

"Raen" famj9l$2l1l$1 news2.ipartners.pl

> Na przykład "5 lat kacetu" Grzesiuka.

Może kiedyś doczytam. Czytałem o Akcji Burza
za ,,pierwszej'' Solidarności. Niektóre sceny
z kapitulacji Warszawy stoją mi w oczach, bo
były raczej dobrze/realistycznie opisane.

Pamiętam, że Warszawiacy walczyli o własne życie,
nie w obronie Rzeczypospolitej, jak się to stale
powtarza -- wiedzieli o tym, co radzieccy robili
na wschodzie i wiedzieli, co zamierzają z nimi
uczynić Niemcy, dlatego woleli umieranie z bronią
w rękach, niż spokojne umieranie w obozach zagłady,
na robotach przymusowych lub w podobnych okolicznościach.

Co gorsza -- wiedzieli, że nie otrzymają żadnej pomocy
z Zachodu, bo radzieccy nie pozwalali na użyczenie
polskich lotnisk, a z lotnisk we Włoszech czy we Francji
było zbyt daleko i konieczne było międzylądowanie.

Pierwszy zorganizowany rajd nad Warszawę miał miejsce
dopiero w połowie września. Wśród masy zestrzelonych,
znalazł się amerykański oficer, którego Niemcy rozstrzelali
po przesłuchaniu. Amerykanie zadali sobie trudu i odszukali
po wojnie winnych i tej zbrodni. Odszukali o osądzili jako
zbrodniarzy wojennych.

Warszawiacy kapitulowali w październiku 1944 roku po
kilkudniowych negocjacjach i uzyskali dla walczących
prawa kombatanckie, podobnie jak we wrześniu 1939 roku
wywalczyli sobie pewne prawa, między innymi chyba żywność.

Ostatni dowódca AK, Tadeusz Bór Komorowski nie trafił do
obozu zagłady, lecz do niewoli, którą przeżył, dzięki
czemu mógł spisać swoje wspomnienia.

--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' eneuel gmail.com '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. .;. ;. .;\|/....


From: Ludek Vasta <qludek XXXpoczta.onet.pl>
Subject: Re: dowcipny tekst po czesku
Katarzyna napsal(a):
> Pilnie potrzebuję dowcipnego wiersza lub fragmentu prozy w języku czeskim.
> Może być tłumaczeniem. W dodatku musi mieć na tyle łatwą do zrozumienia
> treść, aby sens był czytelny dla osób, które nie znają języka.

Szczerze mowiac, jakos nie rozumiem zadania. Co to znaczy, zeby "sens
byl czytelny dla osob, ktore nie znaja jezyka"? Czy to, ze owi ludzie
wprawdzie nie znaja czeskiego, ale maja wiedze o Czechach? Wiec mozna
odwolywac sie do niektorych czeskich rzeczywistosci lub historii? Do
czego ma ten tekst sluzyc? Dla kogo? Dla Polakow?

Mozna na przyklad posluzyc sie piosenkami Jaromíra Nohavicy, Karela
Plíhala lub Ivana Mládka albo zespolu Buty (mozna znalezc na
http://www.supermusic.sk/ - wbrew tld .sk strona ta zawiera tez sporo
czeskich piosenek). Co dotyczy niepoezji, to mozna albo rozne dowcipy i
dowcipne teksty z dzialu "Chechtavej tygr" ("tygrys chichoczacy") w
dzienniku internetowym Neviditelný pes (dzial rozrywki:
http://neviditelnypes.zpravy.cz/p_zabava.asp).

Podany tekst Wericha zapewne jest ciekawostka, ale uwazam go za nieco
trudny, bo zeby bajka ta skladala sie tylko z jednosylabowych wyrazow,
to czasami sa uzywane slowa archaiczne ("zří plot" zamiast w tym
kontekscie "uvidí/spatří"), czasami potoczne odmiany (np. "klek" zamiast
"klekl", "krad" zamiast "kradl").

Przykladowa piosenka:
Vrána (Buty) http://www.supermusic.sk/skupina.php?idpiesne=445&sid=
(O wronach, ale tak naprawde o niczym)

Wierszyki absurdalne Karela Plíhala - "Básne Karla Plíhala 1-5"
http://www.supermusic.sk/skupina.php?action=piesne&typ=text&idskupiny=109

Na przyklad:

Našel jsem já na ulici,
sedmiprstou rukavici.
Je to smůla, Boží trest,
když mám prstů jenom šest?

W tlumaczeniu:

Znalazlem na ulicy
siedmiopalcowa rekawiczke.
Czy to pech, czy to kara boska
skoro mam palcow tylko szesc?

Ludek


Kosmetyki - sklep internetowy


From: "Robert" <robert mail.rob>
Subject: Re: Imię i nazwisko po tytule
Użytkownik "Eneuel Leszek Ciszewski" <prosze czytac.fontem.lucida.console>
napisał w wiadomości news:f72bpa$dkp$1 flis.man.torun.pl...
>
> [...] w ostatnim zdaniu przecinek jest także potrzebny.

W pierwszym. W ostatnim (drugim) jest. ;)



From: "=?ISO-8859-2?Q?Pawe=B3_Bochenek?=" <pawelboch NOSPAM.gazeta.pl>
Subject: =?ISO-8859-2?Q?Re:_jak_rozbi=E6?=
Leszek L. <lleszek iitis.gliwice.pl> napisał(a):

> Użytkownik "Paweł Bochenek" <pawelboch NOSPAM.gazeta.pl> napisał w
> wiadomości news:fbpqr5$7de$1 inews.gazeta.pl...
>
> > ... choćby u naszych
> > zachodnich sąsiadów. W zasadzie można mówić o panującej tam
> > dwujęzyczności,
> > taki przeciętny Bawarczyk mówi u siebie po bawarsku, i w domu i w
> > urzędzie,
> > słucha bawarskiej telewizji etc. Ale gdy jedzie załatwić jakąś sprawę w
> > Berlinie to oczywiście szprecha "tamtejszym literackim".
>
> No właśnie - a jeżeli _nie_potrafi_, to znaczy, że nie odebrał rzetelnego
> wykształcenia.
> Bo przypuszczam, że nawet w Bawarii na wyższych uczelniach mówi się
> literacką
> niemczyzną. No chyba, że ktoś ma ów wciąż dla mnie tajemniczy defekt mózgu.
>
> > W Polsce homogenizacja języka, a w zasadzie hegemonia "ogólnopolskiego"
> > (choć
> > co ciekawe zbudowanego jednak w oparciu o dialekty niemazurzące czyli
> > mniejszości) przebiegła bardzo skutecznie i dlatego wszelkie ślady dawnych
> > regionalizmów w odczucie większości jawią się jako "defekty" języka, choć
> > często są to fascynujące jego relikty.
>
> Powtarzam: szanuję i nawet lubię gwary. Ale ktoś, kto chce sprawować
> wysokie funkcje publiczne, a _nie_umie_ się wysłowić tym językiem, który
> w Polsce, słusznie czy nie, ale fakt dokonany: stał się językiem literackim
> i normą wśród ludzi wykształconych, budzi moją daleko posuniętą
> nieufność, dotyczącą jego poziomu wykształcenia i ucywilizowania.

To jest teza, spodziewałby się już na tym etapie dyskusji jakiś argumentów.
Czyli oczekiwałby w czym jeden język jest lepszy od drugiego, bo jeśli dobrze
rozumiem to mniej więcej to właśnie twierdzisz.

A to że ktoś innojęzyczny budzi Twoją nieufność jest zupełnie zrozumiałe, gdyż
ksenofobia ma bogate tradycje.

> Jeżeli _umie_ mówić i literacką polszczyzną, i jeszcze oprócz tego gwarą,
> wspaniale, o tyle jest bogatszy.

Przetłumaczę powyższe na inne realia:

[STYLIZACJA]
Ale ktoś, kto chce sprawować wysokie funkcje publiczne, a _nie_umie_ się
wysłowić tym językiem, który w Priwslanskim Kraju (=językiem rosyjskim),
słusznie czy nie, ale fakt dokonany: stał się normą wśród ludzi
wykształconych, budzi moją daleko posuniętą nieufność, dotyczącą jego poziomu
wykształcenia i ucywilizowania. Natomiast jeżeli _umie_ mówić i językiem
Puszkina i jeszcze oprócz tego gwarą (=jęz. polskim), wspaniale, o tyle jest
bogatszy.
[/STYLIZACJA]

> > Spróbuj sobie teraz wyobrazić następującą historię alternatywną. Po 1918
> > roku
> > jakaś komisja językowa uchwala iż skoro Warszawa jest ośrodkiem
> > administracji
> > centralnej, to standard ogólnopolski będzie mazurzący. W rezultacie moja
> > ś.p.
> > babcia mówi poprawniejszą polszczyzną niż np. Mickiewicz, którego dzieła
> > oczywiście trzeba w zaistniałej sytuacji "dostosować do obowiązującej
> > normy"
> > (= przetłumaczyć).
>
> Można wymyślić alternatywny scenariusz (nieco wcześniej datowany),
> w wyniku którego nie mielibyśmy w polskim "Ó" z kreską, a dźwięk [u]
> byłby zawsze oddawany przez "U" zwykłe. Ale tak się nie stało,
> i jak mi ktoś napisze "usmego pujdę z curką w gury", to go wstępnie uznam
> za nieuka. Z zastrzeżeniem, że może to być człowiek dotknięty dysortografią.
> Niestety nieuctwo jest znacznie częstszą przypadłością.

Nie dyskutujemy o ortografii (w każdym razie ja nic o ortografii wcześniej nie
wspominałem). Język (mówiony), a jego graficzna reprezentacja to są dwie
kompletnie różne sprawy.

> >> w niej błąd na błędzie. Biorę to - byc może czasem błędnie - za objaw
> >> tego, że gość miał do szkoły mocno pod górkę. W takim wypadku
> >> niespecjalnie jest dla mnie ważne, czy on się tak nauczył mówić u uroczej
> >> babci na Kaszubach, czy w mordowni na podejrzanym przedmieściu.
> >
> > Masz coś do Kaszebów?? ;)
>
> Absolutnie nic. Jeżeli nie lubię Tuska, to za jego działalność polityczną,
> a nie pochodzenie. I muszę przyznać, że polszczyzną mówi nienaganną
> (jego [R] jest wadą wymowy, a nie błędem ani regionalizmem).

Jest to zrozumiałe, gdyż kaszubski nie nie jest jego językiem domowym,
poduczył się go troszkę dopiero kilka lat temu.

> > Od kierowcy autobusu oczekuję, że mnie zawiezie pod dom, a polszczyznę
> > może
> > mieć taką jaką chce, byle mnie zrozumiał jeśli poproszę o otwarcie drzwi z
> > przodu ;)
>
> Od polityka oczekuję trochę więcej.

Odnoszę wrażenie że oczekujesz od polityków głównie powierzchowności (garnitur
+ dobry kurs PR + nienaganna "polszczyzna"), no ale o tym nie chciałbym
dyskutować.

pzdr., PB

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


From: "jack" <jdolata comcast.net>
Subject: Re: Polskie filmy DVD
1.Zadajac Tobie pytanie na newsgroups wiem, ze wicej uzytkownikow tego forum
bedzie mialo ucieche.
2. Stopka i wywrotka.
3.Slowniki byly gleboko zakopane, pod sterta innych ksiazek.
4.Nie uzywam polskich znakow diakrytycznych.

"Eneuel Leszek Ciszewski" <prosze czytac.fontem.lucida.console> wrote in
message news:fcmddc$rgc$1 flis.man.torun.pl...
>
> "jack" qc2dnbusEsfoMnPbnZ2dnUVZ_oaonZ2d comcast.com
>
>> Teraz zadam Ci pytanie, ktore znowu pewnie Was rozsmieszy.
>
> Mnie czy nas?
>
>> Co to jest stopka w emailu?
>> Czy email ma dwie stopki?
>
> Miało być jedno pytanie. Jest jedna stopka i jedna wrotka.
>
>> Zartuje.
>> Twoj krytycyzm na temat mojego "posiadania"wyszedl mi na dobre. DZIEKUJE!
>
> Proszę.
>
>> Odkopalem wszystkie swoje slowniki w jezyku polskim, wydania z 2000 roku
>
> A głęboko były zakopane? :)
>
>> wiekszosc wiec mam nadzieje aktualne.
>> Jestem na literze A, (LOL)
>> Moze moj nastepny post bedzie bardziej adekwatny ;-)
>
> Możesz pisać z polskimi znakami diakrytycznymi.
>
> --
> .`'.-. ._. .-.
> .'O`-' ., ; o.' eneuel gmail.com '.O_'
> `-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
> o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. .;. ;. .;\|/....
>


From: Rafal Ziobro <rrziobro kinga.cyf-kr.edu.pl>
Subject: Re: jak =?ISO-8859-2?Q?rozbi=E6?=
Paweł Bochenek <pawelboch nospam.gazeta.pl> wrote:
> Rafal Ziobro <rrziobro kinga.cyf-kr.edu.pl> napisał(a):

> > Zdecydowanie źle. Adoptuje się dzieci, słowo można adaptować.
> > Nawet w przenośni adopcja tu nie pasuje, bo oznacza ona przecież
> > uznanie obcego <dziecka> za swoje, niezależnie od jego cech
> > szczególnych i wad.
> >

> Huehuehue. Jedna literówka (adAptowane->adOptowane)i ponad 170
> liter polemiki,
> marnujesz się chłopie na usenecie, ale wybory właśnie idą... :P
> pzdr., PB

Żadna tam literówka. Literka o jest dokładnie po drugiej stronie
klawiatury niż a. W tekście słowo padło zresztą dwa razy.

Błąd jest powszechny, więc warto poświęcić trochę czasu
na jego wytknięcie.

r.


From: Rafal Ziobro <rrziobro kinga.cyf-kr.edu.pl>
Subject: Re: odmiana Theo
Michal Jankowski <michalj fuw.edu.pl> wrote:
> Rafal Ziobro <rrziobro kinga.cyf-kr.edu.pl> writes:

> >> [....] często można słyszeć "spotkamy się u Thea"
> >> [Tea].
> >
> > Jest to, dodajmy, odmiana nieortodoksyjna,

> Podawałem link do reguły na stronie PWN, z której wynika, że jest
> ortodoksyjna jak najbardziej 8-).

Kato, Plato, Leo, Theo, Otto mają w polskiej tradycji inną odmianę.

> > choć w Krakowie ma długą tradycję (por. ulica Juliusza Lea).

> To jest nazwisko, nie imię. Nazwiska odmieniamy inaczej niż imiona.

Owszem. Ale przyczyny takiej lub innej odmiany są podobne.

r.


Promocja serwerów wirtualnych


From: "Beno" <studio gemma.edu.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_podstawowy_sk=B3adnik_dramatu?=
Użytkownik "Leszek L."
> Kwestia?

O, to, to. Wielkie dzięki.

Beno


From: "Sky" <skymen op.pl>
Subject: MEN usunie pozycje SF z listy lektur?

Jak wypędzić szatana z fantastyki

2007-06-22 Jarosław Grzędowicz
Nowa fantastyka

Zorientowałem się, że o pewnych sprawach trzeba mieć wyrobiona opinie,
choćby człowiek nie chciał. Po prostu, wszyscy biorą temat na warsztat i
plotą o nim nieustannie tak długo i zewsząd, że słowa i obrazy zmieniają się
w spluwę, przystawioną do głowy. Więc myślę, choć straszliwie nie mam na to
ochoty.

Może to być plotka. Informator Gdańskiego Klubu Fantastyki powołuje się na
dobrze poinformowane koła, co czyni się zawsze, gdy mamy do czynienia z
przeciekiem i nie można wskazać źródła, żeby nie narobić mu kłopotów, albo
kiedy cytujemy wiadomość zasłyszaną. Otóż Ministerstwo Edukacji ma ponoć
zamiar oczyścić spis lektur szkolnych z wszelkiej fantastyki, jako
literatury z gruntu szkodliwej i mogącej wypaczyć młode umysły.

Tylko siąść i podziwiać. Może się to okazać humbugiem albo kolejnym wytworem
umysłu niestabilnego, który przepadnie w fazie realizacji. Może też być
częścią atmosfery czarnego pijaru, otaczającego koła rządowe nieco na
wyrost, ale też nie bez przyczyny.

Tyle, że równie dobrze może być prawdą. Spotykam czasem takich ludzi. Należą
do dwóch kategorii, jak yin i yang, a mimo to w praktyce nie różnią się od
siebie. Jedni reprezentują światopogląd mocno religijny, choć to religia
dziwaczna, którą znajomy jezuita nazwał katolicyzmem magicznym. W zasadzie
to wiara płynąca gdzieś tak z XVI wieku, bez żadnych głębszych zmian. Ludzie
ci są przekonani, głęboko i bez żadnej metafory, że otacza nas świat sił
mistycznych, zawierający istoty demoniczne. Przypadki opętania są powszechne
jak katar, wszędzie czai się diabeł, a każdy akt pogaństwa, choćby był
kompletnym wygłupem albo turystyczną ciekawostką, wywiera mistyczny wpływ na
uczestników i rzeczywistość. Zło czai się w fantastyce, oczywiście w
horrorze, ale nie tylko. Również w jodze, tai chi, aikido, sztuce ikebany,
tańcu brzucha, gazetowych horoskopach i muzyce. Dlatego zamierzają walczyć z
fantastyką, ale równie dobrze z laniem wosku w Andrzejki.

Drugi gatunek to osobnicy skrajnie postępowi. O ile poprzednich można
doszukiwać się wśród obecnie rządzących, tych drugich może zaobserwujemy w
następnej koalicji, a z pewnością można ich oglądać w obcych krajach.
Również chętnie cenzurują lektury, ale ich zabobony są innego rodzaju -
tropią demony związane z polityczną poprawnością. Tam, gdzie zdobywają
wpływy, ich łupem również padają książki nie przystające do ideologii.
Mieliśmy tego próbkę przy ekranizacji "W pustyni i w puszczy". Książka
została zmasakrowana, napisana od nowa i powyginana tak, by pasowała do
poprawnego światopoglądu. W efekcie zmieniła się w potworka z elementami
rasistowskimi i nacjonalistycznymi: Staś - rasista i Nel - nacjonalistka.
Czekałem tylko, aż Kali stanie patrząc na baobab i oznajmi coś w rodzaju:
Naturalnie zdaję sobie sprawę, że wychowany w społeczeństwie
przedindustrialnym, zniewolonym przez tzw. tradycje, czyli samowytworzone
stereotypy kulturowe, podlegam pewnym ograniczeniom, które jako jednostka
świadoma społecznie powinienem zwalczać, jednak w obecnej sytuacji zmuszony
jestem przyznać, że Kali bać się mzimu.

Z Mahdiego zrobiono kryształowego bojownika zwalczającego imperializm, z
Anglików potwory, itd. W efekcie z bynajmniej nie jednostronnej książki
uczyniono tępy, propagandowy kawałek, optujący nie wiadomo za czym i
subtelny jak pepesza.

W USA swego czasu tak pojechano po książkach, że bez mała nic nie zostało:
"Alicja w krainie czarów" gloryfikuje pedofilię i stereotypy, "Moby Dick"
obraża wieloryby, Twain jest rasistowski, Faulkner to piewca Południa, zaś
"Kubuś Puchatek" opisuje dziecko zaniedbane i wyalienowane, rozmawiające z
pluszowymi zwierzętami prezentującymi objawy zaburzeń psychicznych. I tak
dalej. Biedny Kubuś w ogóle ma pecha, ponieważ w ramach ideologicznych
postanowiono przepisać książkę na nowo i zwolnić Krzysia. Jego miejsce ma
zająć dziewczynka. Poprzednia, kanoniczna wersja ma zostać wycofana.

Chodzi o tworzenie nowego kanonu na nowe czasy. Kanonu, który ma wyhodować
Nowego Człowieka. Metroseksualnego, bez przemocy i pozbawionego uprzedzeń
wobec czegokolwiek. Na własne oczy widziałem w księgarni ilustrowaną bajkę
przeznaczoną dla czytelnika poniżej piątego roku życia, pt. "O małym krecie,
który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę". Okładkę zdobił wizerunek
tytułowego bohatera w tytułowej sytuacji. Patrzyłem na nią z osłupieniem,
badając sobie puls - trwało to chwilę, więc wiem, że to coś istnieje
naprawdę. Celem bajeczki jest zwalczanie negatywnych stereotypów społecznych
związanych z defekacją. Wszak to zjawisko wywołujące negatywne reakcje
wstydu i wstrętu, a stąd tylko krok do nietolerancji. Tytułowy krecik toczy
śledztwo w wiadomej sprawie i w podróży dowiaduje się wiele o fekaliach i
różnych obyczajach w tym względzie.

Jeśli ktoś jest zdeterminowany by jego dziecko zostało koprologiem - pozycja
obowiązkowa.

To jednak pieśń przyszłości. Póki co edukacją zajmują się osobnicy innego
rodzaju. Nie czuję się na siłach toczyć dysputy na temat obecności w
kulturze i sztuce osobowego szatana. Nie jestem tak pyszny by twierdzić że
go tam nie ma, ani tak pewny swego, by się upierać, że jest. Otaczają mnie
ludzie o najcudaczniejszych światopoglądach, które na ogół szanuję, nawet
kiedy wszystko wywraca mi się w środku. A ściślej: szanuję prawo tych ludzi
do rozmaitych przekonań - także niedorzecznych. Same poglądy znoszę i taki
stan uważam za rodzaj tolerancji. Gorzej z ideologią. Ideologia bowiem, to
spójny system skonstruowany tak, by zastępował procesy myślowe. Kiedy
człowiek rozsądny natyka się na nowe zjawisko, musi głęboko rozważyć, co o
tym sądzi. Rzadko bowiem spotyka się zjawiska jednowymiarowe. Temu, kto
dysponuje ideologią, wystarczy przymierzyć do wzorca i już wie. Myślenie
jest zbędne. Ludzie zideologizowani są tacy, jak postacie z wiersza T.S.
Elliota. Puści. Chochołowi. Zamiast mózgu mają regulamin.

Harry Potter to bajka o świecie czarodziejów? A więc czarostwo, a więc
kacerstwo, znaczy diabeł. Nieważne, że tam jest walka dobra ze złem i to bez
żadnych moralnych dwuznaczności. Nieważne, że świat Rowling jest światem
głęboko tradycyjnym i pełnym pozytywnych wartości, także z chrześcijańskiego
punktu widzenia. Nieważne, że jest tam poświęcenie niemal na skalę
ewangeliczną. Nieważne. Spalić Pottera. Koniec. Input, output.

Dosłownie wczoraj usłyszałem, że ktoś z jakiegoś Towarzystwa zajmującego się
czule dziećmi, zaatakował idiotyczny program dla niemowląt "Teletubisie".
Znalazł tam postać, która, jak sądzi, jest płci męskiej, a mimo to nosi
damską torebkę. W związku z tym wątpi, by coś podobnego można było
prezentować w publicznej telewizji.

A kuku?

Tiu tiu!

Ale jest i druga strona medalu. Same lektury, sposób ich nauczania i dobór
zostały opracowane tak, by wyhodować jak największą liczbę analfabetów
funkcjonalnych. Chodzi o to, by człowiek ukończywszy edukację ze wstrętem
uciekał na widok jakiejkolwiek książki, z wyjątkiem książki przychodów i
rozchodów. Ci, którzy czytają, czytają pomimo lektur, a nie dzięki nim.
Dlatego po namyśle uważam, że stanie się dobrze. Fantastyka nie tylko
powinna zostać usunięta ze spisu książek dla młodzieży. Powinna zostać
zakazana i napiętnowana specjalnym pismem ministerstwa i kuratorium.

Wtedy liczba czytelników wzrośnie pięciokrotnie.

http://portalwiedzy.onet.pl/,8348,1419934,czasopisma.html


From: Rafal Ziobro <rrziobro kinga.cyf-kr.edu.pl>
Subject: Re: Protestanci przy ambasadzie
Eneuel Leszek Ciszewski <prosze czytac.fontem.lucida.console> wrote:

> "Rafal Ziobro" fbqqnl$7mc$1 srv.cyf-kr.edu.pl

> > Czy nie chodziło nam czasem o _wypowiedzi_?!

> A rozwiń tę myśl.

W wypowiedziach trudno jest używać symboli graficznych.

:)

r.


From: BBjk <bajarka qgazeta.pl>
Subject: Re: Psi =?ISO-8859-2?Q?obowi=B1zek_w_ustach_Tuska=2E?=
Michał Wasiak pisze:

> Niestety często spotykany, bo dla mnie brzmi cokolwiek
> ordynarnie. Powiedziałbym, że używanie go w ogóle jest
> nie na miejscu.

A to, czy "na miejscu" już zależy od tego, w jakiej konwencji, czy
stylistyce funkcjonuje dana wypowiedź. Wszystko zależy od kontekstu,
czasem i "q*mać" bywa na miejscu.
--
Basia


From: "Eneuel Leszek Ciszewski" <prosze czytac.fontem.lucida.console>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Polskie_mundury_szyj=B1_chi=F1skie_szwaczki?=

"Eneuel Leszek Ciszewski" fe3nh8$pkk$1 flis.man.torun.pl

> Obaj odpowiedzieli na mój post -- byli/są więc równoległymi względem siebie.
> Ja zaś byłem/jestem ich obu przedmówcem. :) (o ile to mówca, nie mówca)

+ Ja zaś byłem/jestem ich obu przedmówcem. :) (o ile to mówiec, nie mówca)

--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' eneuel gmail.com '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. .;. ;. .;\|/....


Tanio - rejestrowanie domen pl


From: "Krystian Zaczyk" <zaczyk2 spamsiec.etan.pl>
Subject: Re: Produkty
Użytkownik "ruska" <bambam bumbum.pl> napisał:

> Użytkownik "Krystian Zaczyk" <zaczyk2 spamsiec.etan.pl> napisał w
> wiadomości
> news:ffndvq$2tcr$1 news.mm.pl...
>> Użytkownik "ruska" <bambam bumbum.pl> napisał:
>> >
>> >> http://pl.wikipedia.org/wiki/Produkt_(marketing)
>>
>> Gdzie Wikipedia odżegnuje się od swojego hasła?
>>
> Nie wiem, co się dzieje. Podałam link do Wikipedii, w której to hasło
> jest, ale po kliknięciu nań pojawia się (przynajmniej u mnie) tekst:
> W Wikipedii nie ma jeszcze artykułu pod taką nazwą. Masz do wyboru: (tu
> podany jest wybór)
> Dlatego własnie skonstatowałam, że się odżegnuje.

Rozumiem. Porównaj zatem (po kliknięciu) pole adresowe w przeglądarce
z podanym przez siebie adresem. Skonstatujesz, że to nie Wikipedia
odżegnuje sie od swego hasła, lecz Outlook Express od niektórych linków
(np. z nawiasem na końcu). Wniosek ten potwierdza obserwacja koloru
znaków w linku (uwzględnione w odnośniku maja kolor niebieski).
:-)

Krystian


From: Stefan Sokolowski <stefan iisDELETE-THIS-ANTISPAM-JUNK.pwsz.elblag.pl>
Subject: Re: Akcentowanie - =?iso-8859-2?q?wybra=E6?= mniejsze
Ja (o łacinie średniowiecznej).
> O akcentach w tej później łacinie wszystko świetnie wiadomo.

Horatio Valor:
> No, też nie tak świetnie. Latina vulgaris wcale nie jest wcale tak
> oczywista

Mamy chyba nieporozumienie terminologiczne. Wydaje mi się, że
terminem /Latina vulgaris/ określa się nie łacinę średniowieczną tylko
łacinę tak samo starożytną jak klasyczna, oddzieloną od niej
przestrzenią a nie czasem. To był silnie zdialektyzowany język
żołdactwa rzymskiego rozłażącego się po całej Europie, żeby plądrować
i gwałcić. Z niej wywodzą się *wszystkie* współczesne języki
romańskie. Natomiast łacina średniowieczna wywodzi się z klasycznej i
była znacznie mniej podzielona dialektalnie niż pospolita. O
zachowanie jej nauczania w dobrym stanie dbał kler i uczeni.

W średniowieczu mówiono na codzień językami pochodzącymi z łaciny
pospolitej, protoplastami francuskiego czy hiszpańskiego; a od święta
wzywano uczonego mnicha, żeby wygłosił piękną przemowę w czymś, co
uważano za łacinę ,,prawdziwą''. Zdawano sobie sprawę, że ta
prawdziwa łacina też jest już trochę ,,popsuta'' i dokonywano różnych
wysiłków naprawczych. Te wysiłki nigdy nie dały zadowalającego
,,powrotu'' do prawdziwej mowy Rzymian okresu klasycznego. Ale jednak
w ich wyniku nawet dzisiaj ludzie mówiący swoimi narodowymi wersjami
łaciny potrafią się z grubsza porozumieć, czego nie da się powiedzieć
o językach romańskich idących /ab Latina vulgare/.

O akcentach w łacinie pospolitej wiadomo mało. O akcentach we
wspólnej łacinie średniowiecznej wiadomo praktycznie wszystko. W
szczególności, jak wymawiano /mathematica/.

Horatio Valor:
> - nie posługiwano się nią na piśmie; w końcu była "vulgaris" :)

Jednak zachowało się sporo na piśmie.

Kopie takich zabytków można nawet znaleźć w interśmieciu. Kiedyś
czytałem list do domu od jakiegoś żołnierza rzymskiego, który
/oczywiście/ nie znał łaciny klasycznej, w końcu był to tylko
żołnierz. Nie mam teraz linku, ale to się da znaleźć, jeśli bardzo
będziesz chciał.

Widziałem też w jakiejś książce sporządzoną przez rzymskiego
nauczyciela dla swojego ucznia długą listę słów i wyrażeń ustawioną w
dwie kolumny; kolumna ,,nie mówi się tak'' i kolumna ,,za to mówi się
tak''. Czyli słowniczek /de vulgare in classicam/.

Fachowcy pewnie mają tego znacznie więcej. W każdym razie /Latina/
/vulgaris/ nie jest całkiem nieznana. A łacina średniowieczna to już
w ogóle.

Horatio Valor:
> Eeee tam. W łacinie klasycznej akcent był najpewniej muzyczny i
> padał na sylabę przedostatnią, jeśli była długa, a na trzecią od
> końca, gdy przedostatnia była krótka (Jan Safarewicz "Języki
> italskie", w: "Języki indoeuropejskie" pod red. L. Bednarczuka, W-wa
> PWN 1988, t. II, str. 520).
>
> Co ciekawe, w epoce archaicznej (VII-IV w. p.n.e.) akcent
> prawdopodobnie padał na pierwszą sylabę i był zwyczajny,
> ekspiratoryczny. A z kolei akcent pierwotny, odziedziczony po
> Praindoeuropejczykach był znowuż muzyczny. Czemu to się tak
> zmieniało - nie wiadomo.

Chyba znowu mamy nieporozumienie terminologiczne. Przez łacinę
klasyczną rozumiem łacinę mówioną przez warstwy oświecone w mieście
Rzym w okresie klasycznym; czyli gdzieś tak od roku -100 do +100.
Oczywiste jest, że 6 wieków wcześniej na tym samym terenie mówiono
inaczej.

- Stefan

--
Stefan Sokolowski, Gdansk
http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html


From: "Eneuel Leszek Ciszewski" <prosze czytac.fontem.lucida.console>
Subject: =?UTF-8?Q?Re:_Polskie_mundury_szyj=C4=85_chi=C5=84sk?=

"VdB" fe7htl$cfj$1 news.onet.pl

> > Gdy podam definicję podmiotu, poprosisz o definicję słów: 'co', 'w' 'tym', 'zdaniu', 'jest'. :)

> Nie. Nie są do niczego potrzebne.




"VdB" fe61m3$kfs$1 news.onet.pl

E> > Następnie można poprosić o definicję pozostałych słów
E> > i słów występujących w podawanych definicjach. :)

> Akurat z Panem byłoby to słuszne postępowanie. Gdyby było.







> > Wiesz, Ĺźe ja nie wiem, o co pytam?

> Mogę tak sądzić, po tym, co Pan pisze. Więc dobrze: wszystko, moim
> zdaniem, wskazuje na to, Ĺźe nie wie Pan, o co pyta.


Obojętne -- wszystko czy nie wszystko.
Skoro wiesz -- napisz. :)


> > I powaĹźne traktowanie powoduje unikanie udzielenia odpowiedzi?

> Odpowiedź już padła, więc poważne traktowanie oznacza ignorowanie
> Pańskiej dziecinady, co obejmuje też wynurzenia nie na temat.


Jeśli padła -- podaj mid i zacytuj tę odpowiedź.


> > Być może. W angielskim jest ustalony szyk zdania i z tego ustalenia
> > jednoznacznie wynika kto kogo lubi w tego rodzaju zdaniach. :) Chińskiej
> > gramatyki nie znam, więc się na jej temat nie wypowiadam. Pan chyba ją zna,

> Akurat w tym fragmencie wszystko jedno czy chiński, niemiecki, angielski
> czy polski --- chodzi o to, że najpierw trzeba mieć koncepcję podmiotu.
> Pańska koncepcja podmiotu (do pewnego stopnia słuszna)

A jaka jest moja?

> w angielskim
> opiera się na szyku. Ale już zastosowana do niemieckiego nie wypali,
> podobnie --- co jest Pańską tezą --- jak dla polskiego. Jak Pan widzi,
> właśnie sam Pan wykazał, że najpierw trzeba wiedzieć, co to jest
> podmiot, żeby wiedzieć, dlaczego w angielskim jest jakoś,a w polskim czy
> niemieckim musi być jakoś inaczej. Zresztą podręczniki językoznawcze z
> przykładami angielskimi pełne są konstrukcji pokazujących, że i tam
> podmiot się może przesunąć, głównie ze względu na topikalizację.


> >> Jeśli zdefiniuje się jako podmioty tylko mianowniki rzeczowników
> >> osobowych --- miśki wylatują (z dokładnością do metonimii, o czym też
> >> była mowa). Jeśli dopuści się *jakikolwiek* mianownik, to co ze zdaniem
> >> "Koledzy nazwali go Bryła?" W dodatku wtedy w zdaniu "Wody ubywało"
> >> podmiotu w ogóle nie ma --- co kłóci się z przyjętą przez Pana definicją
> >> szkolną.

> > A ja przyjąłem jakąś szkolną? Nie myli mnie Pan z kimś innym?

> Mnie Pan radził sięgnąć po szkolną,

Nie myli mnie Pan z kimś innym?

> więc wniosek, że taką chciałby Pan
> przyjąć, nie był nieuprawniony. Jeśli chciałby Pan przyjąć jakąś inną,
> proszę bardzo, tylko niech Pan łaskawie powie, jaką. Jak Pan widzi, moje
> pytanie o to, co jest podmiotem w Pańskim przekonaniu, jest więcej niż
> uzasadnione.

Chcę ominąć problem definicji podmiotu. Wystarczy mi, jeśli
odpowie Pan na pytanie: kto kogo lubi w wiadomych zdaniach.

> > No właśnie. Czyli po podaniu definicji podmiotu, nadal nie
> > widziałbym Pana odpowiedzi. Natomiast musiałbym definiować
> > całą masę innych słów. :) Przynajmniej szczerze. ;)

> Nie. Uważam po prostu, że rozsądnie i wygodnie byłoby pewne terminy
> zdefiniować, choćby na użytek tej dyskusji. Dlatego pytam, jak Pan
> definiuje podmiot --- żeby posługiwać się (być może wyłącznie na użytek
> tej dyskusji) tą samą definicją, co Pan.

Odpowiadam, Ĺźe mnie wystarczy Pana odpowiedĹş na pytanie: kto kogo lubi w wiadomych
zdaniach. I do udzielenia takiej odpowiedzi nie jest potrzebna definicja podmiotu.

Niestety w odpowiedzi musi być użyta strona bierna. :)

--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' eneuel gmail.com '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. .;. ;. .;\|/....


From: "Gawron" <szaulo lp.po>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_W_przysz=B3=B1_sobot=EA=2C_czyli_kiedy=3F?=
Gawron<szaulo lp.po>
news:f8nic1$bb8$1 news.onet.pl

> Jak rozumiecie określenie "w przyszłą sobotę" wypowiedziane dzisiaj?

A czy zamiana "soboty" na "weekend" coś zmienia?
To znaczy, jak rozumiecie określenie "w przyszły weekend" wypowiedziane np.
we wtorek 31 lipca 2007 r.?
4-5 sierpnia czy 11-12 sierpnia?

Gawon


From: "Anulka" <anulka26 poczta.onet.pl>
Subject: =?iso-8859-2?B?UmU6IE2zb2R5tiwgZ7N1cGm2LCBjaWVrYXd5tg==?=

Użytkownik "Magdalena Bassett" <info bluemoonlavender.com> napisała

> Uogolniasz. Nie zawsze po jednej literce, i nie zawsze "zjada się", czasem
> się zamienia na zupełnie inne literki, jak np. w "gonna" = "going to"

Oczywiście masz rację. Pisałam trochę 'na gorąco', stąd to uogólnienie.
Znajoma zwróciła mi uwagę, że skracając 'would' do 'd będą zjedzone 4
litery, a i więcej przykładów się znajdzie, więc absolutnie sie nie upieram,
że w angielskim zawsze tylko po jednej literce ;) Po prostu byłam na tyle
zaintrygowana faktem, że w języku polskim też coś takiego mamy, ze nie
zwróciłam uwagi na szczegóły.

Pozdrawiam,
Anulka


Promocja serwerów wirtualnych


From: "Eneuel Leszek Ciszewski" <prosze czytac.fontem.lucida.console>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Odmiana_og=F3rka?=

Jegomość "Jarosław Sokołowski" slrnfaibik.as1.jaros falcon.lasek.waw.pl

> Odpowiedź na pytanie zawarte w znaku '?' wygląda tak:

> "Zjedz ogórków z beczki" -- zjedz ich ile chcesz, beczka jest ogromna,
> nikt nie zauważy jak kilka ubędzie.

+ "Zjedz [kilka/trochę] ogórków z beczki" -- zjedz ich ile chcesz, beczka
+ jest ogromna, więc nikt nie zauważy jak kilka ubędzie.

Może by tę beczkę postawić na wadze/wagę?...

+ "Zjedz kilka kilogramów ogórków z beczki" -- zjedz ile chcesz, beczka
+ jest ogromna, więc nikt nie zauważy ubytku.

+ "Zjedz kilogram ogórków z beczki" -- beczka jest ogromna, więc nikt
+ nie zauważy ubytku.



> "Zjedz ogórki z beczki" -- zostało kilka na dnie, trzeba opróżnić
> beczkę i zakisić nowe.

Nie chcę ogórków ze słoika -- zjem ogórki z beczki...
Nie chcę ogórka ze słoika -- zjem ogórka z beczki...

-=-

No dobra -- a jak to wszystko posystematyzować?
Może by zrobić jakąś zrzutkę na paprotkę i zaprosić arbitrów? :)

--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' eneuel gmail.com '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. .;. ;. .;\|/....

Postscriptum: Już rozumiem termin 'okres/sezon ogórkowy'... ;)


następna strona